Przypomnijmy, że 28 sierpnia nie odbyła się zaplanowana sesja rady gminy w Jeziorach Wielkich. Zabrakło kworum, bo na sesję przyszło tylko siedmioro radnych. Sesję, już w trybie nadzwyczajnym zwołano na 23 sierpnia. Po raz pierwszy zdarzyła się sytuacja, że obrady nie mogły się odbyć w powodu nieobecności radnych. Sprawa wywołała wiele komentarzy. Publicznie głos zabrała Halina Płachcińska z Wójcina, która tak jak inni sołtysi przyszła na sesje i 28 i 31 sierpnia.
Radni nie pracując, zarobią mniej?
Pani sołtys proponuje, aby za nieobecność radnych obniżać diety. Jak argumentuje radni nie stawiając się na obradach nie wykonują swojej pracy. Dlatego zdaniem pani sołtys radny powinien liczyć się z konsekwencjami nieobecności.
- Jak ja jestem chora i nie idę do pracy to też dostaję niższe wynagrodzenie - mówi Halina Płachcińska.
Dodaje przy tym, że sesja na 28 sierpnia nie była zwołana w trybie nadzwyczajnym i radni mogli na przykład przesunąć wczasy. Halina Płachcińska przypomina, że radni uchwalili zapis o potrącaniu diet sołtysom, którzy nie wykonują swoich obowiązków.
Mogą chorować i jechać na wakacje
Dodajmy, że jak wyjaśnił nam przewodniczący rady gminy Dariuszten zapis uchylił wojewoda, jako niezgodny z prawem.
- Radny to też człowiek. Ma prawo zachorować, jechać na zaplanowane wakacje - tłumaczy Aneta Bemke. Radna jest jedną z osób, które na sesję nie przyszły. Za to przeprosiła i wyjaśniła, że na kolejnych obradach mimo choroby pojawiła się.
Usprawiedliwiony nie traci pieniędzy
Przewodniczący Dariusz Ciesielczyk wyjaśnia, że radni mają zmniejszaną dietę jeśli przyjdą na sesję, bez usprawiedliwienia. Jeśli się usprawiedliwią, na przykład chorobą nie ma potrąceń.