Rolnik często dostaje grosze, a na sklepowych półkach towar jest znacznie droższy

Lucyna Talaśka-Klich
Lucyna Talaśka-Klich
Maciej i Beata Przybylscy z Szostki obraną i zapakowaną cebulę sprzedają od kilkunastu lat.
Maciej i Beata Przybylscy z Szostki obraną i zapakowaną cebulę sprzedają od kilkunastu lat. Lucyna Talaśka-Klich/Archiwum
Zdenerwowanie, gorycz, żal - to czują rolnicy, którzy widzą jak duża jest różnica pomiędzy niektórymi cenami za płody rolne, a tymi na sklepowych półkach. Dlatego coraz więcej gospodarzy stara się sprzedawać bez pośredników.

Za 15-kilogramowy worek ziemniaków rolnik może otrzymać zaledwie 3-4 zł, czyli 20 - 27 gr/kg! Jeśli sprzeda je na kujawsko-pomorskim targowisku może dostać co najmniej 70 groszy za kilogram. Z kolei w sklepach kilogram ziemniaków wyceniany jest najczęściej (w zależności od odmiany, sposobu zapakowania i przygotowania towaru) na 1,40 - 2,80 zł.

Te uprawy dominują w Kujawsko-Pomorskiem

- Chciałbym sprzedać ziemniaki chociaż po 60 groszy za kilogram - mówi Paweł Sikorski prowadzący Gospodarstwo Ogrodnicze Sikorscy w Dubielnie (pow. chełmiński). - Niestety za niektóre warzywa kupujący proponują rolnikom o wiele za mało.

Rozjechały się widełki cenowe pomiędzy gospodarstwami rolnymi a sklepami

I nie tylko on zwraca uwagę, że szczególnie w czasie pandemii widełki cenowe za bardzo się rozjechały.

- Teraz rolnicy słyszą, że nic się nie sprzedaje z powodu koronawirusa - mówi Maciej Przybylski z Szostki (pow. radziejowski ), który od kilkunastu lat sprzedaje m.in. obraną i zapakowaną cebulę. - Za cebulę żółtą w opakowaniu np. 10 kg odbiorcy proponują producentom 70-80 groszy za kilogram.

Jego zdaniem zbyt duże różnice w cenie dotyczą także brokułów (rolnik dostaje ok. 1 zł za sztukę, a w sklepach ceny dochodzą do 8 zł/szt. ), selerów (ok. 40 gr /kg proponuje się gospodarzom, a na sklepowych półkach stawki dochodzą do ok. 5 zł/kg), pietruszki (za korzenie pietruszki rolnicy dostają ok. 1,5 zł/kg, w sklepach to 4-5 zł). - Bardzo tanio rolnicy mogą sprzedać marchew, a buraczki trudno sprzedać nawet za najniższą cenę - dodaje gospodarz z Szostki, który zauważa, że w sklepach aż tak niskich cen jakoś nie widać.

Sieci próbują rekompensować sobie dodatkowe koszty

- Nie chcę bronić sieci handlowych, ale nie zapominajmy, że w minionym roku dołożono im około dziesięciu podatków i opłat - mówi dr Andrzej Maria Faliński, prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego, który do 2017 roku był dyrektorem generalnym Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. - Zatem starają sobie rekompensować te dodatkowe wydatki. A im dłuższy łańcuch dostaw do sklepu, tym mniej dostanie rolnik.

- Wymagania konsumentów są coraz większe, a nie każdy rolnik zdaje sobie sprawę, że aby je spełnić, trzeba ponieść dodatkowe koszty - twierdzi sadownik (dane do wiadomości redakcji). - Koszt posortowania, zapakowania np. kilograma jabłek może wynieść 1,20 zł. Dlatego niech gospodarz - który sprzedaje towar nieposortowany, w dużych skrzyniach - nie liczy, że dostanie niewiele mniej niż klient zapłaci w sklepie.

To też może Cię zainteresować

Zdaniem sadownika wiele złego na rynku robi konkurencja polsko-polska: - Jeśli np. cebula jest bardzo tania, to dlaczego niektórzy oferują jeszcze niższe stawki? Przecież w ten sposób psują rynek!

Dlaczego tak się dzieje? Maciej Przybylski uważa, że niektórzy rolnicy są zdesperowani. - Sprzedałem ziemniaki w 15-kilogramowych workach po 28 groszy za kilogram, ale widziałem, że ktoś spuścił cenę nawet do 15 groszy! Przypuszczam, że bardzo potrzebował pieniędzy i chciał odzyskać chociaż część kosztów produkcji.

Skrócić łańcuch pośredników i odległość od pola do stołu

Prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego uważa, że rolnikom może pomóc konsolidacja gospodarstw. Także tych niewielkich, rodzinnych. Mogłyby one wspólnie zainwestować w maszyny i urządzenia do sortowania, czyszczenia i pakowania towarów oraz w centra logistyczne.

Andrzej Swędrowski, rolnik z Jaroszewa (koło Żnina) kilka lat temu postanowił z rodziną sprzedawać mleko prosto od własnych krów. W podjęciu decyzji pomogła im kiepska cena w skupie. Dziś Swędrowscy są zadowoleni z tej decyzji pomimo tego, że rozlewanie mleka do butelek i rozwożenie ich do sklepów to dodatkowe koszty (one nie przekraczają złotówki za litr) a to zabiera więcej czasu.

- Najważniejsze to poszukać możliwości sprzedaży towarów bez pośredników - twierdzi Andrzej Swędrowski. A jego syn Michał (z którym od minionego roku zajmuje się także sprzedażą wołowiny) dodaje, że chociaż odbywa się to kosztem własnego czasu, warto postawić na bezpośrednie dotarcie do klientów. I nie poddawać się, nie zrażać trudnościami w pozyskaniu klientów. A jeśli rolnik oferuje dobry produkt, wysokiej jakości, to klienci do niego wrócą.

To też może Cię zainteresować

Paweł Sikorski z Dubielna właśnie zamierza skrócić łańcuch „od pola do stołu” i planuje niebawem otworzyć hurtownię w Chełmży. Taką, w której będą sprzedawane niemal wyłącznie owoce i warzywa od polskich rolników (oczywiście wyjątkiem będą owoce, które nie rosną w naszym klimacie). Każdy będzie mógł zrobić zakupy w tym miejscu. Gospodarz ma nadzieję, że dzięki hurtowni rolnicy będą mogli choć trochę zarobić, a zyskają także konsumenci.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie