Błąd lekarski na Bielanach? Pacjent twierdzi, że pomylono go z innym! Jest finał karny i cywilny bolesnej sprawy

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Według pana Wojciecha, skrzywdził go kardiolog i generalnie szpital na Bielanach. Stawił się tam na badanie (koronarografię), a wyszedł z rozrusznikiem serca Polska Press
Według pana Wojciecha, skrzywdził go kardiolog i generalnie szpital na Bielanach. Stawił się tam na badanie (koronarografię), a wyszedł z rozrusznikiem serca. Miał zostać pomylony z innym pacjentem o podobnym nazwisku. Od 7 lat sprawą zajmowały się już dwie prokuratury i dwa sądy.

Ani Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum Zachód, która jako pierwsza prowadziła śledztwo w sprawie lekarza kardiologa P.S., ani Prokuratura Okręgowa w Torunia, która sprawę przejęła, nie dopatrzyły się zaniedbań w jego działaniu. Postępowanie karne prowadzone w kierunku narażenia życia i zdrowia pacjenta zostało ostatecznie umorzone w 2019 roku, po sześciu latach od bolesnych wydarzeń.

ZOBACZ TAKŻE: "Bez maseczki tylko z zaświadczeniem lekarza". Minister zdrowia ogłosił politykę "zero tolerancji" dla nieprzestrzegania obostrzeń

Pan Wojciech nie ustępował jednak. Równolegle pozwał Wojewódzki Szpital Zespolony na Bielanach w Toruniu o 1,4 mln zł zadośćuczynienia i odszkodowania. Tej imponującej sumy domagał się za krzywdy, których miał doświadczyć wskutek błędu medycznego i narażenia jego życia. Pierwszy proces w Toruniu przegrał. Po odwołaniu się jednak Sąd Apelacyjny w Gdańsku polecił toruńskiemu sądowi sprawę zbadać jeszcze raz i to dokładniej. Wynik?

Po drugim procesie Sąd Okręgowy w Toruniu znów odmówił pacjentowi jakiejkolwiek zapłaty. W uzasadnieniu wyroku padły też słowa o jego "skłonności do konfabulacji". Oto szczegóły tej historii, bolesnej zarówno dla chorego, jak i znanego w mieście kardiologa.

"Nie wiem, co jest grane. Chyba nie zrobi mi pan tu zawału”

Wszystko działo się latem 2013 roku. Na 18 lipca pan Wojciech, wówczas rencista lekko po 50-tce, stawił się w szpitalu na koronarografię. To badanie (inwazyjne) tętnic wieńcowych. Polega na wprowadzeniu cewników w ujścia tętnic i podaniu kontrastu, który umożliwia uzyskanie obrazu za pomocą promieniowania rentgenowskiego. Standardowo przy takim badaniu pacjent podpisuje zgodę na angioplastyke, czyli wszczepienie stentów poprawiających przepływ krwi. Tak było i w przypadku pana Wojciecha.

Według jego relacji jednak szpital na Bielanach od samego początku źle z nim postępował, bo pomylił go z przyjętym tego samego dnia na kardiologię pacjentem o identycznie brzmiącym nazwisku. Z tego też powodu medycy mieli zignorować u niego zapalenie płuc, nie skonsultować go z pulmonologiem, a następnie narazić jego życie i zdrowie. Jak?

Polecamy

Koronarografię wykonywał mężczyźnie doktor P.S. - znany i ceniony kardiolog. Do tego lubiany przez pacjentów za poczucie humoru. Podczas zabiegu medyk podjął decyzję o konieczności założenia jednego stenta. Doszło jednak do pęknięcia naczynia, na którym go zamocował. Konieczny okazał się powrót pacjenta, założenie 4 kolejnych stentów, a następnie rozrusznika serca. Niestety, pan Wojciech doświadczył też zawału serca z powikłaniami. Wychodząc ze szpitala w kolejnym miesiącu czuł się niesamowicie skrzywdzony. Do lecznicy stawił się na diagnostykę, a opuszczał ją po zawale i w formie zdecydowanie gorszej. Tak złej, że nie mógł już kontynuować rehabilitacji poważnie chorego kręgosłupa.

Pacjent zapamiętał słowa lekarza, które padły podczas pierwszego zabiegu: "Nie wiem, co jest grane. Chyba nie zrobi mi pan tu zawału".

Świadkowie, dokumenty i biegły

W drugim procesie Sąd Okręgowy w Toruniu bardzo drobiazgowo badał sprawę. Jak polecił mu SA w Gdańsku, szczególną uwagę zwrócił na chronologię zdarzeń. Analiza dokumentacji medycznej, zeznania świadków, a w końcu obszerna opinia biegłego kardiologa doprowadziły sędzię Elżbietę Stępniewicz do wniosku, że roszczenie o 1,4 mln zł wobec szpitala należy oddalić. Pacjentów nie pomylono, pana Wojciecha do zabiegu przygotowano poprawnie. On sam natomiast "ma skłonność do konfabulacji". W szpitalu na Bielanach ratowano mu życie, a nie je narażano. Zapalenia płuc wtedy nie miał, choć - zgodnie z dokumentacją z wcześniejszej hospitalizacji - prawdopodobnie przechodził je w przeszłości.

Nie przeocz

- W ocenie biegłego postępowanie personelu medycznego podczas hospitalizacji w okresie od 18 lipca 2013 r. do 19 sierpnia 2013 r. było prawidłowe i zgodne ze sztuką lekarską również w zakresie zasadności oraz prawidłowości wykonywanych zabiegów diagnostycznych i leczniczych, uwzględniających też dostępną dokumentację medyczną. Zdaniem biegłego dokumentacja medyczna została sporządzona prawidłowo - zaznaczyła sędzia w uzasadnieniu wyroku.

Ten wyrok, opublikowany 30 września w Portalu Orzeczeń Sądowych znów jest nieprawomocny.

PS Imię pacjenta zostało zmienione.

Wideo

Materiał oryginalny: Błąd lekarski na Bielanach? Pacjent twierdzi, że pomylono go z innym! Jest finał karny i cywilny bolesnej sprawy - Nowości Dziennik Toruński

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie