Miejsca niezwykłe na Kujawach i Pomorzu. Odkrywamy tajemnice Doliny Dolnej Wisły

Marek Weckwerth
Marek Weckwerth
Majestat przyrody obserwować można z tego miejsca - z Góry św. Wawrzyńca. Widoczne jezioro jest reliktem z czasów polodowcowych, gdy całą szerokość doliny wypełniała Wisła Marek Weckwerth
Zwykle przejeżdża się nad nią mostami - szybko i bez większej refleksji, zatrzymując się ewentualnie w Bydgoszczy, Świeciu, Chełmnie czy Grudziądzu. A przecież to, co skrywa się w przepastnej dolinie Wisły zdecydowaną zasługuje na atencję.

Zobacz wideo: Zimna wiosna to droższe warzywa.

Zapraszam zatem na przygodę niezwykłą, jak z bajki czy marzeń najpiękniejszych, dalekimi i szerokimi widokami opisanej, gdzie zieleń nadbrzeżnych pastwisk, łąk i leśnych kęp, podkreślona jest błękitną wstęgą Wisły.

To drugi odcinek majowych wojaży po naszym wciąż niedocenianym w Polsce regionie, ba – przez nas samych niedocenianym, podczas których prezentujemy miejsca nieoczywiste, zasługujące na szersze poznanie, odkrycie wręcz.

Gdy topniał lodowiec...

Kraina geograficzna, której poświęcamy uwagę, rozciąga się od bydgoskiego Fordonu do wypływu Nogatu z Wisły w Białej Górze, a to 120 km. Dużą i najpiękniejszą jej części obejmuje Zespół Parków Krajobrazowych nad Dolną Wisłą rozciągający się od Bydgoszczy po rezerwat Wiosło Duże na północ od miasteczka Nowe (prawie 100 km w osi północ-południe). W sumie to ponad 60 tys. hektarów.

Brzegi doliny rozdziela kilkukilometrowa przestrzeń, która pod Fordonem ma niecałe 3 km, ale w tzw. basenach (Unisławskim, Grudziądzkim, Sartowicko - Nowskim) rozszerza się do 8 - 9 km. Wysokość zboczy, czasem urwistych, poprzecinanych malowniczymi parowami i jarami sięga 50-60 m.

To też może Cię zainteresować

Skąd wzięła się woda zdolna wyrzeźbić tak okazała dolinę? W coraz cieplejszych promieniach słońca topniał lądolód skandynawski. Wreszcie nieprzebrane ilości wody w pra-Wiśle przebiły lodowy „korek” pod Fordonem i zmieniły kierunek z zachodniego na północny – ku Bałtykowi.

Właśnie tak u schyłku ostatniego zlodowacenia – między 17 a 12 tysiącami lat temu - ukształtowała się niezwykła rynna polodowcowa, która z biegiem czasu, gdy woda opadła, porastała roślinnością, wykorzystywana była jako naturalny korytarz ekologiczny przez zwierzęta, ryby i ptaki, i była zagospodarowywana przez kolejne pokolenia ludzi. W połowie XIX wieku, podczas zaborów, rzeka został ostatecznie uregulowana przez władze pruskie, więc od głównego koryta odcięte zostały starorzecza (zachowało się ich ponad 300).

Możesz zwiedzać okolice na rowerze

Kto chciałby poznać większość tajemnic i atrakcji doliny, powinien uzbroić się w cierpliwość i być konsekwentnym – jest ich tak dużo, że ani zbliżające się, ani następne wakacje nie wystarczą.

Nikt nie wie o tej krainie więcej niż Jarosław Pająkowski, dyrektor Zespołu Parków Krajobrazowych nad Dolną Wisłą (do 2018 r. był to Zespół Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego; doszedł jednak nowo utworzony Park Krajobrazowy Gór Łosiowych).

- Tych, który chcieliby poznać nasz park, zachęcam do korzystania z sieci nowo powstałych ścieżek rowerowych – mówi dyrektor Pająkowski. - W ostatnich latach powstało ich naprawdę sporo i dzięki temu na prawym brzegu doliny można dojechać na przykład z Unisławia do Chełmna, z bydgoskiego Fordonu do Raciniewa koło Unisławia czy z Chełmna przez Podwiesk do Sosnówki. Na lewym brzegu powstała droga rowerowa z Gruczna do Chrystkowa.

Jest też pomysł, aby cyklistom ułatwić przejazd od grudziądzkiej cytadeli do punktu widokowego w Górach Łosiowych.

Drewniana chata w Chrystkowie

Nasz rozmówca zachęca szczególnie do odwiedzenia wsi Chrystkowo, gdzie znajduje się drewniana chata menonicka z roku 1770.

Okazały dom z podcieniem świadczył o zamożności gospodarza i jego ekonomicznym zmyśle. Z wozu stojącego w podcieniu wciągano na piętro (stanowiące spichlerz) ładunki. Budynek jest tak znaczący, że widnieje w herbie parku. Jest przy tym ośrodkiem dydaktyczno-muzealnym. Przy chacie założono szkółkę lokalnych, zagrożonych wyginięciem odmian jabłoni.

- Chcielibyśmy otworzyć chatę od maja do września, na pewno w niedziele. Szukamy osób, które chciałyby się podjąć tego zadania – dodaje Jarosław Pająkowski.

Chata w Chrystkowie i jej otoczenie stanowią fragment krajobrazu kulturowego, w którym poczesne miejsce mają menonici, czyli przybysze z Niderlandów i Fryzji, którzy nad Wisłę przybywali od XVI wieku. Zniknęli ostatecznie uchodząc przez zbliżająca się Armią Czerwoną.

To też może Cię zainteresować

Zagospodarowali, bo potrafili to doskonale, zalewowe tereny. Zostawili po sobie drewniane chaty, sady owocowe, charakterystyczne wierzby, system kanałów odwadniających i wałów przeciwpowodziowych. Zostawili też cmentarze, po II wojnie światowej zdewastowane, zapomniane. Na szczęście lokalne samorządy przywracają je naszej pamięci.

Hodowane przez nich stare odmiany jabłoni zaczęły po wojnie znikać z krajobrazu doliny. Teraz realizowany jest projekt ich ochrony. Bo też owoce dojrzewające w pobliżu Chrystkowa nie mają sobie równych.

Święto Śliwki, Festiwal Smaku

Najsłynniejszym wszakże produktem owocowym tych okolic są powidła strzeleckie. Te owoce, które dawniej stanowiły nadwyżkę produkcyjną, spławiano do Gdańska, a stamtąd eksportowano morzem na Zachód.

Zawsze we wrześniu w Strzelcach Dolnych odbywa się wielka celebra, gotowanie w miedzianych kotłach (kuprach) pachnącego na setki metrów wywaru. Gotowy już wyrób można nabyć w ustawionych na polanie kramach.

Gruczno słynie z Festiwalu Smaku, który odbywa się latem na polanie pośród wzgórz za Starym Młynem - szachulcowej konstrukcji z roku 1888. Tu lokum znalazło Towarzystwo Miłośników Doliny Dolnej Wisły, które jest organizatorem festiwalu. Młyn można zwiedzać.

Na jednym ze wzgórz nad Grucznem znajduje grodzisko.

Grodziska, parowy, jaskinie

Takich grodzisk jak w Grucznie jest znacznie więcej. Dawne pomorskie grody obronne zajmowały wysokie, strome, zatem trudno dostępne wzgórza nad doliną Wisły.

Dziś, jeśli tylko w posiadanie nie wzięła ich dzika przyroda (nie zarosły drzewami i krzakami), roztaczają się z nich wspaniałe widoki. Najlepsze pole obserwacji, które ułatwiają jeszcze platformy widokowe, znajdują się właśnie nad Grucznem i nad Topolnem. Podobnie daleko wzrok sięga z Góry św. Wawrzyńca.

Nadwiślańskie wzgórza poprzecinane są głębokimi parowami, wąwozami, jarami. Tym najsłynniejszym, bo też najokazalszym jest Parów Cieleszyński w okolicy Topolna. W tymże parowie można oglądać m.in. plejstoceńskie piaskowce (rodzaj skały). Z tego samego okresu geologicznego (jego schyłek wyznacza ostatnie zlodowacenie) pochodzi jaskinia Bajka w pobliżu Gądecza.

Trawy „kąpią się” w słońcu

Wiele miejsc na nadwiślańskich zboczach porasta objęta ochroną roślinność kserotermiczna. Tak jest np. na wspinających się na Wysoczyznę Chełmińską Zboczach Płutowskich oraz na Górze św. Wawrzyńca, a także na lewym brzegu – w okolicach Gruczna (Ostnicowe Parowy Gruczna).

Ostnica św. Jana (to jedna z ciepłolubnych trwa) będzie kwitła pod koniec mają i na początku czerwca .Wśród muraw kserotermicznych koło Płutowa można dostrzec żółty kwiatek – miłka wiosennego. Stepowe trawy znajdują się także w rezerwacie na stokach Góry św. Wawrzyńca koło Kałdusa.

Na stanowiskach kserotermicznych przywrócono - jak to było w czasach menonitów - wypas wrzosówek, prymitywnej odmiany owcy.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Nie działa link do galerii w artykule

Dodaj ogłoszenie