Powinni być reprezentantami Narodu. I tak też się zachowywać. Tymczasem praktycznie nie ma miesiąca, żeby któryś z 560. naszych parlamentarzystów - posłów i senatorów - nie dał nam powodów do wstydu.
Przykłady można mnożyć. Pijany Przemysław Wipler z Polska Razem został zatrzymany w Łodzi, gdzie awanturował się z przechodniami i policją. Adam Rybakowicz z Ruchu Palikota wpadł na bydgoskiej starówce, gdzie kompletnie pijany sikał niedaleko ul. Mostowej. Wszystko nagrała kamera miejskiego monitoringu. Ale zdarzały się też tak kuriozalne sytuacje, jak z Jerzym Pękałą z Samoobrony, który dał dziennikarce Życia Warszawy swój dowód osobisty zamiast... wizytówki. Oczywiście wszystko odbyło się przy Wiejskiej w Warszawie.
Przeczytaj również: Niemiecki celnik: Nie będziemy cię bić. J. Protasiewicz zszokowany zachowaniem celnika [wideo]
Dziś natomiast kolejnych "atrakcji" dostarcza nam Jacek Protasiewicz z PO. A do tego nie tylko nam, ale też całej Europie. Wpadł bowiem na lotnisku we Frankfurcie, gdzie według doniesień niemieckiego "Bilda" został zatrzymany, kiedy pod wpływem alkoholu naubliżał celnikom od "nazistów".
I co z tego, że jak poseł Wipler, próbuje się teraz tłumaczyć. Że niby został sprowokowany, a całe zamieszanie zapoczątkowało rzucone do niego słowo "raus". Problem w tym, że był pijany. Ze zdjęcia Wiplera, które miały dokumentować obrażenia zadane mu niby przez policjantów, do dziś pamiętam tylko ogorzałą od alkoholu i wyraźnie zmęczoną od libacji twarz posła.
Zobacz też: "Słitfocia" nie zawsze taka słodka
Tak samo będzie z Protasiewiczem. Kto mu uwierzy?
Czytaj e-wydanie »