Anwil Włocławek ma duży problem. Frasunkiewicz: - Nie chcę o tym mówić

Joachim Przybył
Joachim Przybył
Kamil Łączyński zaliczył w tym meczu 3 punkty i 2 asysty
Kamil Łączyński zaliczył w tym meczu 3 punkty i 2 asysty Paweł Czarniak
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Anwil sezon rozpoczął w tempie ekspresu Intercity, ale teraz ma wyraźną zadyszkę. W niedzielny wieczór niedawny lider PLK przegrał drugi kolejny mecz we własnej hali.

Anwil Włocławek - King Szczecin 80:89 (15:18, 18:23, 19:21, 28:27)

ANWIL: Dykes 29, Bell 14 (3), Petrasek 13 (2), 8 zb., Bigby-Williams 8, 10 zb., Łączyński 3 (1) oraz Mathews 9, Szewczyk 2, Kowalczyk 2, Bojanowski 0, Woroniecki 0.
KING: Dorsey-Walker 19 (3), Salić 18, Matczak 17 (3), Schenk 12 (1), Davis 9 oraz Kikowski 12 (2), Borowski 2, Kroczak 0, Bartosz 0.

Niewiele zostało z żelaznej defensywy i efektownego ataku, którymi Anwil imponował w pierwszych meczach sezonu. Największym rozczarowaniem dla kibiców był poziom gry w ofensywie. Mnóstwo nieudanych akcji indywidualnych, 19 strat, fatalna skuteczność z dystansu (7/26), do tego słabszy dzień Jonah Mathewsa - to wszystko złożyło się na niemoc w starciu z Kingiem. Na dawnym poziomie zagrał jedynie Kyndall Dykes, który już do przerwy zdobył 16 z 33 punktów drużyny.

- Mieliśmy pewne założenia, ale poruszamy się względem piłki o metr za daleko lub metr za blisko. Nie da rady tak piłki dostarczyć na dobrą pozycję, do tego popełniliśmy 19 strat. Mieliśmy duży problem w ustawianej grze. Nie byliśmy w stanie przedostać się tam, gdzie zwykle. Powinniśmy lepiej dzielić się piłką. W wielu akcjach dostajemy się w trumnę, jest rotacja lub pomoc w obronie rywali, wystarczy wtedy odrzucić piłkę, ale to nie następuje. Zawodnicy muszą mieć świadomość, że rozwiązania, które funkcjonują w jednym meczu, niekoniecznie sprawdzą się w kolejnym spotkaniu. Nie wykonujemy dobrze podstawowych rzeczy - analizował po mecz trener Przemysław Frasunkiewicz.

Arkadiusz Miłoszewski, trener Kinga: - Zawsze do Włocławka przyjeżdżam z nutą ekscytacji. Obraliśmy pewien styl gry, ale oprócz założeń do meczu, zawsze jest coś dodatkowo. Tym razem chodziło o to, aby narzucić bardzo mocnej drużynie swoją koszykówkę dokładnie taką, jaką zagraliśmy wcześniej z Astorią i Śląskiem. W tym tygodniu nie trenowaliśmy 5 na 5, ale powiedziałem zawodnikom: co cię nie zabije, to cię wzmocni.

Dla Anwilu był to czwarty mecz w ciągu dziesięciu dni. - Zmęczenie miał znaczenie, ale nie dlatego przegraliśmy. Jest jeden duży powód naszych problemów, ale nie chcę mówić o szczegółach - podkreślił trener Frasunkiewicz.

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie