Klagenfurt ponownie biało-czerwony

PAWEŁ KOWALSKI z Klagenfurtu
Już w drodze do Klagenfurtu przywitał mnie znajomy obrazek.
Klagenfurt ponownie biało-czerwony

Czarny rynek biletów kwitł w najlepsze. Cena? Od 200 do 600 euro. Znacznie taniej niż na mecz z Niemcami, ale i tak ktoś dobrze zarobił. Pod stadionem nie brakowało bowiem osób poszukujących wejściówek na mecz i gotowych słono za nie zapłacić. Tymczasem dzień przed meczem, w oddalonym od Klagenfurtu o 140 km Grazu, polskim dziennikarzom oferowano 10 biletów, po 200 euro każdy. Ich właściciele przekonywali, że wcześniej rozprowadzane były przez PZPN.

Od samego rana autostradą pędziły samochody z przewieszonymi przez szyby szalikami i flagami. Im bliżej centrum miasta, tym sznur stawał się coraz gęstszy.
Ponad 90-tysięczne miasto ponownie stało się celem tysięcy polskich kibiców.

Wspólna zabawa
Już w południe w centrum miasta roiło się od okrzyków i śpiewów. Jedna kafejka pełna była roześmianych Polaków, ale już tuż obok bawił się roześmiany tłum w koszulkach w biało-czerwoną kratę. Dystans między grupami szybko się zmniejszał, wspólne śpiewy, zabawa i wspólne zdjęcia.

Chorwaci mieli wielkie powody do zadowolenia - ich reprezentacja zapewniła już sobie pierwsze miejsce w grupie. Dzisiejszy mecz będzie tylko formalnością. Mimo to Slaven Bilić, trener reprezentacji Chorwacji, przekonywał, że jego piłkarze nie odpuszczą, zagrają na sto procent możliwości, właśnie dla swoich fanów. Nic dziwnego, że do Klagenfurtu przyjechało znacznie więcej kibiców niż tylko ci, którzy posiadali bilety na mecz. Niezależnie od wyniku będą świętować.

Prezent ślubny
Chorwaci mieszali się w tłumie z Polakami, którzy choć mieli mniejsze powody do zadowolenia, bawili się równie dobrze.
- Hej, Polska gooool... - śpiewali uradowani Polacy.
- Niezależnie od wyniku, na pewno nie będziemy żałować, że tu jesteśmy - przekonywał Darek z Bydgoszczy, którego spotkałem w grupie pracowników Coca-Coli. - Firma przeprowadziła konkurs, wygrałem i dostałem bilety.
Szczęśliwi byli też Marek i Anita z Lublina, choć także z nieco innego powodu.
- Przyjechaliśmy tu w podróż poślubną - tłumaczył Marek. - W prezencie dostaliśmy bilety od teściów. Nawet nie wiem gdzie kupili. To zresztą nie jest ważne. Nie ważny będzie też wynik, choć życzylibyśmy sobie zwycięstwa. I tak zapamiętamy tą wycieczkę na całe życie.

Wiara w cud
Im bliżej było godziny rozpoczęcia meczu tym większa była fiesta. Było coraz głośniej i coraz bardziej kolorowo. Kibice powoli szykowali sobie odpowiednie miejsca, czy to przed ogromnym telebimem czy w barze.
Wychodząc jednak poza centrum, kierując się w stronę stadionu, życie niemal zamierało. Tu na ławkach spokojnie wygrzewali się w słońcu mieszkańcy Klagenfurtu. Jakby wszystko tego dnia toczyło się w normalnym tempie, a przecież dziś także Austriacy będą grali z Niemcami. Na szczęście, im bliżej piłkarskiej areny, ponownie można było wchłonąć się w atmosferę sportowego święta.
- Niech zagrają z sercem, jak wczoraj Turcy - dało się słyszeć biało-czerwonych fanów. Trzymali też kciuki za Austriaków. Wiary w cud nikomu tu nie brakowało.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie