Wyrzucił szczeniaka z balkonu czwartego piętra. Usłyszał wyrok - miesiąc więzienia [wideo]

Grzegorz Olkowski
Tymczasowym opiekunem Lotki jest weterynarz Andrzej Molikiewicz. Dziś suczka ma się  dobrze. Nadal jednak jest bardzo wystraszona. Gdy usłyszy huk, kładzie się na plecach i poddaje się.
Tymczasowym opiekunem Lotki jest weterynarz Andrzej Molikiewicz. Dziś suczka ma się dobrze. Nadal jednak jest bardzo wystraszona. Gdy usłyszy huk, kładzie się na plecach i poddaje się. Grzegorz Olkowski
Miesiąc bezwzględnego więzienia - taki wyrok usłyszał dzisiaj w sądzie Robert B. Mężczyzna został skazany za to, że wyrzucił szczeniaka z balkonu czwartego piętra.

Sędzia wymierzyła dokładnie taką karę, jakiej żądał prokurator. - Wina została w pełni wykazana - argumentował oskarżyciel w mowie końcowej. - W języku ludzi cywilizowanych trudno znaleźć określenia, jakimi można by spuentować zachowanie oskarżonego. Nasi bracia mniejsi mają prawo być traktowani godnie, nie jak zabawki.

Sam Robert B. w swoim ostatnim słowie wyraził skruchę. - Żałuję tego, co się stało - mówił na sali sądowej. - Nie da się określić, jaka to była głupota. Nie wiem, jak to się stało.

Przeczytaj również: Uderzał szczeniakiem o kaloryfer, a potem wyrzucił zwierzę z czwartego piętra [wideo]
Ustalenie przebiegu wydarzeń nie było łatwe. Marzenna H., była partnerka Roberta B,. przesłuchiwana przed prokuraturą przyznała, że widziała, jak jej ówczesny partner wyrzuca szczeniaka z balkonu. "Krzyczał, że z nami koniec. Chwycił go za skórę i uderzył nim o kaloryfer" - zanotowali jej słowa śledczy. Ale na rozprawie swoich zeznań już nie powtórzyła. - Pamiętam tylko, że się obudziłam i widziałam otwarty balkon - mówiła. - Robert nie znęcał się nad psem. Tylko próbował nauczyć go, żeby nie załatwiał się w mieszkaniu. Wtykał mu mordkę w odchody, sama go o to prosiłam, bo ja nie potrafiłam tego zrobić.

- Czy to, że oskarżony stoi obok, ma wpływ na pani zeznania? - dopytywała sędzia. - On nie jest złym człowiekiem - stwierdziła Marzenna H. - Nie chciałabym, by poszedł do więzienia.

Przypomnijmy: pies został wyrzucony z balkonu czwartego piętra. Szczeniak trafił pod opiekę weterynarz z toruńskiego schroniska dla zwierząt.

Lotka, bo tak została nazwana suczka, dziś ma się dobrze, znalazła już nową rodzinę. - Nadal jest bardzo wystraszona - przyznała w sądzie nowa właścicielka psiaka, Małgorzata M. - Gdy usłyszy huk, kładzie się na plecy i poddaje się. Takie zachowanie może być wynikiem wcześniejszego złego traktowania albo upadku, nie da się tego jednoznacznie stwierdzić.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ewelina
W dniu 02.06.2015 o 22:41, Gość napisał:

Chętnie przetestowałbym rzut "głupcem" w dół z balkonu. Może pofrunąłby deb***.

Zrobiłabym to samo albo jeszcze brutalniej.

Kara jest zdecydowanie za niska !!!

G
Gość

Chętnie przetestowałbym rzut "głupcem" w dół z balkonu. Może pofrunąłby debil.

Dodaj ogłoszenie