Ratownicy medyczni zaostrzają protest. Do każdego wezwania karetki jadą na sygnale [wideo]

(PA)
Ratownicy chcą podwyżki o 1,6 tys. zł. Twierdzą, że większość z nich pracuje za najniższą krajową! Rząd na razie ich żądań nie spełnia.
Ratownicy chcą podwyżki o 1,6 tys. zł. Twierdzą, że większość z nich pracuje za najniższą krajową! Rząd na razie ich żądań nie spełnia. Tomasz Czachorowski
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Oflagowanie miejsc pracy i czarne koszulki ubierane podczas dyżurów nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Batalia z rządem o podwyżki eskaluje.

- Będziemy walczyć do skutku! - podkreśla Roman Badach-Rogowski, szef Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego, który jest koordynatorem ogólnopolskiej akcji protestacyjnej.

Włączają „koguty”, by rząd usłyszał ich gniew
Na razie rząd „nie usłyszał” trzepoczących na wietrze flag zawieszonych przy stacjach pogotowia i na ambulansach ani „nie zauważył” czarnych koszulek, w jakich pełnią dyżury ratownicy. Stąd decyzje o kolejnej formie protestu. Tym razem głośniejszej.

- Do każdego wezwania przez najbliższy tydzień będziemy jeździli na włączonych sygnałach świetlnych i dźwiękowych - wyjaśnia Badach-Rogowski. - Oczywiście, z zachowaniem zasad ruchu drogowego i ostrożności. Prosimy jednocześnie o wyrozumiałość mieszkańców.

Dotychczas ambulanse gnały na „kogutach” tylko do najpilniejszych zdarzeń.

Batalia rozgrywa się o podwyżki płac ratowników medycznych. W sumie o 1,6 tys. zł brutto do września przyszłego roku. - Tyle samo, ile otrzymały pielęgniarki - wyjaśnia Mirosław Bałka, prezes Grudziądzkiego Stowarzyszenia Ratowników Medycznych, które także przyłączyło się do ogólnopolskiej akcji.

Na dziś Ministerstwo Zdrowia nie godzi się na podwyżkę tego rzędu. Co najwyżej na połowę. Jakby tego było mało, w odczuciu walczących resort „dzieli” też środowisko. - Rząd jest skłonny dać podwyżki tylko ratownikom pracującym w zespołach wyjazdowych, a zapomina o ratownikach na SOR-ach i oddziałach szpitalnych. Na to też nie ma naszej zgody! - zaznacza Mirosław Bałka. - Nie damy się podzielić na lepszy i gorszy „sort”.

Dojdzie do głodówki?
Jak zapewnia Roman Badach-Rogowski, rozmowy w Ministerstwie Zdrowia i Ministerstwie Finansów trwają. - Konkretów, na razie, nie ma - wyjaśnia szef KZZPRM.

Akcja protestacyjna została wszczęta 24 maja. Od początku ratownicy zapowiadali, że zrobią wszystko, by nie ucierpieli pacjenci. - Na razie spotykamy się z pozytywnym odbiorem. Chorzy pytają nas, o co walczymy, i popierają - mówi Mirosław Bałka. - Muszę podkreślić, że pomagają nam też lekarze rodzinni, którzy tłumaczą pacjentom nasze postulaty.

Jeśli jeżdżące przez całą dobę na sygnałach karetki także nie dadzą oczekiwanych przez ratowników rezultatów, to szykuje się kolejny krok protestu. Bardziej zaostrzony. Na razie KZZPRM nie chce zdradzać szczegółów.

Ostatecznością będzie strajk głodowy.

Protest ratowników medycznych w Grudziądzu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie