MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Uderzyć w cymbała! - komentuje Adam Willma

Adam Willma
Adam Willma
Dziwnym sposobem prywatność wandali jest nagminnie chroniona.
Dziwnym sposobem prywatność wandali jest nagminnie chroniona. Piotr Krzyzanowski
W wyrokach dotyczących wandalizmu najbardziej zdumiewające jest to, że nazwiska sprawców są pod ścisłą ochroną

Po raz kolejny zniszczone zostały plenerowe instrumenty w Ogrodzie Muzyków przy ulicy Chopina w Toruniu. Aż trudno zliczyć ile razy dewastowana już była ta stosunkowo nowa (i cenna!) instalacja. Za każdym razem naprawy przelicza się na tysiące złotych. Torunianie płaca za nie w podatkach, bo sprawcy zawsze pozostają anonimowi, gdyż kamery monitoringu nie sięgają skweru. W innych miastach nie jest oczywiście inaczej. W Grudziądzu jakiś cymbał zniszczył kilkanaście nagrobków, inny usiłował podpalić stadion. W Brodnicy złapano durniów, którzy zniszczyli tablice edukacyjne w parku (prawie 17 tys. zł strat). W Bydgoszczy w Brdzie wylądowało 8 ławek miejskich. W Sępólnie wandale połamali nawet betonowe ogrodzenie (skądinąd ciekawy to przetarg, w którym beton okazał się aż tak kruchy), powyrywali też ławki i stojaki na rowery.

Nie lepiej jest na wsiach, w których – pomimo że ludzie wiedzą, co w trawie piszczy - jeszcze trudniej doprowadzić barbarzyńców przed sąd.

Każdego roku bezmyślne niszczenie publicznej (na ogół) własności kosztuje nas grube miliony. Nie tylko nas zresztą, bo sądząc po danych statystycznych, plaga zstąpiła na całą Europę. Nawiasem mówiąc, przedziwne są te statystyki Eurostatu, według których wandalizm w Polsce to pikuś w porównaniu do Szwajcarii, Finlandii, Słowenii czy Luksemburga.

Najciekawsze jednak, że o wandalizmie dowiadujemy się zwykle z prasowych notek ilustrowanych smutnymi zdjęciami porozbijanych szyb i połamanych ławek. Czasem dochodzą do nas ewentualnie informacje, że policja dzięki kamerom ujęła sprawców w jakimś wieku, którym grozi jakaś kara. I koniec.

Tymczasem jeszcze w latach 90. jedną z ciekawszych rubryk prasowych były ogłoszenia sądowe. Można w nich było znaleźć z imienia i nazwiska sprawców wielu przestępstw. Wyroki dotyczące wandalizmu (podobnie jak te dotyczące chuligaństwa) trafiały tam niemal seryjnie. Dekadę wcześniej kara była bardziej dotkliwa, bo często, zarządzeniem sądu, można było obejrzeć sobie facjatę wandala. Dziś sądy mają nadal możliwość upubliczniania wyroków, ale robią to nadzwyczaj rzadko. W zdecydowanej większości do publicznej wiadomości tożsamość podawana jest w przypadku pijanych kierowców. W dalszej kolejności poznajemy nazwiska fałszerzy, oszustów, złodziei oraz kłusowników. Dziwnym sposobem prywatność wandali jest nagminnie chroniona. A szkoda, bo akurat w tym przypadku nowoczesna forma pręgierza byłaby jak najbardziej na miejscu.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Studio Euro odc.4 - PO AUSTRII

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska