Za krzywdę dzieci

Maciej Myga maciej.myga@pomorska.pl
W bydgoskim sądzie toczy się proces Roberta J., bydgoszczanina oskarżonego o wykorzystywanie małoletniego chłopca i posiadanie dziecięcej pornografii.

Znaleźli pedofili przez internet

Znaleźli pedofili przez internet

Robert J. był jedną z pięćdziesięciu osób, wytypowanych podczas międzynarodowych działań Interpolu i polskiej Policji. Wśród podejrzanych o pedofilię byli przedstawiciele różnych grup zawodowych, m.in. lekarze, biznesmeni, nauczyciele i prawnicy. Podobne akcje przeprowadzane są dość często - w czerwcu, w ramach działań "Carrossel", policjanci z całego kraju weszli o tej samej porze do 40 domów i jednej prywatnej firmy. W województwie kujawsko-pomorskim funkcjonariusze wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy przeszukali trzy mieszkania w Toruniu. Jako dowody w sprawie zabezpieczyli 3 komputery, 7 twardych dysków, 401 płyt CD i DVD, 14 dyskietkek, przenośną pamięć pen-drive, kasetę wideo i 2 karty pamięci.

Roberta J. zatrzymano w sierpniu ubiegłego roku podczas obozu piłkarskiego w Tleniu, na którym był trenerem. Początkowo przedstawiono mu zarzut rozpowszechniania dziecięcej pornografii. Później okazało się, że miał na sumieniu także inne lubieżne czyny.

Pracował tylko tydzień

37-letni J. był instruktorem sportowym. W momencie aresztowania pracował dla sekcji piłkarskiej bydgoskiej Polonii. Jak się dowiedzieliśmy, został przyjęty tydzień wcześniej. Zdaniem działaczy klubu jego referencjom nic nie można było zarzucić.
Światło na sprawę domniemanego molestowania chłopców przez trenera rzuciły zeznania rodziców dzieci, które były na obozie.

Spał z dziećmi

- Chłopcy śmiali się z jego metod, bo podczas pierwszego dnia pobytu w ośrodku spał ze swoimi podopiecznymi, rzekomo po to, żeby dzieciaki się zaklimatyzowały. Później jednak zaczęło robić się niebezpiecznie. Kiedy sędziował mecz, zamiast "orzeł czy reszka" pytał "rybka czy pipka". Dotykał także chłopców w intymne miejsca - opowiadała matka jednego z małych piłkarzy.

Grozi mu 12 lat więzienia

W trakcie śledztwa, oprócz zarzutu rozpowszechniania dziecięcej pornografii (to przestępstwo zagrożone jest karą do 5 lat więzienia) Robertowi J. zarzucono także popełnienie "czynów nierządnych" wobec jednego chłopca. Jeśli prokuratura udowodni w sądzie, że instruktor faktycznie ich się dopuścił, to grozi mu nawet do 12 lat więzienia.

Obrzydliwe "hobby"

Robert J. nie przyznał się. Podobno tłumaczył pokrętnie, że zdjęcia dzieci to jego hobby. Teraz w bydgoskim sądzie, przy drzwiach zamkniętych (dziennikarze nie mają możliwości relacjonowania rozpraw), toczy się proces przeciwko niemu. Jak się dowiedzieliśmy zeznają podczas niego także rodzice dzieci, które były na obozie w Tleniu. Poinformujemy Czytelników o zakończeniu postępowania w sądzie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie