W samo południe. Dlaczego nie poślę sześciolatki do I klasy

Kamila Mróz
Kamila Mróz, autorka dzisiejszego komentarza "W samo południe"
Kamila Mróz, autorka dzisiejszego komentarza "W samo południe" Lech Kamiński
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Nie mam ochoty być pionkiem w jakieś politycznej grze. A przede wszystkim sprzeciwiam się temu, żeby było nim moje dziecko.

Kiedy pojawił się pomysł, aby sześciolatki poszły do I klasy, mimo wielu wątpliwości, byłam skłonna go poprzeć. Słuchałam tych wszystkich zapewnień (no właśnie!, kogo!?) urzędników z ministerstwa edukacji i nawet mnie przekonywały. Temat - jako dziennikarka i matka - obserwuję od samego początku, czyli od kilku lat. Czytam o nim, rozmawiam z rodzicami, pedagogami, psychologami i już dawno pozbyłam się złudzeń. Niestety, my rodzice, a - co gorsza - nasze dzieci staliśmy się pionkami w jakieś politycznej grze.

Wszechobecna propaganda jest taka: sześciolatki do szkoły! Mnie już dawno zastanawiało, że często w oficjalnych rozmowach wielu nauczycieli czy pedagogów popiera trend ministerstwa, ale prywatnie myślą zupełnie co innego! Nie będę przytaczać tych wszystkich argumentów za i przeciw, bo można je znaleźć w niemal każdym tekście na temat sześciolatka w szkole.

Czytaj także: Jeśli większość sześciolatków nie pójdzie do szkoły, w przedszkolach zabraknie miejsc

Każdemu, kto ma kilkuletnie dziecko proponuję chwilę zastanowienia i przypomnienie sobie jakie było ono rok temu, a jakie jest teraz. To zupełnie inne dziecko! A mówimy tylko (a może aż) o roku różnicy. Rok okazuje się mieć ogromne znaczenie. Natomiast w tym momencie między dziećmi w pierwszej klasie mogą być nawet 23 miesiące różnicy. Jedna trzecia życia sześciolatka!

I nie łudźcie się, że program się zmienił i w pierwszej klasie jest łatwiej. Wystarczy porozmawiać z rodzicami dzieci, które są teraz pierwszakami. Bite dwie, trzy godziny odrabiania lekcji. Czy ten żwawy i spragniony zabawy sześciolatek to wytrzyma?

- Pierwsza klasa wcale nie jest taka zła - mówi moja koleżanka, której jednak córka poszła do szkoły w wieku lat siedmiu. - Druga to już naprawdę regularna nauka i gonienie z programem.

A w drugiej klasie taki szkolny sześciolatek będzie miał zaledwie siedem lat i ponad 200-stronicowe lektury. - Te różnice w rozwoju, na niekorzyść młodszego, staną się zauważalne zwłaszcza w klasie IV, a potem w gimnazjum - powiedziała mi pedagog. Ten biedny sześciolatek będzie więc już zawsze, przez cały okres nauki szkolnej, konkurować z o rok starszymi kolegami.

Spytałam więc sama siebie - po co mam córce fundować taki dodatkowy stres? I nie wysyłam jej wcześniej do szkoły. W tym nieszczęsnym, przejściowym roku najrozsądniejszy wydaje mi się dla sześciolatka oddział przedszkolny w szkole. Niestety - dostępny do szczęśliwców, którzy mają pod ręką babcię czy dziadka.

Przykładowo, w Toruniu oddziały dziesięciogodzinne są jedynie w czterech szkołach, w pozostałych - tylko pięciogodzinne, a zwykle pracuje się, przynajmniej, osiem godzin.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
ds
i w czwartej lasie będzie problem, bo rozleniwione intelektualnie dziecko nie nauczyło się uczyć. Gratuluję samozadowolenia i proponuję już szukać psychologa.
g
gosc
Moje dziecko ma 5 lat. Czyta, pisze liczy i zostaje w przedszkolu. Każdy psycholog ci powie, to nie jest kryterium. Trzeba sprawdzic czy nadaje się do szkoly emocjonalnie. Według literatury z rzadko którym dzieckem w tym wieku tak jest. Natomiast konsekwencje nie skonsultowania wysłania swojego dziecka w tym wieku do szkoly odczuwać mozesz dopiero za kilka lat, np. w gimnazjum. Bo to oczywiste, ze szesciolatek w szkole raczej sobie poradzi. Tylko jakim kosztem? Bedzie mozna o tym porozmawaiac dopiero za jakis, dluzszy, czas.
G
Gosć
Przeczytałam ten tekst i ten, do którego ktoś wkleił linka. Zgadzam się z autorkami, które po prostu rzeczowo przedstawiły swoje zdanie. Nie wierzę tym, którzy napadli na autorkę tego artykułu właśnie dlatego, że napadli. Takie napastliwe wpisy na tym forum to według mnie objaw frustracji. Obrona przez atak. Zgadzam się też z autorką dlatego, że sama na własne uszy słyszałam, jak pani z poradni ped.-psych. powiedziała na naszym zebraniu w przedszkolu: "Nie powinnam tego mówić, ale my psycholodzy i pedagodzy jesteśmy przeciwni posyłaniu sześciolatka do I klasy". Chwała jej za to, ze to powiedziała. Wybaczcie, ale ja wierzę specjalistom, a nie urzędnikom z mninisterstwa edukacji. Pewnie to wszystko za kilka lat się wyrówna - ale na razie to odbywają się eksperymenty na naszych dzieciach. Naszym rodziców zadaniem jest ich od tego uchronić. Na szczęście mamy taką szansę. Kto skorzysta, jego sprawa.
m
mrowka
Czytam tak Was i nie rozumie .... Moja corka poszla do 0 w wieku 5 lat teraz ma 6 i bedzie koncyzc 1 klase powiemi wam jedno ona czyta i pisze matematyka tez nie sprawia jej problemy liczy na liczbach jedno i dwu cyfrowych nic jej nie sprawia trudnosci nie wiem o co taka wilka wojna. Co prawda ja w jej wieku bawiala sie lalakami ale to byly inne czasy ona woli ksiazki , liczyc i pisac. i jestem zadowolona z jej postepow.
G
Gość
Są takie książki, np. Karolcia. Pewnie to zależy od wydawnictwa, czy ta książka będzie miała 100 ileś stron, czy 200 z kawałkiem. Natomiast nie uważam, że głównym problemem w tym temacie jest liczba stron. No ludzie! Zresztą, jeśli ktoś już wysłał sześciolatka do I klasy i nie umie się przyznac do błędu, to pewnie będzie starał się sam siebie przekonać, że zrobił dobrze. Mówiąc - tak zrobiłem i jestem zadowolony. To znany mechanizm psychologiczny. Przecież nie wiecie, jak jest naprawdę, jakim kosztem - zwłaszcza dziecka - to się odbywa. Bo to najczęściej chodzi o ambicie rodzica. Choc nie twierdzę, że nie ma z tego zadowolonych. Pewnie są. Ja jednak takich nie znam. Znam natomiast rodziców, którzy wysłali dziecko wcześniej do szkoły i bardzo tego żałują. Każdy zrobi, jak uważa. Ja uważam, że taki sześciolatek to jednak jeszcze przedszkolak, którego siedzenie w ławce na pewno nie uszczęśliwi.
w
working class
Czytam to forum i już wiem po co Platformie dodatkowi urzędnicy w ministerstwach - żeby bronić w sieci swoich głupich pomysłów. Pozdrawiam hypnozjo i Adamie. Dobra robota - zróbcie sobie już przerwę.

raczej, takie artykuly jak ten z uwagi na ilosci bzdur w nim zawartych, powstaja wlasnie na zlecenie Platformy. Rodzice, przeciwnicy umieszczania 6 latkow w I klasach, jawią się wnich jako malo rozgarniete osoby.
G
Gość
Takich bzdur już dawno nie czytalam jak w powyzszym tekscie. Poslalam dziecko jako 6 latka do I klasy. Mojemu dziecku obecnie siedmiolatkowi w II klasie odrabianie lekcji zajmuje okolo 45- masymalnie do godziny, gdy musi się nauczyć wierszyka na pamięć. Podobnie bylo w kalsie pierwszej. 2- 3 godziny na odrabianiu lekcji?? No chyba, ze takie dziecko nie jest w normie intelektualnej..I co to są te 200 stronicowe lektury???? Pani chyba się coś pomyliło z gimnazjum...Zgroza

Zgadzam się. Takich lektur nie ma. W drugiej klasie była kilkunastostronnicowa i to wszystko. Dziecko uczy się max godzinę dziennie, a najwięcej zajmuje jej rysowanie, malowanie, co uważam za zbyteczne. Córka uczy się w klasie 6-latków i nie jest źle.
M
Magdalena K
Syn chodzi dziś do drugiej klasy ,a poszedł do pierwszej w wieku 7lat różnica pomiędzy nim jego rówieśnikami ,a dziećmi o rok młodszymi jest ogromna.Syn praktycznie bez żadnego wysiłku sie uczy -być moze dlatego ,że większość rzeczy,zadań itd ,które mają w podręczniku czy ćwiczeniach przygotowywana jest dla młodszych dzieci i on już to potrafi także lekcje odrabia 10-15minut czytanka 5 -jest jednym z najlepszych uczniów w nauce i sporcie i niewiem ,czy to jest takie zupełnie fajne bo ok jestem z niego dumna bardzo sie ciesze ,ale starsza córka chodziła do klas 1-3 jakiś czas temu wszyscy byli w równym wieku jej nauka nie przychodziła tak łatwo no nawet można powiedzieć ,że było dosyć ciężko dziś jest lepiej uczy się sama wie ,że nic łatwo nie przychodzi poza tym wszyscy mieli równe szanse..mam jeszcze trzecie dziecko w wieku przedszkolnym więc temat mnie bardzo interesuje i "najbardziej idealnym rozwiązaniem dla mnie byłby pozostać przy starych zasadach"- wszystkie siedmiolatki idą do pierwszej klasy..
R
Rodzic
Czytam to forum i już wiem po co Platformie dodatkowi urzędnicy w ministerstwach - żeby bronić w sieci swoich głupich pomysłów. Pozdrawiam hypnozjo i Adamie. Dobra robota - zróbcie sobie już przerwę.
J
JANNINA
Przestańcie uszczęśliwiać ludzi na siłę . Najważniejsi tu są rodzice i nasze dzieci .Oświata już swoje błędy popełniła .Jak już wiecie że będzie brak miejsc w przedszkolach TO ADOPTOWAĆ i wyremontować jakieś mieszkania lub pustostany. Wszystko można jak się chce. Gimnazja też miały być oky i co ??? lepiej nie mówić NIEWYPAŁ .
A
Adam
Posłałm w tym roku szkolnym do szkoły 7-latka i nawet na niego polska szkoła nie była przygotowana.
On zresztą na szkołę też nie...

Moze powinnas poslac do szkoly specjalnej.
h
hypnozja
Takich bzdur już dawno nie czytalam jak w powyzszym tekscie. Poslalam dziecko jako 6 latka do I klasy. Mojemu dziecku obecnie siedmiolatkowi w II klasie odrabianie lekcji zajmuje okolo 45- masymalnie do godziny, gdy musi się nauczyć wierszyka na pamięć. Podobnie bylo w kalsie pierwszej. 2- 3 godziny na odrabianiu lekcji?? No chyba, ze takie dziecko nie jest w normie intelektualnej..I co to są te 200 stronicowe lektury???? Pani chyba się coś pomyliło z gimnazjum...Zgroza
A
Aneta
Posłałm w tym roku szkolnym do szkoły 7-latka i nawet na niego polska szkoła nie była przygotowana.
On zresztą na szkołę też nie...
Dodaj ogłoszenie