Rubinkowo. Kultowe osiedle Torunia

    Rubinkowo. Kultowe osiedle Torunia

    Wojciech Giedrys

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Otoczenie "kwadratu" przy Łyskowskiego w Toruniu zmieniło się dziś nie do poznania

    Otoczenie "kwadratu" przy Łyskowskiego w Toruniu zmieniło się dziś nie do poznania ©Spółdzielnia Mieszkaniowa Rubinkowo

    Rozpoczynamy cykl artykułów o dzielnicach grodu Kopernika. Zachęcamy Państwa do przesyłania wspomnień. W ten sposób możemy ocalić pamięć o małych ojczyznach. I budować lokalną tożsamość.
    Otoczenie "kwadratu" przy Łyskowskiego w Toruniu zmieniło się dziś nie do poznania

    Otoczenie "kwadratu" przy Łyskowskiego w Toruniu zmieniło się dziś nie do poznania ©Spółdzielnia Mieszkaniowa Rubinkowo

    Rubinkowo ma wiele twarzy. Pojawia się czasami w kronikach policyjnych. W internetowej Nonsensopedii, czyli encyklopedii humoru, czytamy o dzielnicy: "Jej mieszkańcy przejawiają krawieckie skłonności i specjalizują się głównie w krojeniu oraz szyciu, niekoniecznie ubrań, także telefonów, empetrój i waluty". Ja poznałem zupełnie inną twarz Rubinkowa. Spokojnego osiedla, z miejscami, gdzie można odpocząć, dzielnicy niemal samowystarczalnej, gdzie są targowiska, szkoły, punkty usługowe, supermarkety, puby i restauracje.


    Czytaj także: Album Toruński. Nasze mosty - od drewnianego do autostradowego

    Jedynka, dwójka, trójka


    Rubinkowo III: Szosa Lubicka i rosnący ciąg sklepów
    (fot. Lech Kamiński )

    Wprowadziłem się tam w 2004 r. Przez przypadek. W ogłoszeniu, jakie dałem w jednej z gazet, napisałem wprost, że nie interesują mnie oferty z Rubinkowa i Skarpy. Dostałem tylko jeden telefon. Właśnie z Rubinkowa. Cena była tak atrakcyjna, że na bok poszły wszystkie mity o osiedlu. Ale wprowadzając się na "jedynkę" (dla tych którzy nie wiedzą, są trzy Rubinkowa: "jedynka", "dwójka" i "trójka", którą teraz nazywa się Skarpą) z trwogą słuchałem opowieści o tym, jak kilka lat wcześniej w biały dzień ktoś szalał z siekierą przy Filomatów Pomorskich czy częstych kradzieżach samochodowych odtwarzaczy. Kilka dni po przeprowadzce serce mi stanęło, widząc jak grupa wyrostków podpała choinkę i paraduje z nią przez środek osiedla. Ale na szczęście to był tylko incydent. Więcej przykrych historii nie pamiętam.

    Oddajmy jednak głos mieszkańcom Rubinkowa z dłuższym stażem, tym, którzy się tutaj wychowali, którzy widzieli początki osiedla, a nie przyszli już na gotowe. We wszystkich opowieściach przetacza się podobny obrazek: Rubinkowo na początku wyglądała jak wielka pustynia. - Wszędzie był piach - mówi Jacek Chmielewski, toruński fotografik, który wprowadził się na Szosę Lubicką jako pięciolatek, na początku lat 80. - Oprócz bloków nic tam nie było. Przez jakiś czas dojeżdżałem jeszcze do szkoły przy Morcinka. Podobnie było ze sklepami. Po podstawowe produkty trzeba było jechać do centrum. Łącznikiem ze światem była wtedy linia nr 15.

    Czytaj również: Album Toruński. Fotografie z dawnych lat. Rozpoznaj się na nich

    Halina Lisewska przeniosła się na Rubinkowo od 1977 r. - Wokół było pusto - wspomina. - Praktycznie zero zieleni i drzew. Wtedy były już ogródki przy Skłodowskiej-Curie i niektóre z domków na działkach PZWANN.

    Bardzo młode osiedle

    Starsi mieszkańcy Rubinkowa wspominają często, że na polach, gdzie wyrosły bloki, wcześniej siano len, następnie go zbierano, suszono oraz odwożono do roszarni, gdzie był oczyszczany. Mało kto kojarzy, że ten teren w XVIII w. należał do Jakuba Kazimierza Rubinkowskiego, toruńskiego mieszczanina i rajcy.

    Rubinkowo kupił za 1800 florenów. Założył tam folwark, a następnie wieś. Powstał tam browar, gorzelnia, karczma, owczarnia i młyn. Rubinkowo, które dzisiaj znamy, zaczęło powstawać w połowie lat 70. Było m.in. zapleczem dla rozwijającej się Elany. Od północnej strony powstały hotelowce dla pracowników. - To był niesamowity widok, gdy na 6 rano, na pierwszą zmianę, w kierunku Elany szły tłumy pracowników - wspomina Lisewska.

    Nasi rozmówcy podkreślają, że w latach 80. - mimo iż bywało szaro i buro, a wielka płyta nie była osłonięta styropianem i tęczą barw - na osiedlu było znacznie weselej. Panował gwar. Po chodnikach i skwerach biegały tłumy dzieci. - To było bardzo młode osiedle - mówi pani Halina. - Do Elany szło się pracować w wieku 18-19 lat.

    Gwar panował również w rubinkowskich szkołach. W połowie lat 80. XX w. w "ósemce" przy Łyskowskiego w jednym roczniku tworzono nawet po 12-13 klas. Nie kończyły się one jak teraz na "a", "b", "c", "d", w najlepszym przypadku "e". Wówczas funkcjonowały klasy aż do literki "ł".

    Najlepiej obrazują to liczby. W roku szkolnym 1984/1985 w "ósemce" - w szkole zaplanowanej dla ok. 800 uczniów - uczyło się prawie 2,5 tys. osób. Zajęcia się odbywały na trzy zmiany - do późnych godzin wieczornych. Teraz uczęszcza tam ponad tysiąc uczniów. - Doskonale pamiętam rywalizację między "czwórką" a "ósemką" - mówi Agnieszka Kobus-Pęńsko, absolwentka nieistniejącej już Szkoły Podstawowej nr 4 przy Rydygiera, obecnie rzeczniczka prasowa Miejskiego Zarządu Dróg. - Rubinkowo zawsze będzie mi się kojarzyć z klubem Rubin, gdzie działało kino. To tam obejrzałam m.in. "Kapuśniaczek" z Louis de Funesem. Nie zapomnę też występów tanecznych w zespole Rubinki i lodów z "kwadratu" na Łyskowskiego. W weekendy wybieraliśmy się na spacery do małego i dużego lasku, czyli w okolice fortów przy Rydygiera i nad Wisłę. Jako maluch byłam przekonana, że w przypadku wybuchu wojny uratuję się, uciekając z "jedynki" na Rubinkowo III. Że tam będę bezpieczna.

    Hermes, Saturn, Merkury

    Kobus-Pęńsko z sentymentem wspomina dawne nazwy sklepów np. "Hermes" na Łyskowskiego (obecna Biedronka) czy "Merkury" (Tesco na rogu Rydygiera i Szosy Lubickiej). - Dziś pozostały tylko nazwy przystanków - mówi Chmielewski. - Ale to naprawdę niesamowite uczucie, gdy w autobusie pada zapowiedź: "Następny przystanek Saturn". Autobus na chwilę zmienia się w kosmiczny wehikuł. Niestety, czar Rubinkowa prysł. Został zasłonięty styropianem oraz pstrokatymi kolorami. Na szczęście zamysł osiedla pozostał bez zmian. Te meandry ulic nie są przypadkowe.

    Układ ulic przypomina strukturę atomów lub plastry miodu. - Niestety, nie ma już tej surowości, bloki zostały zasłonięte krzakami i drzewami - mówi Chmielewski. To stare osiedle przetrwało we wspomnieniach. Można je znaleźć na wielu forach internetowych.

    Zachęcamy też Państwa o przesyłanie swoich zdjęć, historii, odkrywanie tajemnic Rubinkowa i innych osiedli w naszym mieście. Można je przesyłać na adres: wojciech.giedrys@pomorska.pl lub ul. św. Jakuba 13, 87-100 Toruń. W ten sposób możemy ocalić pamięć o naszych małych ojczyznach.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (8)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (8) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej