Część Polaków przyjmie obietnice PiS bez analizy kosztów

Karina Obara
Karina Obara
Prof. Ewa Marciniak: - PiS zastosował sprytny zabieg – niektóre obietnice mają być zrealizowane po 2027 lub 2030 roku. Odległość w realizacji tych pomysłów uniemożliwia ich weryfikację.
Prof. Ewa Marciniak: - PiS zastosował sprytny zabieg – niektóre obietnice mają być zrealizowane po 2027 lub 2030 roku. Odległość w realizacji tych pomysłów uniemożliwia ich weryfikację. Fot. Archiwum prywatne Ewy Marciniak
Rozmowa z prof. Ewą Marciniak, politolożką z Uniwersytetu Warszawskiego, o konsekwencjach „Nowego Polskiego Ładu”

Zobacz wideo: Jak zmieniły się tendencje zakupowe w czasie pandemii?

- Jak pani ocenia „Nowy Polski Ład” gospodarczy zaprezentowany przez premiera Morawieckiego?
- Wiele proponowanych przez PiS rozwiązań będzie miało przełożenie na integrację elektoratu tej partii, a być może całej Prawicy, choć tu mam duże wątpliwości. Podpisanie deklaracji programowej nie rozwiązuje przecież napięć Zjednoczonej Prawicy. Wszystko okaże się w trakcie procedowania ustaw, aby wprowadzić ten polski ład w życie. A ma być ich około 100. Od wielu lat niewiele się zmienia w strukturze demograficznej elektoratu PiS. Oczywiście jest on poszerzany przez osoby z wyższym wykształceniem, z dużych miast, ale wciąż jest to 18 mln ludzi, którzy zyskają na zmianie opodatkowania w wyniku wprowadzenia 30 000 jako kwoty wolnej od podatku. No i emeryci, którzy będą mieli więcej w portfelu po tym, jak emerytura do 2500 zł nie będzie już opodatkowana. Obliczyłam, że przypadku mojej mamy to niecałe 100 zł więcej miesięcznie. Znacznej części społeczeństwa spodoba się na pewno to, że państwo chce i będzie brało udział w podwyższaniu statusu materialnego i społecznego obywateli. I jest to po stronie plusów istotny czynnik.

Czytaj także: Opozycja powinna jeszcze bardziej wyjść do ludzi. I dbać o język, jakim mówi o sobie nawzajem

- A po stronie minusów?
- Nie dowiedzieliśmy się, jakie będą źródła finansowania tych projektów. Cześć Polaków się cieszy, a część przelicza, ile straci. Jednak 9 proc. podatku na opiekę zdrowotną dla samozatrudnionych to duże obciążenie. A takich samozatrudnionych jest w Polsce ponad 20 proc. To oni ponieśli wiele strat ekonomicznych i społecznych z powodu pandemii, a teraz dla wielu z nich będzie to kolejny cios ze strony państwa.

- Dlaczego PiS nie mówi, że polski ład w znacznej mierze sfinansuje UE? Dostaniemy przecież 770 mld zł z Funduszu Odbudowy.
- To kwestia przekazu. Aby polityka komunikacyjna była dobrze odbierana, musi być spójna. Spójność jest budowana głównie przez to, by zakomunikować Polakom, że aktywnie działający rząd PiS zabezpiecza te środki na realizację wielkich przedsięwzięć. Część pieniędzy jest z Funduszu Odbudowy, część z nowej perspektywy budżetu Unii UE. Ale rząd musi jasno pokazać elektoratowi, że to wszystko dzięki jego zapobiegliwości, staraniom, dobremu gospodarowaniu, świetnej strategii radzenia sobie z pandemią, a nie środkom zewnętrznym.

- Dlaczego tak się dzieje?
Bo jeśli wyborcy postrzegają rząd jako sprawczy, to część tej sprawczości przenoszą na siebie. Gdy mój rząd jest sprawczy, to znaczy, że i ja jestem sprawczy, myśli ten, który to słyszy, i mam wpływ, jako wyborca, na rzeczywistość. To nie jest psychologiczny mechanizm przeniesienia, ale identyfikacji ze swoją partią. Podobnie jest w sporcie – gdy nasi wygrywają, to są dobrzy piłkarze, gdy przegrywają, zewsząd podnoszą się głosy: co za reprezentację ta Polska wystawiła!

- I teraz trudno będzie przebić te propozycje jakiejkolwiek partii w Polsce.
- Na pewno trudno będzie opozycji odnieść się do działań PiS, bo kwestionowanie wydatków może się tylko odbywać na poziomie rzetelnej analizy ekonomicznej. Taka analiza jest pracochłonna, wymaga od odbiorcy cierpliwości i uwagi, minimum kompetencji związanych z wiedzą ekonomiczną. Część ludzi dokona takiego wysiłku, bo są też odbiorcy wykształceni, rozumiejący mechanizmy publicznego dysponowania pieniędzmi. Ale część Polaków przyjmie obietnice PiS bez analizy. Po stronie opozycji jest więc konieczność i potrzeba kontroli i urealnienia tych wszystkich obietnic. PiS zastosował sprytny zabieg – niektóre obietnice mają być zrealizowane po 2027 lub 2030 roku. Odległość w realizacji tych pomysłów uniemożliwia ich weryfikację.

- Jakie widzi pani zagrożenia w związku z wprowadzaniem „Nowego Polskiego Ładu”?
Najgroźniejsze jest to, że pojawią się pola rozlanego konfliktu pomiędzy tymi, którzy zarabiają mniej niż 7000 a tymi, co zarabiają więcej, mają mniej niż 2500 zł emerytury i powyżej 5000. Jeśli chcemy poprawiać jakość życia Polaków, o czym PiS tak często mówi, musimy też brać pod uwagę konsekwencje wzmacniania jednych grup kosztem drugich.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie