Prezydent Michał Zaleski: - Jestem Toruniem. Tego nie da się zmienić

Michał Zaleski po raz pierwszy został wybrany na prezydenta Torunia w 2002 roku. W drugiej turze rywalizował z Janem Wyrowińskim. Otrzymał 21 432 głosów (50,96 procent poparcia). W kolejnych wyborach wygrywał w pierwszej turze, zdecydowanie pokonując konkurentów. W 2006 roku zdobył 45 142 głosy (70,62 proc.), w 2010 roku - 41 452 głosy (65,59 proc.), w 2014 roku - 42 756 głosów (70,26 proc.), a w 2018 roku - 44 840 głosów (55,42 proc.).
Michał Zaleski po raz pierwszy został wybrany na prezydenta Torunia w 2002 roku. W drugiej turze rywalizował z Janem Wyrowińskim. Otrzymał 21 432 głosów (50,96 procent poparcia). W kolejnych wyborach wygrywał w pierwszej turze, zdecydowanie pokonując konkurentów. W 2006 roku zdobył 45 142 głosy (70,62 proc.), w 2010 roku - 41 452 głosy (65,59 proc.), w 2014 roku - 42 756 głosów (70,26 proc.), a w 2018 roku - 44 840 głosów (55,42 proc.). Grzegorz Olkowski
"Nowości" rozmawiają z Michałem Zaleskim, który 20 lat temu, 18 listopada 2002 roku, po raz pierwszy złożył ślubowanie jako prezydent Torunia.

Panie prezydencie, po 20 latach nie czuje Pan zmęczenia, znużenia, tak po ludzku – nie ma Pan dość?

Zacznę jednak od wspomnień. 20 lat temu dominowało we mnie poczucie ekscytacji, oczekiwania na coś wyjątkowego. Kiedy przeszedłem do drugiej tury wyborów i zostaliśmy w prezydenckiej rywalizacji tylko we dwójkę, z Janem Wyrowińskim, zacząłem sobie uświadamiać, że może rzeczywiście trzeba będzie zacząć realizować to, co sobie założyłem. Wtedy mój plan myślenia o mieście był czteroletni, czyli kadencyjny. Myślałem przede wszystkim o ograniczeniu bezrobocia, które było wtedy bardzo wysokie, 14-procentowe. Myślałem o tym, jak inwestować, co budować, żeby oczekiwania torunian były spełniane. Potem przyszedł ten późny wieczór 10 listopada 2002 roku i świadomość, że trzeba przystąpić do wykonywania zadań. Jednym z największych niepokojów był ten o wejście w zespół ludzi. To było wówczas 550 osób zatrudnionych w Urzędzie Miasta, w wielu instytucjach, spółkach i zakładach miejskich. Zastanawiałem się, czy będę umiał między nich wejść i dobrze z nimi współpracować. Potem się okazało, że to było nadspodziewanie proste, szybko i sprawnie poukładaliśmy relacje.

Polecamy

A co ze zmęczeniem?

Czy po 20 latach czuję zmęczenie? Raczej mam poczucie niedosytu, że jest jeszcze sporo zadań do dokończenia. Są fragmenty czegoś, co rozpoczęliśmy i co nie jest w pełni gotowe. Klasyczny przykład mamy w inwestycjach: zbudowaliśmy istotny fragment Trasy Mostowej Wschodniej z mostem przez Wisłę, ale mamy jeszcze kolejny etap do realizacji. Zbudowaliśmy dużą część trasy średnicowej, czyli Trasy Prezydenta Raczkiewicza, ale powstać jeszcze musi ostatni jej fragment, od Szosy Chełmińskiej do Szosy Okrężnej. Dokończyć również trzeba modernizacje szkół, termomodernizacje, dobudowy hal sportowych i basenów do obiektów oświatowych. Konieczna jest budowa nowych szkół – na lewobrzeżu i Osiedlu Niepodległości. Ten czas dopełnień zaczął się 20 lat temu. Mam na myśli zagospodarowanie Jordanek. Najpierw była kwestia przejęcia tego terenu od wojewody, potem zabudowy. Dziś jest tu Centrum Sztuki Współczesnej i Centrum Kulturalno-Kongresowe Jordanki, ale pozostaje jeszcze do realizacji nowy projekt, czyli Europejskie Centrum Filmowe Camerimage. 20 lat temu intensywnie myślałem także o zmianach w komunikacji miejskiej. Najpierw zaczęliśmy wymieniać jelcze na nowocześniejsze autobusy, potem modernizowaliśmy tramwaje – konstale, z czasem kupiliśmy nowe. Dziś wchodzimy w nową epokę transportu publicznego. Za kilka miesięcy pokażemy w Toruniu - póki co eksperymentalnie - autobusy napędzane wodorem. Z czasem pojawiły się pomysły na nowe linie tramwajowe. Mamy tę do kampusu uniwersyteckiego na Bielanach, budujemy tę na północ. Przed nami jest rozbudowa linii tramwajowych w końcówkach, czyli w zachodniej i wschodniej części miasta. Jest też budowa nowego mostu, bez tego nie da się tych 20 lat wspominać. Długo to trwało, zmieniła się lokalizacja, ale przeprawa przez Wisłę powstała. Teraz przed nami przygotowania do budowy mostu zachodniego.

Jak przez 20 lat ułożył Pan sobie życie osobiste? Jak Pan godził z nim prezydenturę?

To pytanie bardziej do mojej żony, dzieci i wnuczek. Będą mieli najtrafniejszą odpowiedź, bo ja będę próbował siebie usprawiedliwić. Moja rodzina przyjęła ze zrozumieniem to, że na pierwszy miejscu w moim życiu jest miasto, że przez to mam mniej czasu dla niej. Od początku moi najbliżsi bardzo sprzyjali temu, co robię. Byli ze mną podczas kolejnych prezydenckich ślubowań. Żonę za każdym razem prosiłem, by była obok. Na ślubowaniach – jak długo było to możliwe – była też obecna moja mama, co było dla niej i dla mnie wielkim przeżyciem. Ta obecność rodziny na tych uroczystościach była sygnałem: jesteśmy z tobą, choć wiemy, że nie będziemy mieli ciebie dla siebie. Dodam, że szczególnie szczęśliwe były dla mnie dwie kampanie wyborcze: ta z 2006 roku, kiedy dowiedziałem się, że po raz pierwszy zostanę dziadkiem i ta z 2010 roku, gdy dowiedziałem się, że zostanę dziadkiem po raz drugi.

Czy po 20 latach jest jeszcze Pana w stanie coś zaskoczyć w pracy prezydenta, w funkcjonowaniu miasta?

Zapewniam, że tak. W każdym roku, w każdym miesiącu są jakieś zaskoczenia. To efekt tego, że miasto się zmienia, że ludzie się zmieniają. Niezwykle cenne w tej pracy jest to, że spotykam ludzi, dla których jestem pełen podziwu, uznania. I nie chodzi o gwiazdy, które pojawiły się w Toruniu, jak Jose Carreras czy Sting. To radni, których aktywność podziwiam, działacze samorządowi, działacze społeczni, ludzie z organizacji pozarządowych, przedstawiciele biznesu. Często otwieram oczy ze zdumienia, gdy dowiaduję się, jak wiele różnych biznesów jest prowadzonych w Toruniu. Wyjątkowa jest także możliwość spotkań z ludźmi, którzy zawodowo pracują w samorządzie – w Urzędzie Miasta, w instytucjach miejskich, w spółkach, zakładach. Oczywiście wiadomo, że w relacjach zawodowych nie należę do szefów, którzy są dobrymi wujkami. Przepraszam, ale wychodzę z założenia, że każdy ma swoją rolę. Moja jest ta nadzorczo-kontrolna, muszę dopilnować realizacji zadań, które mamy w mieście wykonać. Odpowiadam za to przed swoimi szefami, którymi są mieszkańcy Torunia. Kontroluje mnie także Rada Miasta i instytucje zewnętrzne. Cóż, jak każdy, kto stara się dużo zrobić, także popełniam błędy, ale nigdy nie błądziłem celowo.

Pańska aktywność jest wielka, spotkać Pana można na wielkich i małych uroczystościach. Ile w takim razie pracuje prezydent Torunia?

Tyle, ile mogę. Nie jestem skowronkiem, więc w pracy zjawiam się najczęściej około godziny 9. Mniej więcej po 10-12 godzinach kończę. Poza tym, co drugą sobotę i niedzielę poświęcam na sprawy związane z funkcjonowaniem miasta. To udział w uroczystościach, koncertach czy innych wydarzeniach. To mój rytm pracy, choć czasem rodzina się dziwi, gdy oznajmiam, że w niedzielę będę w domu. Obserwacja życia miasta, dostrzeganie tego, jak ono jest barwne i ciekawe, jak wiele rzeczy się dzieje – ktoś organizuje festyn, ktoś robi uroczystość jubileuszową, gdzieś jest koncert, a gdzieś mecz – jest niezwykle fascynująca. Uczestnictwo w tym to wielka radość. Trudniejsze jest natomiast przygotowanie budżetu miasta, wieloletniej prognozy finansowej, żmudne poszukiwania rozwiązań na przyszłość. Potem jest jednak satysfakcja z tego, że udało się wykonać to, co zostało zaplanowane.

Polecamy

Które wydarzenie w 20-leciu było najbardziej pozytywne, a które najtrudniejsze?

Pełen wzruszeń był moment zakończenia budowy mostu. Wcześniej były długie przygotowania i falowanie nastrojów, związane z początkowym brakiem pieniędzy na realizację inwestycji, potem próbami jej zablokowania. Wielkie napięcie trwało przez kilka lat. Do tego dochodziła świadomość znaczenia takiej inwestycji. Jest przecież dla miasta absolutnie wyjątkowa.

A to najtrudniejsze?

