- Od momentu, gdy zacząłem grać Kobe był moim faworytem – powiedział Embiid po meczu - To dzięki niemu zacząłem grać w koszykówkę. To zabawne, że tej samej nocy zdobył 81 punktów i to był mój ulubiony zawodnik.
70 punktów Embiida ustanowiło rekord 76ers, bijąc ten należący do legendarnego Wilta Chamberlaina z 16 grudnia 1967 roku, wynoszący 68 punktów w wygranym 143-123 meczu z Bulls. A skoro jesteśmy przy tamtej wielkiej ekipie z Chicago - Embiid wyprzedził wielkiego Michaela Jordana jeśli chodzi o najwyższą zdobycz punktową w meczu. MJ ma tu rekord 69 "oczek" z meczu z Cleveland z sezonu 89-90.
- Nigdy tego nie zrobił? – powiedział Embiid z niedowierzaniem. – Nie wierzę w to.
Wieści o rekordowym wyczynie rozeszły się lotem błyskawicy po całej lidze. Przede wszystkim skrzydłowy Suns Kevin Durant był w kompletnym szoku, gdy po raz pierwszy to usłyszał.
Wyjątkowy wynik osiągnięty przez ich kolegę nie mógł przejść bez echa w szatni filadelfijczyków.
Tego wieczora poza rekordową siedemdziesiątką padło jeszcze kilka innych wyczynów wartych odnotowania.
W Minnesocie środkowy Timberwolves Karl Anthony Towns zdobył 62 punkty przeciwko Charlotte Hornets, ustanawiając nowy rekord kariery. "Kat" trafił 21 z 35 rzutów z gry, w tym 10 z 15 z obwodu i zaliczył 10 zbiórek.
Gwiazdor Phoenix Suns Kevin Durant zdobył 42 punkty, osiem asyst i sześć zbiórek. Skrzydłowy Boston Celtics Jason Tatum zdobył 38 punktów i zaliczył 11 zbiórek, a gwiazda Dallas Mavericks Luca Doncic zaliczył triple-double (33 punkty, 13 zbiórek i 18 asyst).
