Neonem w mrok - komentuje Adam Willma

Adam Willma
Adam Willma
Doprawdy, wystarczy jedna wizyta w schronisku, a poczucie samozadowolenia pryska jak bańka. Nie trzeba wojny.
Doprawdy, wystarczy jedna wizyta w schronisku, a poczucie samozadowolenia pryska jak bańka. Nie trzeba wojny. Przemyslaw Swiderski
Udostępnij:
Planowaliście w tym roku zakup komputera albo telewizora? To może warto się pospieszyć, bo wydarzenia w Mariupolu mogą nas wszystkich słono kosztować.

A to za sprawą neonu. Chodzi nie tyle o świetlówki, co o gaz który jest w nich używany. O ile bez świetlówek jakoś sobie poradzimy, to neon – szlachetny gaz - jest niezbędny w procesie grawerowania elektronicznych podzespołów.

Pozyskuje się go zwykle w procesie wytapiania metali, stąd Mariupol ze swoja gigantyczną hutą nie był przypadkiem. Problem w tym, że do tej pory właśnie z Mariupola szła w świat połowa tego gazu. A w przypadku Stanów Zjednoczonych aż 90 proc. zapotrzebowania zaspakajały dostawy z Ukrainy. Czy neonu zabraknie? Prawdopodobnie sytuację uda się w końcu opanować (drugą połowę neonu wytwarzają Chiny), ale ceny tego i tak drogiego gazu już skoczyły o 600 proc., a to jeszcze nie koniec.

To tylko jeden z wielu jeden ze sposób, za sprawą których wojną puka do naszych drzwi. Inny siedzi właśnie koło mnie, gdy piszę te słowa. Ma biszkoptowy kolor, piękne oczy i nie może już doczekać się, kiedy ostygnie jedzenie w misce. To Lumi, która jeszcze kilka tygodni temu, wraz z innymi szczeniakami została znaleziona na ulicy pod Charkowem. Dzięki wolontariuszom z Ukrainy trafiła do schroniska. Ale wojna dotarła i tam, więc pensjonariusze schroniska zostali ewakuowani do Polski. A w Polsce, dzięki ludziom o wielkich sercach, Lumi znalazła wraz ze swoja siostrą bezpieczne schronienie.

Przeglądam sobie jej niebieski ukraiński paszport i myślę, o tym gorzkim paradoksie, że tyle szczęścia trafiło do mojego domu za sprawą okrucieństwa wojny. Ironia losu polega na tym, że Lumi nie odczuwa zupełnie lęku przed ludźmi. Nie wiąże z człowiekiem swojej dotychczasowej niedoli. Nie kojarzą jej się z ludzkim działaniem ani odgłosy bomb, ani wycie syren. Ludzie w jej wyobrażeniu są wspaniali, więc cieszy się do każdego.

Gdyby nie Lumi, pewnie leżałby dziś przy mnie jakiś inny pies z innego schroniska. I dźwigałby którąś z tych mrocznych historii, których się ostatnio nasłuchałem aż nadto. Na przykład ten wyrzucony niedawno do pojemnika na śmieci przy cmentarzu w Inowrocławiu. Doprawdy, wystarczy jedna wizyta w schronisku, a poczucie samozadowolenia pryska jak bańka. Nie trzeba wojny.

Jak dobrze byłoby patrzeć na świat oczami Lumi i nie dostrzegać w świecie ludzkiej winy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Prestiżowe nagrody dla polskich domów

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie