Po koszyki tylko na Jatki

    Po koszyki tylko na Jatki

    MAŁGORZATA WĄSACZ malgorzata.wasacz@pomorska.pl

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    To zdjęcie ul. Jatki Arnold Glander zrobił ok. 1942 roku.

    To zdjęcie ul. Jatki Arnold Glander zrobił ok. 1942 roku. ©Fot. z albumu "Polacy i Niemcy w Bydgoszczy”

    Ta ulica słynęła z wiklinowych koszy i drewnianych kogucików na kijku. Można było też tutaj kupić biżuterię i dewocjonalia.
    To zdjęcie ul. Jatki Arnold Glander zrobił ok. 1942 roku.

    To zdjęcie ul. Jatki Arnold Glander zrobił ok. 1942 roku. ©Fot. z albumu "Polacy i Niemcy w Bydgoszczy”


    Kramy przy wschodniej części ul. Jatki - lata 30. ubiegłego wieku.
    Fot. z kolekcji Eugeniusza Gliwińskiego


    Kramy przy wschodniej części ul. Jatki - lata 30. ubiegłego wieku.

    (fot. Fot. z kolekcji Eugeniusza Gliwińskiego )

    Jatki, bo o nich mowa, zniknęły z mapy Bydgoszczy pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku.

    Ulica Jatki łączyła Stary Rynek i Grodzką. Była równoległa do ul. Mostowej. Jej zabudowę tworzyły od strony zachodniej oficyny domów mieszkalnych stojących właśnie przy Mostowej, a od strony wschodniej oficyny domów przy ul. Podwale. Do budynków tych przylegały przybudówki, w których mieściły się kramy, przy których sprzedawano różne wyroby z wikliny.

    Takie są początki. Zabudowa Jatek pochodzi z lat 80. XIX wieku. Jak sama nazwa wskazuje, handlowano tutaj mięsem. Tak było aż do pierwszej wojny światowej. Po wojnie ulica zmieniła swój charakter. Na kupieckich straganach piętrzyły się teraz drewniane koguciki na kijku, świecące korale, dewocjonalia. Natomiast przed straganami handlarze ustawiali wiklinowe kosze, które szybko znajdowały nabywców.

    Po zakupy z nianią. Przed wojną na Jatki często zaglądał Zenon Piestrzalski. - Uwielbiałem klimat tej uliczki, bo o ulicy w tym wypadku mówić nie można. Te niewysokie kamieniczki, kolorowe stragany uginające się pod ciężarem różnych towarów robiły na mnie wrażenie. Kupcy mieli czas dla klienta. Zagadali, uśmiechnęli się, doradzili - wspomina. W dzieciństwie na Jatki najczęściej zabierała go niania. Skoro kupowała warzywa zawsze na tym samym straganie na Starym Rynku, to dlaczego przy okazji nie miałaby z małym Zenkiem choć na chwilę zajrzeć na Jatki? - Czasem udało mi się namówić nianię, by mi kupiła jakiś drobiazg - dodaje.

    Czego kawaler sobie życzy? Jatki z sentymentem wspomina także Gizela Rościszewska-Duch. - Nie było drugiej takiej ulicy w Bydgoszczy! Ona miała swój klimat. Gdy trzeba było kupić koszyk wiklinowy do domu albo jakąś zabaweczkę-prezent, to zawsze mama zabierała mnie na Jatki. Miała tam swoich ulubionych kupców. A trzeba przyznać, że przed wojną traktowali klienta z ogromnym szacunkiem - mówi nasza Czytelniczka.

    O kupieckiej grzeczności wspomina także Zbigniew Raszewski w "Pamiętniku gapia". Pisze tak: Sprzedawcy odnosili się do klientów z wyszukaną uprzejmością. Do małych chłopców zwracano się per "kawaler" (Czego sobie kawaler życzy?). Do kobiet mówiono wyłącznie "pani łaskawa". (Czy ten towar pani łaskawej się podoba? A może pani łaskawa spojrzy na ten?). Sprzedawczynie wymawiały to szybko, że brzmiało jak jedno słowo - "pańskawa". Początkowo sądziłem też, że to jest jedno słowo, jeszcze mi nieznane. Trzeba przyznać, że i klientów obowiązywało pewne minimum uprzejmości. Wszyscy bez wyjątku mówili "dzień dobry" i "do widzenia". Mężczyźni zdejmowali czapki i kapelusze. Tylko beret mógł pozostać na głowie (zresztą rzadko używany). Na powitanie i pożegnanie odpowiadali w zasadzie wszyscy obecni. Dziecku, które zapomniało powiedzieć "dzień dobry", wszyscy zwracali uwagę (chórem!).

    Zbudowali "Kaskadę" . W latach 1940-41, podczas okupacji hitlerowskiej, władze niemieckie, dokonując rozbiórki budynków mieszkalnych wraz z oficynami przy ul. Mostowej zlikwidowały zachodnią stronę ul. Jatki. Po rozebranych budynkach pozostał niezagospodarowany teren.

    Z kolei kramy po stronie wschodniej (widoczne na fotografii poniżej) przetrwały do 1967 roku. Rozebrano je, gdy przystąpiono do budowy restauracji "Kaskada". Lokal przyjął pierwszych gości we wrześniu 1969 roku. Zatem o ul. Jatki możemy mówić właśnie do tego momentu.

    Nowa kamienica. Dziś na terenie pomiędzy ul. Mostową a oficynami domów przy ul. Podwale, Adam Sowa, znany bydgoski cukiernik, wybudował kilkupiętrową kamienicę. Mieści się w niej m.in. restauracja. Z kolei sąsiadującą z tym gmachem "Kaskadę" zamknięto 1 stycznia 2008 roku. Budynek ma zostać przebudowany.

    Czekamy na zdjęcia. Pamiętają Państwo Jatki? Robiliście zakupy przy tej ulicy. A może Wasi rodzice, znajomi mieli swój kram na Jatkach? Opowiedzcie nam o tym. Pokażcie zdjęcia. Czekamy na telefony: 052 3263 215 oraz emaile: malgorzata.wasacz@pomorska.pl

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo