Grudziądz: Pawełek dostał szansę by żyć

Aleksandra Pasis
Pawełkiem w szpitalu opiekowała się Ewa Nadzieja
Pawełkiem w szpitalu opiekowała się Ewa Nadzieja Piotr Bilski
Zbudził nas alarm! - mówi wzruszona Weronika Kopeć, siostra elżbietanka. Ten dźwięk oznaczał, że w "Oknie życia" pojawiło się dziecko. - Pobiegłyśmy i w kołysce znalazłyśmy noworodka, pięknego zdrowego chłopczyka. - W pierwszej chwili ogarnął nas strach - dodaje siostra Jacenta Pokrzykowska, która razem z siostrą Weroniką wyjmowała maluszka z kołyski. - Nie wiedziałyśmy czy w ogóle żyje. Gdy okazało się, że wszystko jest w porządku, poczułyśmy ulgę i radość, że osoba, która go do nas przyniosła dała mu szansę na opiekę i nowy dom.

Malec był zawinięty w ręcznik. Nie płakał.

- Tylko sobie ziewnął - dodaje siostra Jacenta Pokrzykowska. - Z zawiniątka wystawała śliczna nóżka. A jego twarzyczka była taka dojrzała, mądra.
To było wczoraj po 4 rano. Mimo tak wczesnej pory zakonnice od razu zawiadomiły pogotowie. Lekarze zbadali chłopca i zawieźli do szpitala. Zanim tam trafił, siostry nadały mu imię. - Na cześć papieża-Polaka, wybrałyśmy imię Paweł - mówi siostra Jacenta.

Chłopczyk przebywa na oddziale Neonatologii z pododdziałem Intensywnej Terapii Noworodka w grudziądzkiej lecznicy.

- Jego stan jest dobry, dziecko waży 3.260 gramów i ma 54 centymetry długości - informuje Lech Cesarz, ordynator oddziału. - Chłopiec jest zdrowy. Jeśli nic niepokojącego się nie wydarzy, zostanie w najbliższym czasie wypisany z oddziału i trafi do pogotowia opiekuńczego.

Pawełek miał dużo szczęścia, bo zaniesiono go do kołyski znajdującej się w "Oknie życia" im. błogosławionej Marii Merkert w Grudziądzu, które zostało otwarte pół roku temu, przy placówce opiekuńczo-wychowawczej, przy ul. Mikołaja z Ryńska 9/15. To specjalne miejsce, w którym każda matka może anonimowo zostawić urodzone dziecko nie narażając go lub siebie na niebezpieczeństwo.

Julka potrzebowała cudu

Takiej szansy została pozbawiona Julka, którą w ubiegłym roku, także w grudniu, matka porzuciła w reklamówce nad Wisłą. Dziewczynkę w krzakach nad rzeką odnalazł mężczyzna z którym żyła wyrodna matka. Wyziębionego noworodka przewieziono do szpitala. Po zabiegach ratujących jej życie i zdrowie, latem Julka została adoptowana.

Także Pawełek, po wypisaniu ze szpitala zostanie skierowany do Centrum Pomocy Dziecku i Poradnictwa Rodzinnego. Zostanie mu nadane imię i nazwisko, co pozwoli na uruchomienie procedury adopcyjnej.

- Życzymy Pawełkowi, aby jak najszybciej znalazła się rodzina która go pokocha i ofiaruje mu dom - kończy z drżącym głosem siostra Weronika.

Matki, które nie chcą, lub z różnych powodów nie mogą wychować swoich dzieci, mają możliwość pozostawienia ich nie tylko w "Oknie życia", ale także w szpitalu. O ile Paweł jest pierwszym dzieckiem, które trafiło do kołyski sióstr elżbietanek, to w szpitalu swoje noworodki zostawiło w tym roku już siedem kobiet. Nie ponoszą z tego tytułu konsekwencji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie