Szkoda wielkiej szansy. Anwil Włocławek przegrał z AEK Ateny [zdjęcia]

Joachim Przybył
Joachim Przybył
Anwil Włocławek - AEK Ateny
Anwil Włocławek - AEK Ateny Paweł Czarniak
Udostępnij:
Bardzo dobry mecz Anwilu Włocławek z AEK Ateny, zwycięzcą Ligi Mistrzów 2018. Szkoda straconej szansy w końcówce meczu, ale awans z grupy jest wciąż realny.

Anwil Włocławek - AEK Ateny 77:79 (22:18, 17:18, 17:22, 21:21)
ANWIL: Ledo 25 (4), Freimanis 16 (3), Wroten 12, Sokołowski 5 (1), Szewczyk 3 (1) oraz Jones 8, Simon 4, Dowe 4, Sulima 0, Piątek 0.
AEK: Langford 16 (2), Giannopoulos 12 (4), Jankovic 10 (1), Chalmers 7 (1), Kaklamanakis 0 oraz Maciulis 16 (2), Sant-Roos 14 (1), Ray 2, Slaughter 2.

Na ten mecz kibice Anwilu czekali od dawna. AEK Ateny to zwycięzca Ligi Mistrzów z 2018 roku, jeden z faworytów tej edycji. To był idealny mecz, żeby mistrzowie Polski udokumentowali swoje europejskie aspiracje. Także kibice pokazali gościom, że nie tylko w Atenach może być piekło i powitali AEK ogromnym flagowiskiem i transparentem "Tutaj bije serce koszykówki".

Biło także na parkiecie, bo włocławianie zaczęli mecz wybornie. Solidna obrona i bardzo mądre akcje w ataku dały przewagę w 1. kwarcie. Tony Wroten wrócił do pierwszej piątki i po jego akcji (20:15) trener Ilias Papatheodorou zdecydował się na przerwę. Goście imponowali zbiórkami ofensywnymi, ale ich skuteczność z gry krążyła wokół 30 procent.

Trener AEK szybko musiał wykorzystać drugą przerwę. Naszpikowani wielkimi gwiazdami goście mieli ogromne problemy w ataku i byli jakby zaskoczeni świetnie funkcjonującą defensywą Anwilu. Po drugiej "trójce" Freimanisa przewaga przekroczyła 10 punktów w 15. minucie. To był festiwal przechwytów i kontr, walczył jak lew pod tablicami Shawn Jones. Włocławianie znakomicie radzili sobie w obronie akcji jeden na jeden, szczególnie wyspecjalizował się w tym Michał Sokołowski.

To jednak AEK. Wystarczyły dwie, trzy nieudane akcje, a zaraz Charis Giannopoulos dwa razy trafił z dystansu. Ten sam koszykarzy dwoma trafieniami otworzył 2. połowię i Grecy objęli prowadzenie.

Włocławianie długo nie byli w stanie trafić do kosza, nawet z wolnych pudłowali Wroten i Jones. Nerwy są złym doradcą, więc pojawiły się rzuty ze słabych pozycji. Z gry po przerwie trafił dopiero w 25. minucie Ricky Ledo, a AEK zaczynał potwierdzać sławę jednej z najlepszych defensyw w Lidze Mistrzów.

Włocławianie nie dali się jednak złamać i jeszcze przed końcem 3. kwarty objęli na moment prowadzenie, głównie dzięki wciąż solidnej pracy w obronie i wielkiej waleczności.

W 36. minucie po serii 6:0 Anwil wrócił na prowadzenie, a potem zmarnował dwie kolejne akcje, w tym kontrę 2 na 1, ale w końcu za 3 trafił Ledo (75:70). W takim momencie Keith Langford rzucił z dystansu z faulem. Największy gwiazdor AEK w ostatnich 3 minutach zdobył 8 pkt.

Na 14 sek. przed końcem Maciulis dał gościom 2 pkt przewagi. Anwil miał czas na odpowiedź, ale Grecy mieli aż trzy faule w zapasie. Na niespełna 7 sek. przed końca Wroten zdecydował się na rzut z połowy, choć wydawało się, że wcześniej był faulowany.

Anwil Włocławek - AEK Ateny konferencja prasowa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie