W procesie burmistrza Mroczy i byłej skarbnik gminy świadkowie mają głos [zdjęcia]

Maja Stankiewicz
Maja Stankiewicz
W Sądzie Rejonowym w Nakle zeznawać ma jeszcze kilkunastu świadków. Gros z nich to obecni lub byli pracownicy ratusza i radni Fot. Maja Stankiewicz
W Sądzie Rejonowym w Nakle toczy się proces burmistrza Mroczy Leszka K. i byłej skarbnik gminy Małgorzaty K.-G. Składanie zeznań rozpoczęli świadkowie, byli pracownicy ratusza w Mroczy. Pięcioro z nich ma status osób pokrzywdzonych.

Zobacz wideo: Duże zmiany w prawie drogowym od czerwca 2021 roku!

Na pierwszej rozprawie oboje oskarżeni nie przyznali się do winy. Odmówili też składania wyjaśnień i odpowiadania na pytania. Burmistrz Leszek K. nie wykluczył, że wyjaśnienia złoży później, już w tarcie trwania postępowania.

To Cię może również zainteresować

W tym tygodniu w Sądzie Rejonowym w Nakle rozpoczęło się przesłuchiwanie świadków. Jako pierwszych wezwano byłych pracowników Urzędu Miejskiego w Mroczy, którzy mają w tej sprawie status pokrzywdzonych. To oni stracić mieli pieniądze, o przywłaszczenie których oskarżony jest Leszek K. Skarbnik gminy Małgorzata K.-G. miała w tym procederze pośredniczyć

Na rozprawę wezwano pięciu świadków. Stawili się też oskarżeni (choć nie mieli takiego obowiązku) oraz ich pełnomocnicy. W ciągu kilku godzin przesłuchać udało się jednak tylko jedną z wezwanych osób, a przesłuchanie drugiej rozpocząć. Troje pozostałych świadków sędzia Radosław Trzeciak poprosił o stawienie się w późniejszym terminie.

Zabrakło uczciwości ze strony burmistrza Mroczy i skarbnika gminy...

Była pracownica ratusza w Mroczy, która jako pierwsza złożyła zeznania, to jedna z osób, które po rezygnacji z pracy w mroteckim urzędzie złożyły doniesienie na policję o możliwości popełnienia przestępstwa przez włodarza Mroczy.

- Zdecydowaliśmy się złożyć zawiadomienie na komendzie, bo pan burmistrz i pani skarbnik nie zachowali się wobec nas uczciwie -powiedziała w sądzie.

Świadek zatrudniona była w referacie finansowym ratusza. Pracownicy tego referatu zwykle dwa razy w roku dostają dodatkowe pieniądze w formie premii czy nagród – w połowie roku (tzw. bilansówkę) i pod koniec roku (premie z oszczędności).

- Około roku 2015 otrzymałam informację, że przyznano mi dodatkowe pieniądze, ale ich nie dostałam. Dopiero jak byłam przesłuchiwana w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy dowiedziałam się, że chodziło o premię w wysokości 5 tys. zł brutto. Nie otrzymałam żadnego przelewu w tej wysokości – zapewniała w sądzie była urzędniczka.

Rozliczenia urzędników z Mroczy się nie zgadzały

W kolejnym roku też przyznano jej pieniądze, otrzymywała je w gotówce, w kopercie. Cieszyła się z nich, ale w kolejnym roku rozliczeniowym zauważyła, że wpisano jej wyższą kwotę dochodu za poprzedni rok w stosunku do tego co faktycznie zarabiała, łącznie premiami.

- Wtedy zaczęłam podejrzewać, że nie otrzymujemy w gotówce tego, co nam przyznano, tylko mniej. W rozmowach z koleżankami z pokoju wyszło na jaw, że część pieniędzy zabiera skarbnik gminy. Są to pieniądze dla burmistrza. Trudno mi dziś powiedzieć jaką część dostawał, bo ja otrzymywałam już odliczoną kwotę.

Więcej wiadomości z Nakła i okolic na www.pomorska.pl/naklo[/a]

- W 2017 r. przelano mi premię na konto – mówiła w sądzie była urzędniczka. - Pani skarbnik powiedziała, że mam wypłacić część z tych pieniędzy z mojego konta i jej przynieść. Nie mogłam tego zrobić, bo miałam limit, wypłacić mogłam tylko 1000 zł, a to była większa suma. Zrobiłam więc przelew na prywatne konto pani skarbnik, która powiedziała, że jak dostanie te pieniądze sama rozliczy się z burmistrzem – opowiadała świadek w sądzie.

Takie przelewy były dwa. Potwierdzenia, że zostały dokonane są teraz dowodami w sprawie przeciwko burmistrzowi Mroczy i byłej skarbnik gminy.

Nerwowa atmosfera w ratuszu w Mroczy

Urzędniczka złożyła wypowiedzenie we wrześniu 2018 r. Twierdzi, że miała dosyć nerwowej atmosfery, którą wprowadzała skarbnik gminy. Liczyła na porozumienie stron, ale zgody na to nie było. W październiku wzięła zwolnienie, potem urlop, do pracy już nie wróciła. W tym czasie odeszła też z urzędu kierownik referatu finansowego, także świadek w procesie burmistrza.

Obrońcy oskarżonych pytali o wątek polityczny, kontakty świadka z opozycją. Urzędniczka przyznała, że będąc na zwolnieniu wraz z byłą kierownik referatu finansowego spotkała się z grupą osób będących w opozycji do burmistrza. Zastanawiali się, czy wiedza jaką mają i te dwa przelewy wystarczą do złożenia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Zapewniła, że do tego spotkania doszło już po wyborach samorządowych. Potwierdziła jednak, że w wyborach, z konkurencyjnego komitetu, startowała jej siostra.

Zobacz zdęcia z procesu

Świadek przecząco odpowiedziała na pytanie czy pisała anonimy na urząd. Potwierdziła natomiast fakt otrzymania nagany za niedopełnienie obowiązków, którą wręczono jej pod koniec grudnia 2018 r. razem ze świadectwem pracy. Chodziło o sprawozdanie, którego nie wykonała, co mogło narazić gminę na poważne konsekwencje. Z zarzutami się nie zgadza, nie wie też kto ostatecznie to sprawozdanie zrobił.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie