Pod Chojnicami powstaje największa drewniana łódź w Polsce

Agnieszka Wirkus agnieszka.wirkus@pomorska.pl
Położenie stępki rozpoczęło budowę jachtu "Karol Wojtyła”. Prawdopodobnie będzie to największa drewniana łódź, jaka powstanie w Polsce po drugiej wojnie światowej (Fot. Agnieszka Wirkus)
"Karol Wojtyła" ma mieć prawie 18 metrów długości. Na razie składa się z drewnianej formy, mahoniowej stępki i złotej monety.
Czesław Szmagliński pokazuje monetę, która została ukryta w stępce (Fot. Agnieszka Wirkus)

Czesław Szmagliński pokazuje monetę, która została ukryta w stępce
(fot. (Fot. Agnieszka Wirkus))

Mowa o jachcie, który buduje Czesław Szmagliński, właściciel zakładu szkutniczego w Pawłówku.

O tym jachcie Czesław Szmagliński mówił od lat. Wspominał, że będzie drewniany i duży. Przekonywał, że takie łodzie bardzo rzadko już powstają i dlatego na oficjalne rozpoczęcie budowy zaprosi gości. Obietnicy dotrzymał.

W sobotnie popołudnie w hali zakładu szkutniczego zebrało się kilkadziesiąt osób. Pojawili się m.in. pracownicy firmy i repy żeglarskie, czyli członkowie klubu starszych i doświadczonych żeglarzy. Gości witali gospodarze, którzy prosili o podpis na podsuwanej przez nich liście. Dlaczego? Nie tłumaczyli.

Uwagę zaproszonych osób przyciągała drewniana konstrukcja, czyli forma powstającego statku. - Jacht będzie miał prawie 18 metrów długości. Prawdopodobnie będzie to największa drewniana łódź, jaka powstanie w Polsce po drugiej wojnie światowej - mówi Czesław Szmagliński i od razu wyjaśnia, że jego celem nie jest bicie rekordów. - Jeśli ktoś wie o większej łodzi, bardzo proszę, aby się ze mną skontaktował.

Drewniany duch
Kto zawitał w sobotę do podchojnickiego zakładu, mógł zobaczyć długą belkę, leżącą obok formy łodzi. Była to stępka - wykonana z mahoniu i ważąca 460 kilogramów. Tego popołudnia to właśnie ona była najważniejsza. - Stępka to kręgosłup jachtu. Dzisiaj prawie się o niej zapomniało - mówi Czesław Szmagliński. - Niemal nie buduje się bowiem drewnianych łodzi, a współczesne z laminatu, nie posiadają stępki. Mówi się, że takie jachty nie mają ducha.

Stępka to nie tylko część konstrukcji łodzi. Jej położenie symbolizuje rozpoczęcie budowy jachtu i odbywa się zgodnie ze starymi zwyczajami. - Kilkaset lat temu wiązano sznurami budowniczego jachtu. Po czasie, w jakim się z nich uwolnił, oceniano jak długo potrwa budowa łodzi - opowiada Czesław Szmagliński. Jego samego w sobotę nikt nie wiązał. Nie zapomniano jednak o innych zwyczajach. Pośrodku stępki przymocowano drewnianą tabliczkę. Wcześniej umieszczono pod nią złotą monetę i specjalny dokument.

- Jest to "Świadectwo położenia stępki". Widnieją na nim podpisy osób, które wzięły udział w uroczystym rozpoczęciu budowy - tłumaczy Czesław Szmagliński. - Złota moneta zastępuje w pewien sposób kamień węgielny, który jest kładziony pod budynkami. Żeglarze wierzą, że przynosi szczęście tym, co pływają łodzią, zaś pecha temu, kto ją ukradnie. Moja moneta jest o nominale stu złotych. Została dobrze schowana, więc jej kradzież kosztowałaby złodzieja bardzo dużo pracy. Nie sadzę, by ktoś zdecydował się na taki krok.

Grog z bursztynem
Stępkę poświęcił ksiądz proboszcz z lokalnej parafii. Jak mówił, drewno pokropił wodą z samego Jordanu. Gdy stępka była już umieszczona w dolnej części formy przyszłej łodzi, na salę wniesiono srebrny garnek do przygotowania grogu. Odczytano starą recepturę i dodano brakujące składniki. Pod pokrywką zniknęły m.in. cejlońska herbata, cytryna, bursztyn. Zupełnie zapominając o miarce, wlano też dwie butelki alkoholu. Tym, którzy rzadko pijają grog, jeden z repów żeglarskich radził, aby trunek pić póki jest ciepły.

Aż ciarki przechodzą
Nie wiadomo, ile potrwa budowa drewnianego jachtu. Czesław Szmagliński już jednak wybrał dla niego imię. - Okazało się, że nikt wcześniej nie wpadł na taki pomysł. Dlatego zarejestrowałem nazwę. Łódź będzie się nazywać "Karol Wojtyła" - ujawnił podczas uroczystości Czesław Szmagliński. - Rewelacyjna nazwa. Aż ciarki przechodzą - mówiono później wśród gości.

Chrzest jachtu odbędzie się prawdopodobnie za kilka lat nad Bałtykiem. To po nim będzie przez pierwszy rok żeglował "Karol Wojtyła". Później wpłynie na inne morza i oceany. W zagranicznych portach ma być ambasadorem regionu i Polski. - Sprawdzę jak jacht poradzi sobie w różnych sytuacjach i wprowadzę zmiany w kolejnych modelach. Jeśli znajdą się klienci, zbuduję inne takie jachty. "Karola Wojtyły" jednak nie sprzedam - zapewnia Szmagliński.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie