Koalicja Europejska ma szansę wygrać z PiS? Sprawdźcie!

    Koalicja Europejska ma szansę wygrać z PiS? Sprawdźcie!

    Zdjęcie autora materiału

    Karina Obara

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Prof. Anna Siewierska-Chmaj: - W polityce jesteśmy skrajnymi indywidualistami, wszyscy chcą uprawiać swoje małe poletko. Nawet jeśli bardziej opłacalny

    Prof. Anna Siewierska-Chmaj: - W polityce jesteśmy skrajnymi indywidualistami, wszyscy chcą uprawiać swoje małe poletko. Nawet jeśli bardziej opłacalny byłby wspólny trud. Potrzeba wielu pokoleń, żeby to zmienić. ©archiwum prywatne

    Rozmowa z prof. Anną Siewierską-Chmaj, politolog z Wyższej szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, o szansach Koalicji Europejskiej na wygranie z PiS-em.
    Prof. Anna Siewierska-Chmaj: - W polityce jesteśmy skrajnymi indywidualistami, wszyscy chcą uprawiać swoje małe poletko. Nawet jeśli bardziej opłacalny

    Prof. Anna Siewierska-Chmaj: - W polityce jesteśmy skrajnymi indywidualistami, wszyscy chcą uprawiać swoje małe poletko. Nawet jeśli bardziej opłacalny byłby wspólny trud. Potrzeba wielu pokoleń, żeby to zmienić. ©archiwum prywatne

    Czy Koalicja Europejska ma szansę na wygranie z PiS?
    Koalicja Europejska jest w tym momencie jedyną realną alternatywą dla PiS w wyborach do PE, już to daje jej spore szanse na wygraną. Tym bardziej, że brexit podziałał na ludzi trzeźwiąco, pokazując boleśnie, jak kruchy jest projekt europejski. Młodych ludzi perspektywa wyjścia Polski z UE przeraża tak bardzo, że część z nich po raz pierwszy pójdzie zagłosować.

    Skąd pewność, że młodych ludzi perspektywa wyjścia Polski z UE przeraża? Badania pokazują, że młodzi traktują Unię jak coś normalnego, niemal nie dopuszczają myśli, że moglibyśmy z niej wyjść.
    Z badań przeprowadzonych wśród osób w wieku 16-26 lat, w krajach unijnych w 2018 roku wynika, że zdecydowana większość młodych Europejczyków popiera członkostwo swojego kraju w Unii. Za pozostaniem w niej głosowałoby niemal 70 proc. młodych Polaków. Nawet w Wielkiej Brytanii, która lada dzień opuści Unię, odsetek ten wynosi 63 proc. i to pomimo miliardów funtów wydanych na kampanię antyunijną. A to, że młodzi ludzie uważają Unię Europejską za coś naturalnego, tylko potwierdza ten trend. Na co dzień nie wychwalamy dobroczynnego działania tlenu, ale gdyby miało go nagle zabraknąć, bylibyśmy skłonni o niego walczyć.

    Komentatorzy zarzucają KE, że nie posługuje się spójnym przekazem. Za dużo tam osób do rządzenia, a za mało do stworzenia jednolitego centrum dowodzenia. Zgodzi się pani z tym?
    Koalicja jest z założenia podmiotem tymczasowym, powołanym, aby zdobyć jak najwięcej mandatów w PE i osłabić pozycję PiS przed jesiennymi wyborami w Polsce. Nie ma sensu udawać, że to długoterminowy projekt polityczny. Chodzi jedynie o pokonanie PiS i odczarowanie mitu o jego niezatapialności.

    A co musiałaby zrobić Koalicja, żeby nie była postrzegana jako twór złożony z tych, którzy już byli, ale się nie sprawdzili?
    Polscy eurodeputowani już teraz należą do najstarszych w Unii, kandydaci do najmłodszych również nie należą. Czy młodzi są blokowani czy po prostu nie chcą się angażować w działalność polityczną? Paradoksalnie, stawiałabym na to drugie. Obawiam się, że odwrócenie tej tendencji wymagałoby zmiany programów nauczania w szkołach, przede wszystkim rewolucji w podejściu do nauczania patriotyzmu. Obywatelskość i aktywizm, zamiast martyrologii i wiktymizmu. Ale to praca na lata!

    Oddałaby pani przywództwo opozycji w inne ręce niż Grzegorza Schetyny?
    Rozumiem, że to pytanie prowokacyjne? Niemal każdy byłby lepszy od Grzegorza Schetyny, jego siła wynika jedynie z umiejętności zarządzania konfliktami w partii.

    A czy inny styl zarządzania przyjąłby się w polskiej polityce? Od lat zarządzanie konfliktem kształtuje przecież polską scenę polityczną.
    Nie zgodzę się z tą tezą. Taki styl zarządzania rzeczywiście jest częsty, charakteryzował m.in. Lecha Wałęsę, ale na pewno nie Tadeusza Mazowieckiego czy Aleksandra Kwaśniewskiego. A zatem można działać inaczej, pod warunkiem, że ma się do zaoferowania jakąś szerszą wizję i dłuższą perspektywę jej realizacji. Problem polega na tym, że Polacy najlepiej działają pod presją, w czasach względnego pokoju i prosperity gospodarczej koncentrujemy się na burzeniu tego, co z takim trudem udało nam się wcześniej odbudować. Historia nauczyła nas, jak przetrwać w sytuacjach kryzysowych, ale stabilizacja budzi w nas demony.

    A czy jest w ogóle możliwe, że jeden przywódca będzie w stanie spiąć tak różne pomysły na Polskę - od liberalnych po lewicowe?
    Zapewne tak, zwłaszcza do momentu ewentualnej wygranej. PiSowi udało się wykreować pewien stan świadomości swoich wyborców, żeby to zmienić przydałby się wizjoner. Niestety, na razie nikogo takiego na scenie politycznej nie dostrzegam. Póki co zatem, ewentualna wygrana KE będzie zależała od wyborców antypisowych, a nie programowo-ideologicznych. To nie wróży trwałości temu projektowi, ale do jesiennych wyborów musi wystarczyć.

    A co później? Znów podział?
    Niestety, podział. Nasza tradycja polityczna została ukształtowana przez walczące ze sobą frakcje i przekleństwo Polski - liberum veto. Na razie nie widzę większej szansy na długotrwałe szerokie koalicje. W polityce jesteśmy skrajnymi indywidualistami, wszyscy chcą uprawiać swoje małe poletko. Nawet jeśli bardziej opłacalny byłby wspólny trud. Potrzeba wielu pokoleń, żeby to zmienić.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (14)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (14) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo