www.pomorska.pl/grudziadz
Więcej informacji z Grudziądza znajdziesz na stronie www.pomorska.pl/grudziadz
Halina Bajerska nigdy nie przypuszczała, że znajdzie się w podobnej sytuacji. Tym bardziej, że wcześniej lekarze wiele razy ratowali jej męża z opresji.
Zaczął wyrzucać wszystko z szaf
Andrzej Bajerski źle poczuł się wieczorem. Bolała go głowa i nagle przestał widzieć na prawe oko. - Zmierzyłam mu ciśnienie. Było bardzo wysokie: 180 na 120. Nagle zaczął się dziwnie zachowywać. Wyrzucił rzeczy z szafy szukając kluczy do pracy, choć jest na rencie od 1998 roku - mówi Halina Bajerska. - Przestał widzieć całkowicie. Wiedziałam, że dzieje się coś złego. Pojechaliśmy na izbę przyjęć.
Tam Bajerscy czekali półtorej godziny na przyjęcie przez lekarza. W końcu doktor obejrzał mężczyznę, zmierzył mu ciśnienie i kazał czekać na neurologa. Minęło kolejne półtorej godziny.
- Przyszła pani neurolog, na imię miała Elżbieta. Zbadała męża i stwierdziła... że pogorszyło mu się tylko samopoczucie. Z powodu przebytego wcześniej wylewu i zawału, będzie miał od czasu do czasu takie gorsze nastroje i "rzuty choroby" ! - denerwuje się pani Halina z zaciśniętymi pięściami i łzami w oczach. - Lekarka nie przejęła się dziwnym zachowaniem męża i utratą wzroku. Powiedziała, że panikuję. Kazała podać leki i wracać do domu.
Czeka go długa i ciężka rehabilitacja
W domu Andrzejowi spuchła cała głowa. Jedno z oczu zaczęło wychodzić z oczodołu. Nie miał sił żeby wstać z łóżka, jęczał. Rodzina wezwała karetkę, która zabrała pacjenta do szpitala. Następnego dnia zbadano go tomografem. Diagnoza: wylew.
Pana Andrzeja w szpitalu wyleczono. Ale jest częściowo sparaliżowany. Czeka go rehabilitacja.
- Gdyby męża ratowano od razu, nie musiałby jak roślina leżeć teraz w łóżku! - płacze Halina Bajerska.
Rodzinie zostaje sąd
W odpowiedzi na nasze pytania dyrektor szpitala przesłał wyjaśnienia jakie sam otrzymał lekarki. - Sugerowany aktualnie przez żonę stan pacjenta może być następstwem toczących się od wielu lat chorób - tłumaczy w piśmie pani doktor.
- Nie jestem w stanie rozstrzygnąć, kto ma rację: pacjent czy lekarz - mówi dyrektor szpitala Marek Nowak. - Tylko biegły i sąd mógłby wskazać, czy lekarka popełniła błąd.