Propozycja “Zibiego'' rozpatrywana

DARIUSZ KNOPIK dariusz.knopik@pomorska.pl Tel 52 326 31 94
fot. archiwum GP
Na razie nie ma żadnych oficjalnych odpowiedzi akcjonariuszy WKS Zawisza Bydgoszcz SA na warunki Zbigniewa Bońka, dotyczące zmian w spółce.

Wczoraj przedstawiliśmy cztery warunki, od których Boniek uzależnia ewentualne zainwestowanie w klub z ul. Gdańskiej. Zmiany mają dotyczyć statutu (powiększenie zarządu do czterech osób), zakończenia konfliktu na linii prezes Michał Gliński - kibice oraz wywalczenia awansu do 1. ligi i co jest z tym związane odpowiednich transferów.

Zapytaliśmy udziałowców spółki jak zapatrują się na propozycje “Zibiego''. Właściwie chodzi tylko o dwie pierwsze kwestie, bo sprawa awansu i transferów jest praktycznie już realizowana.

Ciszej o sprawie

O sytuacji w Zawiszy przeczytasz też w czwartkowym wydaniu papierowym "Pomorskiej".

- Nauczyłem się, że im mniej mówię o realizowanych projektach, tym dla nich lepiej i jest większa szansa ich powodzenia - mówi Maciej Grześkowiak, zastępca prezydenta Bydgoszczy. - Mogę potwierdzić, że często kontaktuję się ze Zbigniewem Bońkiem. Rozmawiamy o wielu kwestiach związanych z piłką nożną, w tym także o jego pomocy w wprowadzeniu do spółki udziałowca zewnętrznego. To są bardzo delikatne sprawy i im ciszej nad nimi, tym większe szanse ich powodzenia - przekonuje wiceprezydent miasta, które jest większościowym udziałowcem w spółce, bo posiada aż 97 procent akcji.

W tej sytuacji miasto samodzielnie mógłby przeprowadzić zmiany w tekście statutu, by warunek Bońka został spełniony. - Wierzę, że tak jak do tej pory, w każdej kryzysowej sprawie, udało się nam wypracować porozumienie z drugim udziałowcem, tak teraz jeśli będzie potrzeba wypracujemy wspólne stanowisko wobec zewnętrznego udziałowca - twierdzi wiceprezydent Grześkowiak. - Od samego początku inwestowania w spółki sportowe twierdziliśmy, że stabilna podstawa powinna być oparta na prywatnym kapitale. Deklarowaliśmy, że prowadzenie ich przez miasto nie powinno być dłuższe, niż to będzie konieczne. Mówiliśmy, że miasto będzie pozbywać się akcji na rzecz wiarygodnego partnera, który zapewni spółkom rozwój i finansowanie na odpowiednio wysokim poziomie przez długi czas - tłumaczy wiceprezydent Bydgoszczy.

Kanon stowarzyszenia

Stowarzyszenie Piłkarskie “Zawisza'', mniejszościowy udziałowiec (3 proc.), oficjalnie nie komentuje propozycji Bońka. - Byłoby niegrzeczne i nieeleganckie byśmy z taką osobą jak Zbigniew Boniek rozmawiali poprzez media - twierdzi Karol Tonder z zarządu stowarzyszenia, odpowiedzialny za kontakty z mediami. - Jeśli te propozycje będą realnie zgłoszone, to się nad nimi zastanowimy. Potem pewnie czekać będą nas trójstronne rozmowy i to powinien być kanon postępowania. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że jeśli ktoś przychodzi z pieniędzmi, to chce mieć wpływ na zarządzanie. Dokładnie wiemy, że konflikt nie służy spółce, jest źle odbierany i musi być rozwiązany. I to tyle w tych kwestiach - dodaje przedstawiciel SP Zawisza.
Tak więc obie strony oficjalnie nie chcą odnieść się do propozycji wychowanka Zawiszy. Jednak w najbliższym czasie będą musieli się nad nią pochylić, bo bez strategicznego udziałowca nie będzie możliwy rozwój klubu i spełnienie celu, którym jest awans i gra Zawiszy w przyszłości w ekstraklasie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie