Daleko od tej szosy

Barbara Zybajło
Mieszkańcy nie ustają w staraniach o przeforsowanie południowej wersji obwodnicy.

Obawiają się, że braki finansowe przeważą i gmina zdecyduje się na budowę obwodnicy krótszej, ale tańszej.

Jak się dowiedzieliśmy, zainteresowani z ul. Głównej będą też zabiegać o pomieszczenie, żeby mogli się gdzieś spokojnie spotykać.

Chcą pomocy

Przypomnijmy, chodzi o to, że coraz bardziej prawdopodobna jest budowa obwodnicy w wersji północnej, czyli krótszej i nie omijającej starych domów na ul. Głównej. Mieszkańcy skarżą się, że budynki się trzęsą, a liczba tirów mknących przez Główną jest zastraszająca. Nic dziwnego, że kiedy jest okazja, dążą do tego, żeby obwodnica ominęła ich ulicę. _Stąd protest, którym chcieli zamanifestować swoje niezadowolenie. - Jak zbudują małą obwodnicę, to na dużą nie ma co liczyć, kto nam wtedy pomoże? _- załamują ręce.

W poniedziałek protestu miało nie być, bo organizator go odwołał. - Czułem się zastraszony, byłem na policji, tam powiedziano mi, że mogą mnie ukarać mandatem od pięciu do dziesięciu tysięcy - mówił "Pomorskiej" tucholanin. - Przyznaję, przestraszyłem się i zacząłem odwoływać ludzi.

Policja straszyła

Po Tucholi poszła wieść, że za kulisami protestu stał jeden z radnych powiatowych, a organizatorzy zostali wprowadzeni w błąd, bo myśleli, że wszystkie pozwolenia są załatwione i protest zgłoszony do władz.

Choć tak się nie stało, część mieszkańców wyszła w poniedziałek na ulicę - chodzili po pasach, a policja kierowała ruchem. Mieszkańcy byli niezadowoleni z zachowania policji, która legitymowała i robiła protestującym zdjęcia. Obecni na ul. Głównej czuli się zastraszeni, a zachowanie policji pozostawiało według nich wiele do życzenia.

- Gdyby organizatorzy wystąpili o zgodę, nikt nie stwarzałby żadnych problemów - zapewnia Krzysztof Bodziński, komendant tucholskiej policji. - Złamano prawo, robiliśmy zdjęcia, bo to materiał dowodowy.

Jest nadzieja

Przypomnijmy, do końca czerwca jest czas na sporządzenie kosztorysu i koncepcji obwodnicy, a gmina zleciła wykonanie dwóch - północnej, krótszej, i południowej, dłuższej. - Mnie do wersji południowej przekonywać nie trzeba, trzeba przekonać Urząd Marszałkowski, który daje pieniądze - twierdzi burmistrz Tadeusz Kowalski. - Ja mieszkańców rozumiem i naprawdę jestem całym sercem z nimi. Na pewno nie wezmą na swoje barki jednoosobowo decyzji o budowie obwodnicy. Najprościej byłoby zrezygnować, ale to ucieczka od problemu.

Kowalski twierdzi, że może uda się przeprowadzić obwodnicę tak, aby wychodziła ulicą Czerską, omijając Główną, ale wszystko zależy od kasy. - Poczekamy na kosztorys - wtedy będzie można rozmawiać o konkretach - dodaje.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
obserwator

Burmistrz kręci cały czas. Wszystkim wciska jaki to on jest dobry dla miasta, że on cały czas chce obwodnicy południowej - tylko wszystko robi aby zatwierdzić północną. To, albo kpiny, albo działanie na czyjeś zlecenie.

t
tucholanka

Nie mieszkam przy ul. Głównej, ale doskonale rozumiem mieszkańców. Jak tamtędy poprowadzić "obwodnicę"? To nie jest super szeroka arteria. A co z mieszkańcami? O ile większa część tranzytu przejeżdża od strony Świecia a reszta z Bydgoszczy to cały ten ruch miałby nadal przechodzić jedną ulicą, przy której stoją starszawe już domy? Ktoś tu coś przekombinował! to nie obwodnica a przetoka - czyli patologiczne obejście niewydolnej drogi. Liczę na dobrą pracę naszych włodarzy. Nie zróbcie sobie wstydu!

Dodaj ogłoszenie