Został kac i siniaki

Maciej Myga
Dzień po, czyli pora na suszenie mokrej od łez flagi. Trzymamy kciuki za to, żeby powiewała dumnie aż do finału Mistrzostw Europy. A swoją drogą, ciekawe o ile wzrosną przez najbliższe mecze reprezentacji obroty sklepów monopolowych?
Dzień po, czyli pora na suszenie mokrej od łez flagi. Trzymamy kciuki za to, żeby powiewała dumnie aż do finału Mistrzostw Europy. A swoją drogą, ciekawe o ile wzrosną przez najbliższe mecze reprezentacji obroty sklepów monopolowych? Fot. Tomek Czachorowski
Komplet w izbie wytrzeźwień i kilka rozrób to bilans niedzielnego przegranego meczu polskiej reprezentacji.

Mimo to służby porządkowe twierdzą, że bydgoscy kibice futbolu zachowywali się spokojnie. Pogotowie nie odnotowało większej liczby zasłabnięć niż zwykle.
Krótko po godzinie 20 bydgoskie ulice opustoszały. Mecz oglądali prawie wszyscy. Niektórzy w domowym zaciszu, inni stadnie - w knajpach i w "strefie kibica"na Starym Rynku.

Na podwórku

- Moi sąsiedzi poprzeciągali kable na podwórko i tam postawili telewizor, krzesełka i oglądali mecz wspólnie. Rano zostały po nich tylko puste butelki. Po ilości domyślam się, że mają dzisiaj kaca - mówi Ola, mieszkanka Śródmieścia.
Podobnych pomysłów było więcej. Na Osiedlu Leśnym jeden z mieszkańców postawił odbiornik na balkonie, a sam usadowił się w ogródku, odpalając przy tym grilla.

Ponad cztery promile

Nie ma co ukrywać - spory procent fanów piłki nożnej nie wylewało za kołnierz.
- Do 20.45 mieliśmy dziesięciu podopiecznych. Później przybyło dwudziestu, większość z ogromnymi dawkami promili, czyli powyżej czterech - mówi Grażyna Piontkowska, dyrektor bydgoskiej izby wytrzeźwień.

Szarpali się pod pomnikiem

Kłębiło się na Starym Rynku. Jak się dowiedzieliśmy, mogło tam przebywać około dwóch tysięcy ludzi. - W pobliżu "strefy kibica" doszło do dwóch incydentów. Szarpali się kibice, którzy rozbiegli się na widok naszych patroli. Ze okolic Starego Rynku przewieźliśmy do izby wytrzeźwień dwóch mężczyzn, którzy spali na ławkach - informuje Arkadiusz Bereszyński, rzecznik straży miejskiej.
Zdaniem podinspektora Mariusza Magdziarza z Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy na porażkę w Niemcami mieszkańcy zareagowali spokojnie.
- Zwiększyliśmy liczbę patroli w okolicach Starego Rynku i klubów, gdzie oglądano mecze. Bilans wieczoru to kilka drobnych incydentów, nic więcej - tłumaczy podinspektor Magdziarz.

Pocięty bez piłki

Tyle samo pracy co zawsze miało pogotowie ratunkowe.
- Ekipy pomagały ludziom ze skaleczeniami i tym, którzy zasłabli, ale raczej z upału niż nadmiaru wrażeń - mówi doktor Tadeusz Stępień.
Podobnie było w izbach przyjęć szpitali. Do "Jurasza" przewieziono po południu młodego mężczyznę pociętego nożem, ale nie wiadomo, czy bójka, w której uczestniczył miała związek z piłką nożną.

Trudno polskim kibicom obyć się podczas oglądania meczów bez mordobicia i picia na umór, ale widać nieznaczną poprawę. Myślę, że z dwóch powodów. Po pierwsze porażkę z Niemcami mieliśmy zakodowaną w podświadomości, więc żal nie był aż taki wielki. Po drugie - coraz więcej bydgoszczan pracuje, a większość pracodawców już dawno przestała tolerować syndrom dnia następnego, nawet jeśli jest to poniedziałek po meczu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie