Tego dnia chodziło nam o uśmiech na twarzach dzieci [zdjęcia]

Agata Kozicka
Agata Kozicka
W „Zaginionym świecie”, mimo że dinozaury były olbrzymie, nikt nie płakał i nie bał się. W końcu to tylko modele. Tomasz Czachorowski
Dlatego zaprosiliśmy wychowanków domów dziecka z naszego województwa do zabawy w Myślęcinku. Ten dzień obfitował w atrakcje. I mamy nadzieję, że na twarzach wszystkich naszych gości pojawił się uśmiech.

Prawie 200 dzieciaków z domów dziecka, także rodzinnych, zaprosiliśmy w poniedziałek na Uśmiechnięty Dzień do bydgoskiego Myślęcinka. Przygotowaliśmy tam dla nich szereg atrakcji. Na początek zwiedzanie zoo i parku „Zaginiony świat”.

- Tygrys! Zdecydowanie tygrys był najfajniejszy – opowiadał nam zafascynowany wizytą w bydgoskim zoo Mateusz z Inowrocławia. - Chodził tak po wybiegu i wydawał mi się większy niż sobie wyobrażałem tygrysa.

Mała Basia, też z Inowrocławia, najbardziej polubiła małpy. - Bo biegały po klatce i wspinały się tak szybko – tłumaczy nam.

Jonasz natomiast najchętniej do domu zabrałby surykatki. - Śmieszne takie, małe. Wyglądały na wystraszone. Szkoda, że nie udało mi się ich dotknąć.

- Ryby, ale duże – precyzuje Amelia, odpowiadając na pytanie, co jej się najbardziej podobało.

>> Najświeższe informacje z regionu, zdjęcia, wideo tylko na www.pomorska.pl <<

Wiktoria wyszła z zoo zafascynowana końmi. Zresztą fascynacja ta nie pojawiła się teraz. - Już raz jechałam na koniu. Bałam się, że spadnę, bo to bardzo wysoko było. Jeszcze kiedyś pojeżdżę na koniu – zapowiada.

- Lwy [prawdopodobnie chodziło o tygrysa dop. red.] groźnie wyglądały i, dziwne to było, ciągle po picie chodziły – podejrzliwie zauważa Kuba. - A tygrysy wyglądały dziko – też zwraca uwagę Arek, który, w kwestii zwierząt wyraźnie wybiera gatunki drapieżne. - Szczególnie jak otwierał paszczę. I pumy były dziwne. Mrużyły oczy, kiedy patrzyły w słońce. No i jeszcze boa dusiciel podobał mi się.

Dzieci z Inowrocławia lubią zwierzęta. Mają zresztą na co dzień pieska. - Karmimy, sprzątamy jego legowisko, no i musimy jeszcze pamiętać o tym, żeby codziennie, a nawet kilka razy dziennie, nalać mu świeżej wody do picia – wymieniają dzieciaki. Mają specjalne dyżury, kiedy są odpowiedzialni za dbanie o pieska. Zoo cieszyło się – przynajmniej wśród młodszych – ogromnym zainteresowaniem.

Atrakcją była też przejażdżka zabytkowym „ogórkiem”, czerwonym jelczem, dziś w taborze Muzeum Komunikacji w Paterku. I jak? Podoba się wam? - Tak – zawołała chórem jedna z grup. Jakie wrażenia? - Gorąco!

I choć nikt nie przyznał się, jakoby kiedykolwiek takim autobusem jechał, to byli tacy, którzy domyślili się, jak działały kasowniki z drugiej połowy ubiegłego wieku.

18-letniej Oliwii z Trzemiętowa spodobał się tygrys… - Bo lubię kotowate – odpowiada zdradzając, że sporo wie o zwierzętach. Wprawdzie na razie uczy się na sprzedawcę, ale… - Chciałabym zajmować się zawodowo zwierzętami. Ale chyba nie mogłabym być weterynarzem. Raczej myślę o pracy np. w takim zoo w Myślęcinku.

Dla wielu dzieciaków wizyta w zoo była pierwszą taką w życiu. A dla niektórych, mimo że nie pierwszą, to… - Wiem, że byłam już kiedyś w zoo, ale nie pamiętam nic. To tak, jakbym te tygrysy np. widziała pierwszy raz w życiu – zdradza 9-letnia Nikola z Trzemiętowa.

17-letni Błażej i 11-letni Oskar z Nakła z parku „Zaginiony świat” w Myślęcinku zapamiętają głównie wielkie owady. Wolą jednak żywe zwierzęta. W swoim domu mają: - Dwa psy, maltańczyki i kota – wyliczają, a ktoś żartobliwie dorzuca: - I parę małp by się znalazło.

- Podobał nam się „ogórek” i lunapark - komentują starsi już Monika i Justyn z Więcborka. - O, tutaj to będzie co robić, zapowiadał Justyn spoglądając z zainteresowaniem na rollercoaster.

Właśnie w Lunaparku na dzieciaki czekały dalsze atrakcje. Poza obiadem był tam Żuk Emil - który umilał czas zabawami, żartami, tańcami i konkursami. W jednym z nich udział wziął Kacper z Jaczyc. - Przez moment utknąłem w rurze, przez którą trzeba było się przedostać, ale to chyba dlatego, że za szybko w nią wpadłem - opowiada. Ogromną popularnością cieszyła się Fotobudka, gdzie można było zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie w przebraniu. Długa kolejka ustawiła się po kolorową watę cukrową. Nie brakło chętnych na malowanie buziek, choćby Julia z Gniewkowa, którą przemalowano na... pieska.

Przyjechali nawet ratownicy medyczni ze swoim ratunkowym quadem. Wsiadł na niego m.in. Robert z Małej Cerkwicy. Dopytywał o pojemność silnika, moc. - Już kiedyś jechałem na quadzie sąsiada - przypomina. Gdybym miał do wyboru samochód czy quad, to decyduję się na tego drugiego. - Bo adrenalina większa - przyznaje.

- Bardzo cieszymy się z zaproszenia - mówi opiekunka, pani Wioletta z ośrodka Wspierania Dziecka i Rodziny w Inowrocławiu. - To dla dzieciaków dodatkowa atrakcja, okazja, żeby spędzić czas na świeżym powietrzu, zobaczyć coś nowego.

Tego dnia chodziło nam o uśmiech na twarzach dzieci [zdjęcia]

INFO Z POLSKI - przegląd najciekawszych informacji ostatnich dni w kraju - 20 lipca 2017.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Darek

Bardzo fajna fotobudka z wieloma atrakcjami. Czy ona była z zamawiana z firmy KreatorzyImprez? Pytam bo znalazłem podobną. Wie ktoś może?

Dodaj ogłoszenie