Uwaga, mobber w szkole! Milczenie ofiar tylko go wzmacnia. Trzeba przestać udawać, że nic się nie stało [rozmowa]

Karina Obara
Karina Obara
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Rozmowa z Violettą Kalką, torunianką, nauczycielką, trenerką, administratorką grupy „Uwaga mobber w szkole” i „Nauczyciel zmienia zawód”, o tym, dlaczego tak trudno poradzić sobie z mobbingiem.

Zobacz wideo: Szczepienia w szkołach wciąż mało popularne

Jak to się stało, że założyła pani grupę monitorującą mobbing w szkołach w całej Polsce?
Wszystko zaczęło się kilka lat temu od rozmowy na portalu społecznościowym, w grupie skupiającej nauczycieli. Chciałam pomóc znajomej poradzić sobie z sytuacją, która nosiła znamiona mobbingu. Tam poznałam ludzi, którzy opowiedzieli mi swoje historie – dla mnie przerażające. Założyłam grupę tematyczną „Uwaga mobber w szkole”, która skupia tylko i wyłącznie ofiary mobbingu i tak się zaczęło. Nie spodziewałam się takiej skali przemocy psychicznej w szkole. Gdy do grupy dołączyła specjalizująca się w tematyce prawniczka – Karolina Sikorska–Bednarczyk, zaczęłyśmy działać, edukując nauczycieli. Pani Sikorska–Bednarczyk nie tylko prowadzi sprawy nauczycieli, ale i edukuje naszą grupę zawodową, prowadząc lajfy (grupa „Nauczycielu poznaj swoje prawa”) oraz wydając e-booki. To nieoceniona pomoc. Dziś w grupie jest więcej prawników, którzy bronią naszych praw. Stworzyliśmy nawet sieć adresów kancelarii w całej Polsce, by każdy mógł znaleźć dobrego obrońcę specjalizującego się w prawie oświatowym (jest ich wciąż za mało).

Czytaj także: Ważne jest, żeby mieć kogoś, z kim można prawdziwie rozmawiać. Do rozpaczy i smutku mamy pełne prawo

Jakie są wasze najważniejsze spostrzeżenia?
Po pierwsze, że mobbing w szkole nie jest zjawiskiem marginalnym.
Ofiarami mobbingu są najczęściej osoby z wysokimi kwalifikacjami, ambitne i kreatywne. To cechy, które nie są mile widziane przez osoby, które boją się o swoją pozycję. Ofiarami są nie tylko nauczyciele, ale i dyrektorzy – szczególnie ci młodzi, którzy wysadzili z siodła zasiedziałych aparatczyków z szerokimi koneksjami. W ujarzmieniu i pozbyciu się takiego dyrektora pomagają starsi stażem nauczyciele (mamy kilka takich przypadków w grupie).

A czy zarządzanie folwarczne w szkołach to jeden z najpoważniejszych problemów?
Tak, ale to wierzchołek góry lodowej. Szkoła, która ma uczyć demokracji, jest jedną z najbardziej niedemokratycznych instytucji. Przykład idzie niestety z góry. Zarówno w organach prowadzących, jak i w nadrzędnych instytucjach oświatowych dominuje wodzostwo. Kiedy mówimy o szkole, dość często pojawia się pojęcie pruskiego systemu. Ów system nie znał takich pojęć, jak innowacja, samodzielne myślenie, synergia. Pruski system, w którym wciąż tkwimy, wymaga ślepego posłuszeństwa, stosowania się do ustalonych przepisów, dyscypliny i znajomości swojego miejsca w szeregu. Ten system jest schematyczny i niezmienny, a ludzi go obsługujących trzeba wytrenować. Nawet najbardziej kreatywny lider musi się podporządkować, bo podlega nieustannej kontroli. Kontrola to w oświacie słowo klucz i to niezależnie od partii rządzącej (polityka to podstawa polskiego systemu edukacji). Do tego wspomnieć należy o partyjnym kluczu kompetencji, który sprzyja zarządzaniu z pozycji władzy i nękaniu. Nic więc dziwnego, że najlepsi liderzy odpływają ze szkół państwowych i tworzą własne alternatywne placówki lub całkowicie zmieniają zawód, a w grupie „Uwaga mobber w szkole” jest kilka tysięcy nauczycieli doznających na co dzień przemocy psychicznej.

