Przebiegał tak, jak można było przewidywać. Jarosław Kaczyński powiedział, że "socjotechnika nienawiści" jest socjotechniką władzy, władzy Donalda Tuska.
Europoseł Janusz Wojciechowski, którego asystentem był zamordowany, wtórował prezesowi mówiąc, że złe słowa zamieniły się w kule i zabiły. Czyje słowa? To oczywiste - ludzi Platformy. Ale dwa dni wcześniej Wojciechowski pisał, że są trzy powody, dla których trwa "zabijanie PiS". To strach złodziei, których chronią rządy inne, aniżeli jego partii. Drugi powód to strach agentury (którą chroni PO i reszta partii) oraz strach polityków (wiadomo z jakiej partii), którzy obawiają się utraty władzy. Wcześniej Witold Waszczykowski z PiS apelował, by nie zabijać ich dzieci... Przed łódzkim biurem postawiono wczoraj transparent:"STOP kampanii nienawiści i pogardy wobec PiS oraz Polaków. Panowie Komorowski, Tusk, Sikorski, Niesiołowski itp. kanalio z Lublina oraz najemne polskojęzyczne media TVNikczemna , Gazeta Wynaturzona. PiS nie wyginie jak dinozaury, nie pomoże dożynanie watah i snajperzy. Nie udało się Hitlerowi i Stalinowi. Polacy zwyciężą!".
Więcej komentarzy na stronie www.pomorska.pl/komentarz
Kiedy skończy się ta paranoja? Boję się, że dopiero w połowie dekady. Bo PiS jak zwykle zdobędzie w wyborach 25 proc. głosów, a PO ponad 30.
Udostępnij