Pozwólmy zwierzęciu być zwierzęciem. To nie jest nasze kolejne dziecko

Karina Obara
Karina Obara
Lech Bąk uważa, podobnie jak jego żona Joanna, że miłość do psa musi być mądra - trzeba wymagać i pozwolić psu być psem.
Lech Bąk uważa, podobnie jak jego żona Joanna, że miłość do psa musi być mądra - trzeba wymagać i pozwolić psu być psem. Archiwum rodzinne Joanny i Lecha Bąków
- Dopiero przy trzecim psie nauczyłam się, czym jest zdrowa miłość do zwierzęcia – mówi Irena Kamińska z Brodnicy. - Wcześniej psy przekarmiałam, wymagałam od nich niemożliwego i traktowałam jak ludzkiego przyjaciela. Aż po śmierci mojej ukochanej Suni sięgnęłam po wiedzę i odkryłam, co robiłam źle.

Zobacz wideo: Liczebność zwierząt hodowlanych w Polsce

Pani Irena z domu rodzinnego wyniosła pragnienie, by w domu zawsze był pies. Jadł resztki ze stołu, a w czasach kartek na żywność, to pies dostawał większy przydział na mięso. Wszystkie psy w jej rodzinie miały nadwagę. Szybko umierały na różne choroby układu pokarmowego.

- Nie mogłam tego zrozumieć, że moje psy, które przecież bardzo kocham, obdarzam czułością, pozwalam im ze sobą spać, tak szybko odchodzą - opowiada pani Irena. - Najpierw uważałam, że to jakaś kara boska, więc szukałam winy w sobie. Później traktowałam śmierci moich zwierząt ezoterycznie. Myślałam, że mam złą energię i moje psy nie wytrzymują ze mną dłużej niż kilka lat. W tamtym czasie naprawdę byłam bardzo pogubiona. Aż trafiłam na świetną panią weterynarz, która wyjaśniła mi, że pies jest psem i nie może jeść frykasów z ludzkich stołów. Że zabija go właśnie to, gdy człowiek „za mocno kocha”. To jak syndrom żony alkoholika – tak bardzo kocha, że nie potrafi postawić granic i toną razem. Lęk przed porzuceniem, samotnością, bezradność. Wszystko to przepracowałam. I psy były moimi najlepszymi nauczycielami.

Fora internetowe pełne są miłośników zwierząt, którzy wymieniają się uwagami na temat opieki nad nimi, diety i postępowania z trudnymi czworonogami. Z opowieści internautów wyłania się smutny obraz właścicieli, którzy nie potrafią odmówić swojemu pupilowi. Biegają z nim od lekarza do lekarza. Nierzadko narzekają na weterynarzy, których zalecenia traktują wybiórczo. Nie są zachwyceni, gdy słyszą, że pies choruje, bo kupiony z szemranej hodowli, ma mnóstwo wad genetycznych, a w perspektywie krótkie życie.

Pies to nie dziecko

- Kupiłem kiedyś białego kotka spełniając marzenie dzieci o domowym zwierzątku, przytulance – wspomina Jan Lipski z Torunia. - Mieliśmy wtedy dom pod Toruniem. Dużo pracowaliśmy, dzieci w szkole, a kotek zostawał sam. Gdy wracaliśmy, zastawaliśmy zniszczone dzbanki i kubki, które kot strącał na ziemię, podarte kapy i wiele drobnych szkód. Kot nasikał do palmy, którą mieliśmy od 20 lat. Całkiem zmarniała. I nic nie chciał jeść, a mimo to rósł dobrze i miał ładną sierść. Zmuszaliśmy go do jedzenia, a on się wyrywał z rąk. Wydawał się być najdziwniejszym kotem na świecie. Jakby pobierał pokarm z powietrza. Jakież było nasz zdziwienie, gdy odkryliśmy, że kot rozrabiaka znalazł sobie miejsce, w którym z lubością polował na myszy. Pod zlewem, za butlą gazową, była dziura i tam ten miły na pozór kotek miał pole do używania. Ja go łapałem za ogon, żeby nie wciskał się za tę butlę, a on: cap i mysz w pysku. Wytępił nam myszy, ale zrobił mnóstwo szkód. Zbił między innymi rodzinną porcelanę. I to przechyliło czarę goryczy. Oddaliśmy go dobrym ludziom, którzy siedzieli dużo w domu. My nie nadawaliśmy się dla tak dynamicznego kota, który uspokajał się dopiero wtedy, gdy miał domowe towarzystwo.

Teraz rodzina pana Jana ma psa. Kundel ze schroniska. Problemy z zachowaniem Dinga, wynik traumy poschroniskowej, rozwiązali z pomocą behawiorystki. Trzy miesiące intensywnych ćwiczeń i wymagań. Wobec psa i pana. Pies znalazł swoje miejsce w domowej hierarchii.

Czytaj też: Ile Polski jest w Polsce? Nie ma dwóch Polsk, są trzy, a nawet cztery [rozmowa]

Joanna Bąk, właścicielka dwóch buldogów angielskich, z pasją udzielająca się w Związku Kynologicznym w Polsce przekonuje, jak ważne jest to, aby traktować zwierzę domowe nie w oparciu o instynkt i uczucia, ale o wiedzę i uczucia.
- Każdy pies, który się rodzi, powinien być zrzeszony w Związku Kynologicznym – mówi Joanna Bąk. - Wtedy mamy pewność, że pies będzie zdrowy. Ludzie traktują często psy jak swoje dzieci, a on nie jest człowiekiem i nigdy nie będzie. Szczęście psa polega na tym, że damy mu możliwość bycia psem. Jeśli traktujemy go jak człowieka, unieszczęśliwiamy go. Musimy przede wszystkim poznać potrzeby swojego pupila. Postawa behawiorysty polega na tym, by nauczyć właściciela, jak postępować z psem, a nie zmusić psa, aby był taki, jak chce człowiek. Spotkałam wielu przewrażliwionych ludzi na punkcie swoich zwierząt. Zwłaszcza buldog angielski jest kopalnią złota dla lekarzy. Może mieć wszystkie choroby. Często właściciele buldogów są naciągani na zupełnie niepotrzebne operacje, a wystarczy poczekać, aż pies, który ma problemy ze stawami czy kośćmi, urośnie. Nierzadko nieprawidłowe postępowanie właściciela wobec zwierzęcia wynika z braku wiedzy, ale i też nieuczciwego postępowania niektórych lekarzy weterynarii. Odkąd znalazłam tę właściwą lekarkę, pasjonatkę i przyjaciółkę, moje psy są pod doskonałą opieką.
Pani Joanna przyznaje, że podczas pandemii czworonogi okazały się jednymi z najserdeczniejszych przyjaciół. Dawały ukojenie i spokój w domach, gdzie wieloosobowe rodziny podczas pracy i nauki zdalnej musiały na nowo zacząć dogadywać się na niedużej powierzchni. Zwiększyło się też zapotrzebowanie Polaków na szczeniaki.

- Ludzie rzucili się je kupować – dodaje. - Dzięki temu podczas lockdownu mogli wychodzić na spacery, chyba też rekompensowali dzieciom trudy pandemii. Zwierzęta cudownie odstresowują, to taki kolejny członek rodziny do kochania.

Tomasz Karpiński, pracownik Straży Miejskiej w Świeciu, który od 10 lat zajmuje się schroniskiem dla zwierząt uważa, że kiedyś mieliśmy większy problem z tym, że źle traktowaliśmy zwierzęta, a teraz mamy drugą stronę medalu. – Wielu za bardzo „kocha”, potrafi zabić swoją miłością – tłumaczy. - To się przejawia w tuczeniu zwierząt, które umierają na otyłość. „Bo on tak kocha jeść”, słyszę często od właściciela psa czy kota. A tuczenie to jedna z form znęcania się. Zwierzę utuczone kona w męczarniach, ale zanim to nastąpi, ciężko choruje. Niejednokrotnie usypialiśmy psa, bo był tak utuczony, zapadał na tak wiele chorób, że nie mógł chodzić. Wciąż w Polsce uczymy się drogi środka.

Nie może już być wymówek

Ilona Dąbrowska z fundacji „Viva” potwierdza, że mnóstwo ludzi swoją „dobrocią” zagłaskuje psy i koty na śmierć.
- Bardzo często karmią zwierzęta domowe tak, jak je człowiek – mówi. - Pies np. żebrze przy stole podczas rodzinnych posiłków, więc w jego stronę zaraz leci kiełbaska z czosnkiem, cebulą, przyprawami, co jest zabójcze dla jego układu pokarmowego. Jeśli niemądrze podchodzimy do diety psa, ma on później problemy gastryczne, z wątrobą, z nerkami. Teraz jest tak dużo dostępnej wiedzy na temat traktowania psa, że nie może być już wymówek typu: nie wiedziałem, że tak nie można. Okazuje się jednak, że to nie wystarcza, bo ludzie kupują psa czy kota, a później zajmują się nim często „spontanicznie”. Przekarmiają, nie znają jego potrzeb, traktują jak człowieka. A pies jest psem. Dlatego uważam, że potrzebna jest edukacja na ten temat już w szkole, bo młodzi ludzie chętniej słuchają specjalistów i potrafią później wpływać na całą swoją rodzinę, żeby zmieniła sposób postępowania wobec zwierząt domowych.

Jakie błędy najczęściej popełniamy wobec naszych domowych pupili? Katarzyna Sosnowska, lekarka weterynarii i właścicielka hodowli buldogów angielskich „Niesforna Gromadka” przekonuje, że głównym błędem jest to, że człowiek nie pozwala psu być psem, a kotu kotem. Karmi niewłaściwie i ma wobec zwierzęcia wymagania nieadekwatne do jego możliwości i rasy.

- Rasy psów są bardzo zmodyfikowane w stosunku do pierwotnego wyglądu psa – tłumaczy lekarka. - Niektóre rasy nie są w ogóle predysponowane do jedzenia suchej karmy, bo nie pozwala na to ich uzębienie. Człowiek „z miłości” kupuje karmy najdroższe, bogate w składniki, ale chce tak sobie sobie ułatwić życie, bo suchą karmę szybko wsypie i myśli, że ma sprawę z głowy. To jednak psu może bardzo szkodzić. Pies jest mięsożerny, czasem może jeść warzywa, ale nie makaron, ziemniaki, pokarm peklowany. Pies musi się wytarzać, pobiegać, wytaplać w błocie, a my na to nie pozwalamy, bo ubrudzi nam samochód, nie będzie mógł z nami spać w łóżku i trzeba go wykąpać. To powoduje, że pies żyje bardziej życiem ludzkim niż psim.

Dr Katarzyna Sosnowska zwraca też uwagę na to, że w psim świecie istnieje daleko posunięta hierarchia: jest samiec alfa i samica alfa. - Pies trafia do człowieka i wystarczy by warknął, a człowiek spada w hierarchii, bo boi się go – mówi lekarka weterynarii. - Nagle okazuje się, że pies może sobie rządzić człowiekiem, jak chce. Ludzie dobierają zwierzęta nieadekwatnie do funkcji, do jakich ich potrzebują. Z kolei gdy zwierzę nie ma zaspokojonych własnych potrzeb, niszczy nam sprzęty w mieszkaniu. W świcie zwierząt nie ma czegoś takiego jak: „kocham cię, jesteś mój cudowny, teraz cię przytulę”, tylko jest nagroda albo kara. Nagrodą jest to, że pies wspina się w hierarchii, a kary są brutalne: np. pogryzienie, bo w ten sposób pies ustawia nas w stadzie. A musi się słuchać człowieka, bo inaczej dojść może nawet do tragedii.

Zdaniem behawiorystów zwierząt, często łatwiej nam zaakceptować to, że kot chodzi własnymi drogami i jest kotem niż to, że pies potrzebuje być psem. Dr Sosnowska uważa też, że człowiek posunął się za daleko w udomawianiu psa i coraz częściej widać, że ponosi tego konsekwencje.

- Gdyby nawet psa ubrać w sukienkę, zostanie psem – mówi. - Niech człowiek, który chce go uczłowieczyć i traktuje jak ludzkiego przyjaciela, postawi się w sytuacji psa: ktoś by mu kazał rozebrać się do naga, biegać po podwórku, sikać pod drzewem i jeść z miski. Jak by się czuł człowiek? Tak wygląda psi świat. Pies potrzebuje towarzystwa innych psów, bo jeden uczy się od drugiego. Może być wspaniałym towarzyszem życia ludzkiego, ale jednak należy do świata zwierząt. I kochający go człowiek, nie może mu tego odebrać.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Kocham psiaki, ale staram się nie traktować go jak dziecko. Początki były ciężkie, bo gryzł dosłownie wszystko a jego sierść walała się po całym mieszkaniu. Teraz mam roombe to bardzo pomaga mi w sprzątaniu. Ale i tak go kocham tak jak Roomba:)
Dodaj ogłoszenie