Telewizja publiczna, po EURO 2012 i igrzyskach olimpijskich w Londynie jest goła jak święty turecki. Dobroduszni szefowie Sportfive, firmy, która za 7 mln euro na 10 LAT kupiła sobie od prezesa LATO i jego kolegów (nie wszystkich) z zarządu PZPN prawa do pokazywania naszych "Orłów", chciała nawet przychylić nieba kolegom zza negocjacyjnego stołu. Obniżyła cenę (podobno) o 40%, zgodziła się znaleźć dwóch sponsorów i wyprodukować sygnał, co więcej, odłożyć TVP płatność na przyszły rok!
Przeczytaj również: Kibice: - Nie dajmy się wodzić działaczom za nos
A Włodzimierz "Włodek" Szaranowicz, dyrektor sportu w TVP, na to: "Za drogo. Polski futbol reprezentacyjny nie jest już tak chodliwy, żeby tyle płacić". Do rozmów strony mają wrócić za kilka dni, przed meczami w kraju. Będzie taniej?
Tymczasem w całej Polsce, przede wszystkim w środowisku sportowym, kibicowskim, nie mówi się o niczym innym (robi to nawet babcia Marka Saganowskiego), jak o pomyśle na płacenie za "przyjemność" obejrzenia dwóch pierwszych, wyjazdowych meczów podopiecznych Waldemara Fornalika: dzisiaj (20.30) w Czarnogórze i we wtorek w Mołdawii.
Zobacz także: Platformy wycofują się z transmisji meczu Czarnogóra - Polska
W czwartek (6 września) wieczorem klamka ostatecznie zapadła. Tylko Cyfrowy Polsat oraz sześć kablówek: Astra-Net, Inea, Multimedia Polska, Toya, UPC i Vectra pokażą nam te piłkarskie wydarzenia. Sęk w tym, że za dwie "dychy"!
To pierwszy taki przypadek w historii, że w systemie "pay-per-view" (płać i oglądaj) przyjdzie kibicować biało-czerwonym piłkarzom. Z dziennikarskiego obowiązku w naszej redakcji robimy "zrzutę" i dofinansujemy Cyfrowy Polsat i Sportfive (zapraszamy dzisiaj na relację na żywo na www.pomorska.pl i w sobotę po papierowe wydanie do kiosków).
Zobacz: Czarnogóra - Polska transmisja live
Prywatnie bym tego jednak nie zrobił. "W imię zasad, sk...." - jak mawiał Boguś Linda.
Nawet nie dlatego, że reprezentacja to dobro narodowe. Z tą opinią zresztą mało kto się zgadza, szydząc, szczególnie po słabym występie na EURO, że nam-telewidzom powinno się dopłacać za oglądanie spotkań reprezentacji. Ale dlatego, że "publiczna", płacąca po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie kontrakty gwiazdorskie, wysyłająca na gówniane zawody po całym świecie swoich "przybocznych", robiąca serialowe gnioty i debilne programy rozrywkowe za ciężkie pieniądze, za chwilę będzie płakać, że nie stać ją na nic. Jeśli nie zapłacimy za pierwsze relacje, Sportfive i TVP będą musiały się dogadać. A jak nie, to Sportfive będzie musiała zejść z ceny lub przekonać inną telewizję. To nam się należy. Bez łaski.