Księżyc przyda się nam w przyszłości [rozmowa]

Roman LaudańskiZaktualizowano 
Jerzy Rafalski z Planetarium w Toruniu.
Jerzy Rafalski z Planetarium w Toruniu.
Rozmowa z Jerzym Rafalskim z Planetarium w Toruniu.

- Pół wieku temu człowiek postawił nogę na Księżycu. W naszym dorobku cywilizacyjnym było to duże wydarzenie?
- Zdecydowanie tak. Lądowanie na Księżycu było dowodem na to, że człowiek potrafi przekraczać granice. Zaliczyłbym to wydarzenie do romantycznych w dziejach ludzkości. Dziś zupełnie inaczej patrzymy na świat - już nie romantycznie, tylko biznesowo. Patrzymy w kosmos przez pryzmat kieszeni, przeliczamy każdego dolara włożonego w biznes kosmiczny. Teraz nie do końca potrafimy zrozumieć, o co chodziło 50 lat temu. Wtedy ludzie lecąc na Księżyc udowodnili, że można to zrobić, a później przestali tam latać. Dziś pytamy: dlaczego. Pytamy: czy oni w ogóle tam byli, skoro później już tam nie wrócili? Tymczasem kompletnie zmieniło się spojrzenie na świat. Dziś musimy lecieć po coś na Księżyc. Lot człowieka na Księżyc był wielkim wydarzeniem, ale miał miejsce trochę za wcześnie.

- Za wcześnie?
- Nie byliśmy jeszcze przygotowani i nie mieliśmy gotowej odpowiedzi: po co tam lecimy. Wcześniej wysyłanie czegokolwiek na orbitę było równoznaczne z tym, że jeśli potrafimy wysłać coś, co okrąży Ziemię, to znaczy, iż możemy dowolny ładunek nuklearny wysłać w dowolną stronę świata. I zrzucić na dowolny kraj. To było drugie dno wyścigu kosmicznego, a raczej główna informacja wysyłana drugiej stronie. Uważajcie, my panujemy militarnie nad światem.

- Przypomnijmy, trwał wyścig, także w kosmosie - między Związkiem Radzieckim a Stanami Zjednoczonymi.
- A później odbywał się rodzaj pokazówki, że półkula zachodnia jest lepsza od półkuli wschodniej, bo Amerykanie polecieli na Księżyc. Cieszymy się z tamtego lotu, ale niekoniecznie mamy z niego wielki biznes.

- Te kilogramy skał księżycowych nie poszerzyły naszej wiedzy?
- Z samego programu Apollo mamy wiele wynalazków stosowanych dziś przez wszystkich, jak np. cyfrowy przekaz obrazu czy rzepy. Ale tu nie chodzi tylko o to. Dzisiaj myślimy zupełnie inaczej o Księżycu. Jeśli mamy na niego lecieć, to z większymi planami na przyszłość. Wydaje się, że Księżyc przyda się nam w przyszłości, bo tam może być sporo wysokoenergetycznego paliwa. Co więcej, na Księżycu wszystko sześciokrotnie mniej waży. Gdybyśmy tam założyli np. montownię wielkich statków komicznych, to mielibyśmy możliwość startu z dużo mniejszym przyciąganiem grawitacyjnym. O ileż łatwiej byłoby startować stamtąd rakietom, które miałby na miejscy wysokoenergetyczne paliwo! To pieśń przyszłości. Na razie teorie mówią, że paliwa hel-3 jest tam bardzo dużo. Teorie mówią, że nasączony jest nim cały piasek księżycowy. Dziś nie do końca wiemy, jak je wydobywać i jak uzyskiwać tę energię, ale na powierzchni Księżyca jest tam bardzo dużo tego paliwa. Dziś jest za wcześnie, żebyśmy tam wrócili załogowo. Powinniśmy tam latać bezzałogowo i to właśnie robią inne państwa. Stany Zjednoczone, Chiny, Izrael wysyłają tam swoje łaziki, które badają, gdzie występują większe koncentracje tego paliwa. Pod kątem biznesowym badamy Księżyc i zastanawiamy się, czy on naprawdę nam się przyda do dużych skoków w przestrzeń kosmiczną.

- Myśli pan, że jeszcze za naszego życia powstanie na Księżycu baza z miejscem startowym dla rakiet?
- Od dawna mówi się, że Amerykanie chcieliby wrócić na Księżyc do 2024 roku. Pewnie czytelnicy pamiętają serial "Kosmos 1999". Kiedy byłem mały, to wyobrażałem sobie, że w 1999 roku wszystko tak będzie wyglądało jak w tym serialu. Tymczasem budowa bazy i powrót na Księżyc spadała w planach i wreszcie wskazano datę 2024 roku. Nie wierzę w nią. Zostało pięć lat, ale czy prace są nad tym rzeczywiście tak zaawansowane? Przecież nikt tam nie wróci tylko po to, żeby znowu zatknąć flagę i pochwalić się, że znowu tam byliśmy. Za droga impreza, która finansowana jest z kieszeni podatników.

- Może to czas prywatnych inwestorów?
- Być może w tym kierunku powinny pójść prace. Nie agencja NASA, a prywatni inwestorzy - np. Elon Musk będą wysyłać rakiety w kosmos. Oni potrafią to robić taniej i lepiej biznesowo szukając zysków w kosmosie. Dodam, że powinniśmy rozwijać prawo kosmiczne. Zaczniemy patrzeć na Księżyc pod kątem biznesowym np. złóż mineralnych i paliw. Kiedyś ktoś tam wyląduje i powie: ta działka jest moja. A może jednak innego państwa? Na razie wszystko to, co jest poza Ziemią, nie należy do żadnego państwa. Nikt nie może sobie rościć praw do kawałka Księżyca. Ale jeśli Amerykanie jako pierwsi tam wylądują i znajdą złoża wysokoenergetycznego paliwa, to od razu będą chcieli położyć na tym łapę i powiedzieć: to jest nasze! Dlatego prawnicy już się pewnie zastanawiają, co z tym zrobić. To jak z Dzikim Zachodem, który też był zasiedlany przez osadników. Gdyby Księżyc miał okazać się wielkim biznesem, to podejrzewam, że zaczną się konflikty, bo każdy będzie chciał mieć tam swoją największą działkę.

- Latamy w kosmos, a nie potrafimy ocalić Ziemi?
- A jednak większe pieniądze przeznaczane są na ocalenie Ziemi niż na podbój kosmosu. Ogromne pieniądze wydajemy np. na fundusze społeczne. Popatrzmy na wydatki na wojskowość, na militaria. Tam idą potwornie duże pieniądze. Powinniśmy się zastanowić, co zrobić z Ziemią. Na razie większa moda jest na kosmos. Z romantycznym sercem mówimy o lotach na Księżyc i na Marsa, a jednocześnie zapominamy o naszej planecie. Przecież nie ma mody na budowę baz na dnie oceany czy wysoko w górach. Nie ma mody na budowę urządzeń do oczyszczania atmosfery. Pomysły mogą się wydawać szalone, ale o ile łatwiej byłoby je wykonać niż lecieć na Księżyc i budować tam bazę! Może rzeczywiście powinniśmy nakręcać modę na ochronę i odkrywanie i znaczenia naszego globu?

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3