Zdaniem polityków PO oczywiście, ale konstytucjonaliści mówią wprost: nie może, bo prezydent musi być bezpartyjny. Może należy inaczej postawić pytanie: czy Tusk powinien zostać prezydentem tylko dlatego, że nie nazywa się Kaczyński? Czym innym zasłużył sobie premier na zaufanie Polaków? Jakie oszałamiające sukcesy odniósł jego rząd i wszystkie niższe struktury Platformy Obywatelskiej? Premier jest fajny, ale czy to wystarczy do tego, by zostać prezydentem?
A jeśli nie Tusk, to kto? Ponownie Lech Kaczyński? Przecież Jarosław Kaczyński nieustannie pracuje nad tym, ażeby Polaków zniechęcić do wszystkiego, co choć trochę kojarzy się z braćmi Kaczyńskimi oraz z Prawem i Sprawiedliwością. Partia, która jeszcze tak niedawno została obdarzona tak dużym poparciem, zrobiła prawie wszystko, by je roztrwonić. I nadal robi. Czy Jarosław Kaczyński w każdej wypowiedzi chce udowodnić, że nie należy traktować go poważnie? Prezesowi brakuje do siebie dystansu, a jego otoczeniu śmiałości w podpowiedzeniu, że "król jest nagi". Jeśli Ludwik Dorn ma dobre informacje i pierwszą ofiarą prezesa ma zostać toruński poseł Girzyński, to aż się chce zawołać: ręce precz od tych, których stać na własne zdanie.
No i skończył się długi weekend, a rodacy-pijacy i tym razem udowodnili swoją głupotę. Ponad 50 ofiar śmiertelnych. Kilkuset rannych. I więcej niż dwa tysiące prowadzących "na bani". Zatrzymanych, a ilu się udało? Brakuje słów i pomysłów na powstrzymanie tych statystyk.