Na dachu stadionu zakładany był we wtorek poliwęglan. Mężczyzna, najprawdopodobniej nie zachował dostatecznej uwagi przy pracy na wysokości. Spadł na beton z wysokości 30 metrów. Nie miał szans na przeżycie. Mimo wypadku, prace na stadionie są kontynuowane.
- Nie ma podstaw, by wstrzymać budowę - mówił Andrzej Lewczak z Państwowej Inspekcji Pracy. - Prace są prowadzone zgodnie z przepisami BHP.
Policja cały czas bada okoliczności wypadku.- Niewykluczone, że do sprawy zostaną powołani biegli - mówi Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. - Trwa dochodzenie. Przyczyny tego wypadku wyjaśni dochodzenie prokuratorskie.
To już kolejny nieszczęśliwy wypadek na placu budowy stadionu, choć żaden wcześniejszy nie miał tak tragicznych konsekwencji.
Problemy rozpoczęły się w październiku ubiegłego roku, gdy robotnicy trafili na nielegalną zlewnię ścieków. Miesiąc później doszło do pierwszego wypadku: trzytonowy blok do budowy trybun przygniótł jednego z pracowników. Ranny w ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie spędził blisko dwa miesiące. Wtedy po raz pierwszy pojawiły się zastrzeżenia do firmy Alstal, prowadzącej budowę.
Kontrola wykazała nieprawidłowości w zakresie transportu i rozładunku materiałów budowlanych, a dwóch kierowników zatrudnionych przez głównego wykonawcą otrzymało mandaty. W tym roku stadion także nie ma najlepszej passy, w czym największy udział ma zapewne zbliżający się dużymi krokami termin oddania obiektu do użytku (31 marca).
W czasie styczniowych mrozów przedstawiciele toruńskiego sanepidu zwrócili uwagę wykonawcom inwestycji na niewłaściwe zabezpieczenie pracowników i brak podstawowych przywilejów socjalnych (np. ciepłego posiłku w trakcie dnia pracy). W efekcie plac budowy skontrolowała Państwowa Inspekcja Pracy.
Kilka tygodni temu policja zatrzymała pracownika jednego z podwykonawców Andrzeja M., w którego krwi wykryto blisko 2 promile alkoholu (na szczęście do żadnego wypadku tym razem nie doszło).