Trudno żegna się tych, którzy odchodzą, którzy na zawsze przestają uczestniczyć w życiu miasta. Niełatwe są niespodzianki. Przykład: ptasia grypa, 2006 rok. Gdyby mi ktoś dzień wcześniej powiedział, że coś takiego jest możliwe w Toruniu, to pomyślałbym, że to primaaprilisowy żart. A mieliśmy wtedy niedzielną wizytę premiera, spotkanie z nim w wypełnionej po brzegi sali w Ratuszu Staromiejskim. Z kolei w roku 2010 roku, gdy doszło do katastrofy smoleńskiej, jechałem na festiwal teatrów dziecięcych. Gdy tragiczne informacje zostały potwierdzone, wróciłem do Torunia, zwołałem pilną naradę. W tym samym roku, w maju i w czerwcu, mieliśmy dwie powodzie. Rok 2020 to oczywiście pandemia koronawirusa. Trzeba było przestawić funkcjonowanie miasta, urzędu. Nie zapomnę jednego z wieczorów, gdy około godziny 19 wyszedłem z urzędu, szedłem przez starówkę i dosłownie nikogo nie spotkałem. No i lutego obecnego roku, po agresji Rosji na Ukrainę, gdy pojawiła się wielka niepewność, gdy zaczęliśmy przyjmować uchodźców. Teraz musimy myśleć o kryzysie energetycznym, o tym, co się może dziać, kiedy zabraknie paliwa dla autobusów albo nie będzie prądu i tramwaje staną czy też nie będzie można tłoczyć wody do mieszkań, a oczyszczalnia nie będzie przyjmować ścieków. Rozwiązania na takie sytuacje były przygotowane, ale musieliśmy je odkurzyć, poprawić, uzupełnić, by wiedzieć, kto za co odpowiada, by miasto funkcjonowało.

Do końca Pańskiej obecnej kadencji zostało półtora roku. Co dalej?

W obecnych realiach nie da się udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Kilka lat temu można było przewidzieć, co wydarzy się w następnym roku, dziś – nie można. Dziś decyzję o tym, co dalej, trzeba podjąć nie tylko w kontekście okresu wyborczego, ale w perspektywie następnych lat. Dlatego nie podejmuję jej teraz, niczego nie deklaruję. To byłoby przedwczesne. Niezależnie od tego, jaka by ta decyzja nie była – czy o starcie w wyborach, czy też o rezygnacji z pracy prezydenta – chcę ją podjąć w spokoju i świadomie o niej poinformować. Właśnie uświadomiłem sobie, że nie mówię o tej decyzji w kontekście rodziny, zdrowia, swoich sił, ale w kontekście miasta, jego funkcjonowania. Cóż, wtopiłem siebie w nie przez te 20 lat i tego już się nie da zmienić.

Polecamy

To dziś pan jest bardziej sobą czy Toruniem?

Jestem Toruniem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Stanisław Żaryn o ruchach prorosyjskich

Materiał oryginalny: Prezydent Michał Zaleski: - Jestem Toruniem. Tego nie da się zmienić - Nowości Dziennik Toruński

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Z niego taki sam Torun jak i z Rydzyka !!!!
G
Gość
Ja cieee, gość który zadurzył miasto na prawie 90% w stosunku do rocznego dochodu (i jak widać, słychać i czuć będzie je dalej zadłużał) jest... uwaga - Toruniem. Nie wiadomo czy płakać czy się śmiać? Redaktorzy "Nowości" jak zwykle byli wielce łaskawi dla pana prezydenta, ale może w końcu któraś redakcja zada w końcu pytanie o ile wzrosły raty kredytów zaciągniętych przez pana Zaleskiego?
Q
Qu
18 listopada, 08:24, Qu:

po zdaniu w tytule juz wiadomo ze to wybitny czlowiek nie do zastapienia a gdy zejdzie z tego swiata torunianie latami beda go oplakiwac ;] i latami beda placic za jego fanaberie i megalomanie hahahhaha

18 listopada, 11:30, Gość:

to dlaczego on wygrywa wybory od 20 lat ?

znasz "przypowiesc" o muchach?

G
Gość
18 listopada, 08:24, Qu:

po zdaniu w tytule juz wiadomo ze to wybitny czlowiek nie do zastapienia a gdy zejdzie z tego swiata torunianie latami beda go oplakiwac ;] i latami beda placic za jego fanaberie i megalomanie hahahhaha

to dlaczego on wygrywa wybory od 20 lat ?

G
Gość
Kim on jest ?Toruniem ?? On jest tylko pracownikem Torunia !!!
G
Gość
Należący do 1989 roku do PZPR komunista Zaleski ma ewidentny przerost ambicji nad możliwościami POdobnie jak TW "Bolek". Jakby ktoś nie wiedział to mam na myśli żyda Leiba Kohne znanego POwszechnie jako Lech Wałęsa ... Toruniem to on na pewno nie jest bo pochodzi z Jabłoniowa Pomorskiego i ma małomiasteczkową prowincjonalną mentalność.
Q
Qu
po zdaniu w tytule juz wiadomo ze to wybitny czlowiek nie do zastapienia a gdy zejdzie z tego swiata torunianie latami beda go oplakiwac ;] i latami beda placic za jego fanaberie i megalomanie hahahhaha
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie