Polskę poruszyła wieść, że w ciągu trzech styczniowych weekendów myśliwi mają odstrzelić około 210 tysięcy dzików. - To wymysł, nie ma mowy o liczbach - skwitował dziś (9.01) Henryk Kowalczyk, szef resortu środowiska.

Z jednej strony słychać hasła - rzeź i barbarzyństwo, z drugiej - odstrzał dzików uchroni nasze chlewnie. Po jednej stronie barykady stoją ekolodzy, po drugiej - rząd i rolnicy, którym sen z oczu spędza wirus afrykańskiego pomoru świń.

- Rozdzielimy część zapowietrzoną od części, gdzie choroby nie ma - dziś głos zabrał minister Henryk Kowalczyk:

Polski Związek Łowiecki wskazuje, że polowania są potrzebne, jednak w grę nie wchodzi masowe zabijanie dzików. - Naszym celem jest obniżenie populacji dzika, a co za tym idzie, nierozprzestrzenianie się afrykańskiego pomoru świń - podkreśliła Paulina Marzencka, rzeczniczka prasowa PZŁ.

Także minister rolnictwa zapewnia, że ograniczenie populacji dzików jest niezbędnym elementem (obok bioasekuracji, czyli przestrzegania zasad bezpieczeństwa w gospodarstwach) walki z czyhającym wirusem ASF.

Poruszeni Polacy walczą o dziki choćby na Facebooku, dostępne są nawet symboliczne nakładki na zdjęcia profilowe #jestemzdzikiem.

Las bez dzików nie będzie taki sam - podkreśla WWF Polska. Ekolodzy wskazują, że masowy ostrzał doprowadzi wręcz do zagłady gatunku w naszym kraju, a przy tym - nie pomoże uporać się z widmem wirusa ASF.

- Obecnie, tam gdzie są ogniska wirusa, świnie nie mają żadnego bezpośredniego kontaktu z dzikami czy innymi leśnymi zwierzętami, bo muszą na stałe być zamknięte w chlewniach. Dziki są istotnym ogniwem w ekosystemie. Jeśli ich zabraknie, ucierpią drapieżniki, np. wilki, dla których dziki stanowią jeden z głównych komponentów bazy pokarmowej - podkreśla Piotr Chmielewski z WWF Polska.

Zobacz też: Ile dzików żyje w Polsce? Liczebność tych zwierząt w ostatnich latach

Ponadto, słychać głosy, że im więcej polowań będzie u nas organizowanych, tym więcej dzików przyjdzie ze Wschodu.

Od 1 kwietnia do końca listopada myśliwi w ramach polowań prawie 168 tys. dzików. Myśliwi potrzebowali do tego 3 mln wyjść w łowisko, co daje 1 dzika na 18 wyjść. Koszt społecznej pracy myśliwych wraz z dojazdami i amunicją szacuje się na kwotę blisko 583 mln zł, zatem koszt pozyskania 1 dzika wynosi 3,4 tys. zł.

Plan łowiecki na rok gospodarczy 2018/2019 zakłada pozyskanie ponad 185 tys. Na 30 listopada pozyskanie dzika wynosiło 90,7% rocznego planu, przekuje na swojej stronie PZŁ

Wirus Afrykańskiego Pomoru Świń nie jest groźny dla człowieka. Zagraża jednak trzodzie chlewnej, a co za tym idzie, niesie poważne konsekwencje gospodarcze i ekonomiczne.

Przypomnijmy. W zeszlym roku pojawił się pomysł płotu chroniącego Polskę przed dzikam ze Wschodu i ASF. Według przewidywań, takie ogrodzenie kosztowałoby ćwierć miliarda złotych. Projekt oceniony jako wyrzucanie pieniędzy w błoto - upadł.