Jak to możliwe, że tacy zarządzający utrzymują się w szkołach latami?
Pracownicy się ich zwyczajnie boją. Boją się utraty pracy, konfrontacji, eskalacji problemów, wykluczenia, izolacji, podważania kompetencji, a mobber karmi się ich strachem. Milczenie go rozzuchwala. Duże znaczenie mają też lokalne układy. Podam prosty przykład: mobbingowani nauczyciele składają skargę i…na drugi dzień dyrektor otrzymuje listę z nazwiskami skarżących się. Czy będą w takich okolicznościach walczyć dalej? Nie sądzę. W jednym z miast dyrektor mobber otrzymał od organu prowadzącego wyróżniającą ocenę pracy. Taki bonus za przemoc psychiczną. Trudno też nagłośnić takie sprawy w mediach. Sama jestem zaskoczona tym, że w prasie zrobiło się ostatnio głośno o sprawie zawieszenia nauczycielki z toruńskiej SP 8 – członkini naszej grupy. I choć to nieco inna sprawa, to mam nadzieję, że może ona da początek nauczycielskiemu ruchowi „Me Too” i wreszcie ofiary nie pozwolą na celowe konfliktowanie i zarządzanie strachem. To wstyd, że wykształceni ludzie, mający uczyć wartości, są często członkami „gangu mobbera”. Takim terminem określa się zespół dręczycieli wspierających mobbera.

Co się dzieje z nauczycielami, którzy są latami poddawani mobbingowi?
Jedna z członkiń naszej grupy, która wygrała sprawę o mobbing, nazwała go powolnym mordowaniem. Mobbing wyrządza nieodwracalne szkody, które skutkują niezdolnością do pracy lub nawet samobójstwami. Do najczęstszych skutków mobbingu należą objawy psychosomatyczne, takie jak bezsenność, bóle głowy, nudności, wymioty, biegunki, uporczywy ból całego ciała, depresja. Mobbing daje objawy stresu pourazowego i prowadzi do wielu chorób. Ofiary mobbingu tracą poczucie wartości i wiarę we własne możliwości. Uświadamiają to sobie dopiero na terapii, w zaciszach gabinetów psychologicznych. Powrót do stanu pierwotnego jest trudny i wieloetapowy, o ile w ogóle możliwy. Dolegliwości z powodu mobbingu mają charakter nieodwracalny. Można je porównać do urazów psychicznych i zaburzeń wykazywanych przez żołnierzy, którzy powrócili z wojny.
Trudno nie wspomnieć o kosztach osobistych. Wiele ofiar mobbingu mówi o rozpadzie rodzin, które nie mają narzędzi, by pomóc ofierze. Nie radzą sobie z jej lękami, wysokim poziomem stresu, napięciami, emocjami.

A jaką cenę płacą za to szkolne wspólnoty?
Gdy w placówce jest mobbing czy jakikolwiek rodzaj przemocy psychicznej, nie ma mowy o wspólnotach. Pokazuje to historia toruńskiej nauczycielki. Czy pojawiła się w mediach wypowiedź którejś z koleżanek? Czy ktokolwiek z grona stanął w jej obronie? Wstyd przyznać, ale nie. Zresztą niech pani redaktor spróbuje przekonać nauczycieli do rozwiązania jakiejś trudnej sprawy. Obowiązuje zasada „ty powiedz”. Wygrywają strach i konformizm. Odważnych jest niewielu, szczególnie tam, gdzie praca jest na wagę złota.

Jakie widzi pani szanse na rozwiązanie tego problemu?
Po pierwsze nauczyciele muszą przełamać się i zacząć korzystać z pomocy prawnej. Rozmowa w obecności prawnika przebiega zupełnie inaczej, a wydane na niego pieniądze są warte naszego zdrowia psychicznego i fizycznego. Widzę też dużą rolę mediów. Proszę zobaczyć, jak zmieniła się sytuacja, gdy sprawa toruńska nabrała rozgłosu. Po trzecie nauczyciele powinni zadbać o edukację prawną – czy to na szkoleniach, czy to czytając dostępne materiały. Po czwarte powinni głośno mówić o mobbingu i potępiać mobberów. Głos jednej osoby może być niesłyszalny, ale z całą radą mobber sobie nie poradzi. To będzie jego koniec.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie