Koszmarny wypadek w Gilowicach. Samochód śmiertelnie potrącił ciężarną i jej córeczkę. Za kierownicą siedział lekarz. Jest akt oskarżenia

Jacek Drost
Jacek Drost

Wideo

Zobacz galerię (9 zdjęć)
Koszmarny wypadek w Gilowicach na Żywiecczyźnie miał miejsce jesienią 2020 roku. Po kilku miesiącach śledztwa wiadomo już, jaką decyzję podjęła Prokuratura Rejonowa w Żywcu wobec 68-letniego lekarza, który potrącił ciężarną kobietę i jej 3-letną córkę (dziewczynka zmarła kilka dni później w szpitalu). Jak poinformowała nas Agnieszka Michulec, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej 30 kwietnia żywiecka prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko kierowcy.

Wypadek w Gilowicach

Do tragedii doszło w czwartkowe popołudnie 22 października 2020. Drogą wojewódzką 946 podążał biały hyundai prowadzony przez 68-letniego lekarza, który jechał do pracy w swoim prywatnym gabinecie w Suchej Beskidzkiej. Przed godz. 15.00 samochód dotarł do Gilowic. Kierowca najpierw pokonał kilka ostrych i stromych zakrętów, minął przystanek autobusowy i sklep spożywczy, przejechał kilkanaście metrów prostą drogą biegnącą w dół i… stracił panowanie nad pojazdem, zjechał do przydrożnego rowu, następnie otarł się o drzewo, po czym potrącił stojące przy drodze piesze - kobietę w widocznej ciąży w wieku 36 lat oraz jej 3-letnia córeczka.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA

- Dziewczynka, w stanie bardzo ciężkim, śmigłowcem lotniczego pogotowia ratunkowego została przetransportowana do szpitala, natomiast kobieta pomimo wysiłku ratowników medycznych, którzy prowadzili reanimację, zmarła - informowała tuż po tragedii Mirosława Piątek, oficer prasowy żywieckiej policji.

Kilka dni później okazało się, że zmarła także dziewczynka przewieziona do krakowskiego szpitala w krytycznym stanie.

Do mieszkańców Gilowic szybko dotarło, że w wypadku zginęła 36-letnia Małgorzata R., która wraz z córeczką wyszła na chwilę z domu. Szła do koleżanki na kawę. Nie doszła... Tragedia rozegrała się na oczach męża Andrzeja R.

Policja poinformowała, że 68-letni kierowca był trzeźwy i posiadał uprawnienia do kierowania samochodem. Z kolei prokurator Agnieszka Michulec mówiła na antenie stacji TVN, że kierowca wyjaśnił, iż na drogę wybiegł mu malutki pies. Chcąc uniknąć potrącenia psa, zjechał na prawe pobocze i dalej nie mógł już zapanować nad pojazdem.

Po kilku miesiącach śledztwa, m.in. po. zasięgnięciu opinii biegłych, przesłuchaniu świadków i przeglądnięciu zapisów monitoringu prokuratura zdecydowała się oskarżyć 68-letniego kierowcę o przestępstwo z art. 177 paragraf 2 kodeksu karnego, czyli spowodowanie śmiertelnego wypadku za co grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Termin pierwszej rozprawy nie jest jeszcze znany.

Nie przeocz

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wiem
15 maja, 8:26, Patriota:

Nie szanuję lekarzy, nie mam dobrych doświadczeń związanych z tymi..........., lekarz palcem nie kiwnął w sprawie koronawirusa, kiedy byłem chory, totalne minimum i spadaj, możesz zdechnąć, mam to gdzieś, bo NIE ZAPŁACIŁEŚ !!!!! Yebana biała mafia...

Tylko naiwni mogą wierzyć w sprawiedliwość i tzw. opiekę medyczną, jest motłoch i są elyty, albo jesteś w elycie, albo jesteś motłochem, więc [wulgaryzm], a jak już ci się uda przeżyć to zap..dalaj w kieracie na tych z elyty.

Dodaj ogłoszenie