Odrestaurowany kościół w Żołędowie zachwyca wiernych i turystów. -To nasza perełka, nasze cacuszko – mówią o nim z dumą parafianie [zdjęcia]

Maja Stankiewicz
Maja Stankiewicz
Kościół w Żołędowie ma 306 lat. To jedna z trzech drewnianych świątyń w powiecie bydgoskim Fot. Maja Stankiewicz
- Nawet ja nie miałem wiary, że spełnią się marzenia i uda się wszystko tak pięknie odrestaurować – przyznaje proboszcz ks. kan. Jarosław Kubiak. Bo odnowiony z wielkim pietyzmem kościół w Żołędowie zachwyca dziś wiernych, turystów, a także myśliwych, którzy odwiedzają wieś i jedyne w diecezji Sanktuarium św. Huberta.

Zobacz wideo: Wielkanoc 2021 - zasady obowiązujące w kościołach

W powiecie bydgoskim ocalały do dziś tylko trzy drewniane świątynie. Dwie z nich są w gminie Dobrcz, we Włókach i Kozielcu. Trzecią jest kościół p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego w Żołędowie. To w nim - słyszymy – zachowało się najwięcej śladów przeszłości, m.in. cenne polichromie.

To Cię może również zainteresować

Kościół w Żołędowie liczy sobie 306 lat. Ufundował go w 1715 r. hrabia Moszczeński herbu Nałęcz, dziedzic Żołędowa. Budowla przetrwała burzliwe dzieje naszej historii, nie uszkodziły jej wojny, ani przemarsze wojsk. Kościół, choć drewniany, wciąż trwał. Swoje zrobił dopiero czas.

Kapitalny remont kościoła w Żołędowie

Od 2007 r. proboszczem w Żołędowie jest ks. kan. Jarosław Kubiak. To jego pierwsza samodzielna parafia. Przyszedł tu z bydgoskiego Szwederowa, gdzie ponad 5 lat był wikarym.

- Jak wikary idzie na parafię to się cieszy, a potem patrzy jakie zadania go czekają. I tutaj rzeczywiście było od początku bardzo dużo pracy – przyznaje kapłan. - Kapitalny remont całego kościoła.

Zabrał się za to w 2009 r. z pomocą mieszkańców wsi, ale też przy dużym wsparciu wielu instytucji: Nadleśnictwa Żołędowo, urzędu marszałkowskiego, powiatu i gminy. Na ratowanie zabytku przez kilka lat zdobywano także fundusze unijne.

Więcej wiadomości z Koronowa i okolic na www.pomorska.pl/koronowo[/a]

- Nadleśnictwo miało 5 potężnych modrzewi. Zostały one ścięte i poszły na kościół, który cały jest w tej chwili z modrzewia. Wszyscy się cieszą, że te bale zostaną tu na zawsze – mówi proboszcz. Z czego najbardziej jest dumny, gdy patrzy po latach na odnowioną świątynię?

- Na co nie spojrzeć to duma nas rozpiera. Bo kościół został uratowany. Dzięki balom modrzewiowym kościół stoi, został usztywniony. Sufit nowy, więźba wzmocniona, nowa dachówka, wieża nową blachą pokryta - wylicza ks. Jarosław Kubiak. Ale to tylko mała cząstka prac, które w ciągu ostatnich lat wykonano w Żołędowie.

- Nie tylko się modliliśmy, ale i razem pracowaliśmy – podkreśla proboszcz. - Wielu mieszkańców pomagało. Konserwowało elementy drewniane. Kanapki szykowaliśmy i częstowaliśmy się nawzajem. Potem były spotkania i grochówki u proboszcza, takie podziękowanie, bo trzeba było wszystkim podziękować.

Kościół w Żołędowie skrywał tajemnice

Najstarsi ludzi, którzy żyli we wsi nie przypuszczali, że w kościele, pod tynkiem i trzciną są polichromie. Zaczęło się niepozornie, od odkrycia roślinnych zdobień nad konfesjonałem. -No to się zacznie – powiedział wtedy majster. Miał rację. Trzeba było wszystkie tynki skuć, zedrzeć trzcinę. Polichromie były zniszczone. Wszystkie odrestaurowano. - Tu jest scena: „Modlitwa w Ogrójcu”, tutaj „Biczowania Pana Jezusa” , a tu Droga Krzyżowa - pokazuje ks. Jarosław Kubiak.

Ołtarz główny z początku XVIII wieku z obrazem „Zdjęcie Jezusa Chrystusa z krzyża” także został poddany renowacji. Dołożyła gmina, ale też ludzie się ofiarowali. Jak feniks z popiołów odrodził się również obraz boczny Chrystusa Zmartwychwstałego. -Był kompletnie zniszczony, w kawałkach leżał. A teraz cieszy oko – słyszymy. Proboszcz przyznaje jednak, że nie wszystko się udawało. Posadzkę w kościele trzeba było wymienić. Położono piękną, drewnianą podłogę. I po czterech latach dramat: trzeba ją było wyrzucić, grzyb wszedł.

Nabożeństwa pod wiatą Nadleśnictwa Żołędowo

Świątynia nie zawsze była otwarta dla wiernych. Powodem – ciągłe remonty. Mieszkańcy byli jednak cierpliwi. - Gdy dach był dziurawy nie mogliśmy w niej być. Jak odeskowali dach i położyli papę weszliśmy, ale potem trzeba było zaraz zdjąć posadzkę i kościół znów został zamknięty – wspomina kapłan. A nabożeństwa? Nadleśnictwo użyczyło wiatę. To w niej w sumie ponad rok odprawiałem msze św.

To Cię może również zainteresować

Z wieloma zabytkami wiąże się jakaś historia. Np. z chrzcielnicą. Była bardzo zniszczona, stała w kruchcie. - Mówiłem, że chcę ratować i każda złotówka się przyda. I przyszedł do zakrystii młody chłopak z gimnazjum, położył 10 zł. Powiedział, że to na odnowienie chrzcielnicy. To były pierwsze pieniądze - wspomina ks. Kubiak.

I kolejna opowieść - o mistrzu kowalskim z Szubina, który wykonał kratę znajdującą się teraz w przedsionku świątyni. Miał 88 lat i bardzo się przejął zadaniem. Przez 3 miesiące dzień w dzień kuł żelazo. Zmarł kilka miesięcy po skończonej robocie.

Nowe życie otrzymały także kościelne organy z 1888 r. Każda rodzina z Żołędowa w formie cegiełek dopomogła. Dołożyło się też starostwo bydgoskie. Konserwatorzy włożyli sporo pracy i organy znów grają. - Nie są to organy koncertowe, jednak pięknie służą podczas nabożeństw – cieszy się proboszcz z Żołędowa. I prowadzi po schodach na chór, i jeszcze wyżej na dzwonnicę. Bo kościelne dzwony są najcenniejszym zabytkiem w Żołędowie. Są sto lat starsze od samego kościoła.

Marzenia i wiara. Tak wiele udało się w Żołędowie zrobić

- Kiedyś marzyłem, by organy nam grały w kościele. I grają, dostały nowy głos. Potem marzyliśmy, by odnowione zostały ołtarze. Te wszystkie marzenia się spełniały. Pięknie, że mogłem być świadkiem tych spełniających się marzeń. Chociaż nawet ja miałam czasem małą wiarę, że zostanie to zrobione – mówi z nostalgią proboszcz. Zdradza, że chciał być kiedyś konserwatorem zabytków. - Z perspektywy czasu widzę, że Pan Bóg dobrze mnie słuchał. Konserwacji miałem tu na kilkanaście lat. A jeszcze mam do zrobienia plebanię, budynek gospodarczy, stodołę – wylicza proboszcz z Żołędowa.

Zobacz zdjęcia odnowionego kościoła w Żołędowie

Dziś do wsi coraz częściej zjeżdżają turyści, by zobaczyć pięknie odnowiony kościół. Jednak nie tylko oni są tu częstymi gośćmi. Przyjeżdżają też myśliwi, bo Żołędowo to jedyne miejsce w Polsce, w którym znajdują się autentyczne relikwie św. Huberta, potwierdzone dokumentami Kościoła. Usytuowana obok świątyni dawna kaplica Moszczyńskich pełni od 2019 r. rolę Diecezjalnego Sanktuarium św. Huberta. Ten obiekt także w ostatnich lata pięknie odrestaurowano. - Okna zamurowane były, nie było części sufitu, woda ciekła – wspomina ks. Jarosław Kubiak.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie