Mandat nie odstrasza

(emka)
Dla niektórych nie ma znaczenia co i gdzie piją. Ten jegomość gustuje w płynie fioletowym
Dla niektórych nie ma znaczenia co i gdzie piją. Ten jegomość gustuje w płynie fioletowym Lech Kamiński
Na ławce w centrum miasta, na bulwarze, w parku, na przystanku. Miejsce nie ma dla nich znaczenia. Ważne, żeby było co wypić.

Mieszkańcy Torunia i przyjeżdżający do miasta turyści patrzą na to z politowaniem i zastanawiają się, czy zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych jest w Toruniu rzeczywiście respektowany?
Piją bo lubią, bo muszą, bo nie mają innego zajęcia. Miejsce, w którym piją jest nieistotne, ważne żeby butelka była pełna. Mieszkańcom Torunia widok nastolatków pijących na bulwarze piwo, awanturującego się pijanego mężczyzny na przystanku autobusowym, czy śpiącego na ławce w centrum miasta pijaczka nie odpowiada. Ale, niestety, takie widoki się zdarzają.
Godzina 12.15, ławki na ulicy Szerokiej. Trzech mężczyzn po 50. delektuje się napojem "wino marki wino". Sądząc po ich wyglądzie i zachowaniu, to już kolejne tego dnia. Panowie zachowują się głośno, przeklinają i nie zwracają uwagi na spoglądających na nich zniesmaczonych przechodniów.
W Toruniu, pomimo zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych, takie widoki do rzadkich nie należą. Tego rodzaju obrazki nie odpowiadają mieszkańcom Torunia, którym zależy na estetycznym wyglądzie miasta.
- Bardzo denerwuje mnie, kiedy widzę, jak podpici panowie siedzą na ławkach na Rynku Nowomiejskim, albo stoją gdzieś w bramie na Szerokiej i piją alkohol - żali się pani Krystyna. - Często dochodzi między nimi do awantur, śpią na ławkach, zostawiają po sobie mnóstwo butelek i innych śmieci. Przecież do Torunia przyjeżdża wielu turystów i musimy też zastanowić się nad tym, co sobie pomyślą o naszym mieście i jego mieszkańcach, widząc takie zachowanie.
Jak mówi Jarosław Paralusz, rzecznik prasowy Komendy Straży Miejskiej w Toruniu, łamanie zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych zdarza się sporadycznie.
- Staramy się kontrolować miejsca, w których dochodzi do picia alkoholu i nie dopuszczać do tego - wyjaśnia Paralusz. - Poza tym istnieje monitoring, który w połączeniu z częstymi patrolami powoduje, że jest coraz mniej sytuacji w których łamany jest ten zakaz.
Za spożywanie alkoholu w miejscach publicznych patrol straży miejskiej może wystawić mandat w wysokości 100 złotych. Co jednak zrobić z osobami, które nie zostały przyłapane na gorącym uczynku, ale ich stan wskazuje, że są po spożyciu napoju wysokoprocentowego?
- Nie można zatrzymać osoby będącej pod wpływem alkoholu, która siedzi na ławce i nie stwarza zagrożenia dla innych - wyjaśnia Jarosław Paralusz. - Jedynie w przypadku, gdy osoba po spożyciu alkoholu stwarza realne zagrożenie sobie lub innym, albo jej zachowanie jest nieodpowiednie, możemy taką osobę wylegitymować i zatrzymać.
EMKA

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jacol

Pan Paralusz opowiada filipiki.Pijaczkowie jak pili wińsko tak będą pić dalej a pan rzecznik będzie dalej opowiadał i opowiadał.

s
skobel

Jak mówi Jarosław Paralusz, rzecznik prasowy Komendy Straży Miejskiej w Toruniu, łamanie zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych zdarza się sporadycznie.

Sporadycznie? Na rogu Szerokiej i Szczytne na ławeczkach non-stop przesiadują pijaczki! Dać miotłę i niech dwa razy zamiotą ulicę to może poskutkuje.

Dodaj ogłoszenie