Zmiana w Polsce jest pilnie potrzebna. Opozycjo, uwiedź wreszcie Polaków jakimś wartościowym pomysłem i spójną linią programową

Karina Obara
Karina Obara
Kobiety nie odpuszczają. To za ich sprawą opozycja mogłaby się wzmocnić, ale potrzebuje planu i pomysłu, który przekona wyborców
Kobiety nie odpuszczają. To za ich sprawą opozycja mogłaby się wzmocnić, ale potrzebuje planu i pomysłu, który przekona wyborców Archiwum Pomorskiej
Najnowsze badania nie zostawiają na opozycji suchej nitki. Bezbarwna, nie wie czego chce i nie wiadomo, kto jest jej liderem. Rozproszenie jest błędem politycznym PO – twierdzą eksperci.

Zobacz wideo: Kalkulator kolejki szczepionkowej Covid-19.

Lewica najsłabiej uwodzi Polaków. Na opozycyjne ugrupowanie wyrasta więc teraz bardziej Polska 2050 Szymona Hołowni, a nie Platforma Obywatelska. Ta pozostaje gdzieś w cieniu, a jej pomysły nie przebijają się do opinii publicznej.

Jest tak źle, że aż 60 proc. badanych nie wie, kto jest liderem opozycji.

Póki co nie zmieniają tego nawet coraz liczniejsze strajki kobiet, bo tu prym liderek wiodą nie znane polityczki, ale panie z organizacji oddolnych. Platforma zachowuje się tak, jakby czekała, aż skończy się pandemia i wtedy może czymś zaskoczy. Na razie sama jest zaskakiwana. Choćby kolejnymi posłami i posłankami, którzy od niej odchodzą. Bolesna dla PO strata Joanny Muchy może tylko pogłębić jej kryzys. Rafał Trzaskowski twierdzi, że dużo robi w terenie, ale jego aktywności nie potwierdzają sondaże.

To Cię może też zainteresować

Opozycja nie ma lidera?

Prof. Lech Witkowski, filozof i pedagog z Akademii Pomorskiej w Słupsku zauważa przewrotnie: - Ale aż 40 proc. wie, albo deklaruje, że wie, kto jest „liderem" opozycji. Opozycja „lidera" nie ma, a nawet w aktualnej sytuacji nie może go mieć. Zbyt duże rozproszenie ambicji, słabe rezonowanie z nastrojami ulicy, przepychanki bardziej medialne i między sobą, zawężanie spektrum adresatów. Błąd na błędzie i rozczarowanie. Potrzebna jest przestrzeń symbolicznie alternatywna wobec „liderów" partyjnych, do wyłonienia oddolnie może z grona czołowych postaci silnych samorządów. Swoisty Ruch im. Prezydenta Adamowicza.

Donald Tusk też nie przekonuje prof. Witowskiego, Trzaskowski czy Budka tym bardziej, a formuła PO nie daje szans przy słabościach formacji.

- Koalicja skrzykuje się na głosowania, a szerokiego programu nie ma – dodaje prof. Witkowski. - Lewica sama nie umie się zespolić, Hołownia także dziwne gesty wykonuje w stronę Kościoła. Prawdziwy lider opozycji społecznej musi umieć pozyskać szeroką paletę opinii i postaw, chcąc być jej reprezentantem w zróżnicowaniu demokratycznym. Strajk Kobiet jednak wyostrzył wymagania. Sama słabość rządzących z prawicy nie wystarczy. Ani narastający bunt społeczny na nieudolności i lipę wsparcia w pandemii.  

KO zachowuje się sfrustrowany krytyk

Dla prof. Anny Siewierskiej-Chmaj, politolożki z Wyższej Szkoły Europejskiej im ks. Tischnera w Krakowie ten wynik nie jest zaskoczeniem, bo – jak uważa - polska opozycja parlamentarna jest dramatycznie wręcz bezbarwna.

- I nie chodzi tylko o Borysa Budkę, który w kategorii politycznej bezbarwności z pewnością plasuje się na czele, ale o całą formację – mówi politolożka. - Użyję metafory, która w dobie pandemii powinna być zrozumiała. Jeśli rząd Zjednoczonej Prawicy jest gorączką, która trawi Polskę, o czym przecież przekonuje nas opozycja, to proponowane przez nią lekarstwo ogranicza się jedynie do lekkiego obniżania temperatury. Tyle że gorączka nie jest chorobą, a jedynie jej objawem, tymczasem opozycja albo tego nie dostrzega, albo celowo przyjęła wygodną strategię „wiódł ślepy kulawego”. Opozycja nie potrafi postawić prawidłowej diagnozy sytuacji, nie mówiąc już o skutecznym leczeniu choroby. Brakuje jej jasnej wizji przyszłości, alternatywnej narracji. Niemal wszystko, co politycy opozycji mówią i robią jest jedynie nieporadną reakcją na słowa i czyny polityków rządzącej formacji. Prezes Jarosław Kaczyński snuje swoją własną opowieść o Polsce, a KO zachowuje się jak sfrustrowany krytyk literacki, który niczego, poza marną krytyczną recenzją, nie potrafi napisać.

Dlatego w przekonaniu ekspertki czas na kontrnarrację, na inną opowieść o Polsce, na wizję, która rozpali wyobraźnię Polaków. Na coś więcej niż tylko „Polska bez PiS”.

To Cię może też zainteresować

Filip Gołębiewski, prezes Instytutu Dyskursu i Dialogu sądzi, że przyczyny kiepskich sondaży dla PO są co najmniej dwie. Pierwsza z nich leży po stronie samej opozycji. W Koalicji Obywatelskiej, jako największej sile opozycyjnej, w naturalny sposób upatrywać powinniśmy tzw. lidera opozycji. Jednak jeszcze do niedawna jej szefem był Grzegorz Schetyna. Jego następca, Borys Budka, z pewnością nie jest jeszcze politykiem takiego formatu co jego poprzednicy w PO, także z powodu młodego wieku i stosunkowo krótkiej ekspozycji w mediach (zaledwie kilka lat).

- Kandydatami na urząd prezydenta RP byli kolejno Małgorzata Kidawa-Błońska (wycofana z wyścigu ze względu na słabe wyniki) oraz Rafał Trzaskowski, który na dodatek jest prezydentem Warszawy – przypomina Filip Gołębiewski. - To znaczne rozproszenie, które najprawdopodobniej jest błędem politycznym PO, powoduje, że obywatele nie do końca wiedzą na kogo postawić. W obozie Zjednoczonej Prawicy od dawna nie ma wątpliwości kto jest jedynym i niekwestionowanym liderem. Ale na tę pozycję Jarosław Kaczyński zapracował sobie latami. Druga przyczyna jest taka, że przeciętni obywatele nie analizują polityki zbyt wnikliwie. Angażują ich emocje, bieżące spory polityczne, chęć ponarzekania na posłów czy ministrów. Jednak zazwyczaj nie postrzegają tego wszystkiego w kategoriach długofalowej gry politycznej. Podejrzewam, że gdyby zapytać w sondażu kto jest „prezesem Rady Ministrów”, to na Mateusza Morawieckiego wskazałoby niewiele ponad 50 proc. ankietowanych.

Osoby zajmujące się polityką na co dzień funkcjonują w swoistej „bańce informacyjnej”, co sprawia, że pewne rzeczy są dla nich oczywiste. Jednak poza tą bańką ludzie raczej zajmują się własnymi sprawami: rodziną, budżetem, pracą. Media społecznościowe też upraszczają politykę, sprowadzając ją często do memów czy GIF-ów.

Filip Gołębiewski uważa, że ostatnie protesty kobiet, które właśnie przeżywają swoją reaktywację, wprowadzą w kwestii liderstwa na opozycji jeszcze więcej zamętu i dodadzą w przestrzeni medialnej kolejne osoby, które być może mają ambicje polityczne i mogłyby do tej roli pretendować. Rozproszenie zatem tylko się zwiększy, a przekonanie co do tego, kto jest liderem opozycji będzie jeszcze mniejsze.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie