Polska to podręcznikowy przykład tej tezy. Bo czym zajmują się politycy? Od pół roku nieistotny jest budżet państwa (a tym bardziej obywateli) lecz zdrajcy Polski, krzyże, pomniki czy "zabieranie" (raczej chowanie!) babcinych dowodów, jak łkał wczoraj prezes PiS. A od wtorku mamy kolejną paranoję. Platforma tworzy jakiś potrzebny psu na budę kodeks, żeby posłowie się nie obrzucali wyzwiskami. PiS natomiast domaga się likwidacji "Szkła kontaktowego", przeprosin ze strony prezydenta i premiera (za wszystko) oraz sejmowej komisji śledczej w sprawie zabójcy - wariata. Tym samym pożal się Boże "elity" polityczne wspięły się na wyższy - choć jeszcze nie najwyższy - poziom pracy państwowej.
Więcej komentarzy na stronie www.pomorska.pl/komentarz
A ja ze zdumieniem czytam we wczorajszej "Gazecie Prawnej", że polska energetyka jest w stanie zapaści. Elektrownie są muzeami pracującymi nawet i po 50 lat. Według ekspertów poziom ich dekapitalizacji wynosi 73 procent! Ale kogo na Wiejskiej to obchodzi, skoro robią pstryk i światełko się zapala. Szczęśliwie kiedy zabraknie prądu - nikt nie obejrzy "Szkła kontaktowego".