W Grudziądzu chętni mogą oddać krew na rzecz rannego prezydenta Gdańska

(PA)
Każdy może oddać krew na rzecz prezydenta Gdańska. Należy przyjść do punktu krwiodawstwa w Grudziądzu.
Każdy może oddać krew na rzecz prezydenta Gdańska. Należy przyjść do punktu krwiodawstwa w Grudziądzu. fot: tomasz czachorowski/polska press
Z tą szczytną inicjatywą wyszedł Krzysztof Misiewicz, ratownik medyczny z Grudziądza. - Jak trzeba pomóc, to po prostu działamy - mówi organizator zbiórek krwi w Grudziądzu. Najpilniej potrzebna jest krew z grupy 0Rh "minus". Chętni krwiodawcy mogą zgłaszać się w środę i piątek do punktu poboru przy ul. Włodka w Grudziądzu.

Mieszkańcy, którzy chcą oddać krew i w ten sposób pomóc ciężko rannemu prezydentowi Gdańska, Pawłowi Adamowiczowi mogą to zrobić w Grudziądzu.

O DRAMACIE CZYTAJ TEŻ: Prezydent Gdańska zaatakowany przez nożownika. Grudziądzanie na miejscu dramatu: - Zapanował chaos [14.01.2019]

Zbiórka krwi będzie prowadzona w grudziądzkim oddziale Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa przy ul.
Włodka 16-18 w najbliższą środę i piątek w godz. 7.30-11.30 oraz następny poniedziałek w godz. 7.30 - 17.

CZYTAJ TEŻ: Prezydent Grudziądza o tragedii dotyczącej prezydenta Gdańska: -"Ogromna tragedia spotkała moją rodzinę"

Krwiodawcy, którzy będą oddawali krew dla rannego prezydenta Gdańska, muszą zaznaczyć już w rejestracji że oddają krew dla Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska. Podczas operacji - po ataku nożownika - przetoczono prezydentowi Gdańska ok 20 litrów krwi.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W dniu 14.01.2019 o 15:26, Gość napisał:

Myślę ze Jurek zbyt pochopnie złożył rezygnację, choć rozumiem jego motywy. Niestety tym gestem dał zwyciężyć złu, dał radość swoim wrogom pokroju Pawłowicz, "matka Kurka" i wielu innym.Mam nadzieje ze jeszcze przemyśli swoją decyzję i nie da do końca zapanować złu jakie coraz bardziej rozlewa się w kraju. 

 

Krystyna Pawłowicz  pewnie jest zadowolona że Owsiak  zrezygnował. Teraz pora na jej rezygnację. Zhańbiła sie okrutnie i wielokrotnie 

G
Gość
W dniu 14.01.2019 o 15:28, Gość napisał:

 – Dopełniliśmy wszystkich formalności – mówił na antenie TVN24 Łukasz Isenko, przedstawiciel firmy Tajfun i przekonywał, że plan ochrony został zrealizowany a bezpieczeństwa pilnowało 50 agentów ochrony, więcej niż wymagały tego przepisy o imprezach masowych, choć wciąż nie jest do końca jasne, czy została jako taka zgłoszona. Jednak trudno znaleźć dziś kogokolwiek, kto broniłby firmy ochroniarskiej odpowiadającej za bezpieczeństwo gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Według naszych rozmówców ich zaniedbania są bezdyskusyjne.  – Reagowali ze ślimaczą prędkością. Wyglądało to jak zbieranina emerytów i rencistów – ocenia generał Polko. – Gdyby napastnik był bardziej zdeterminowany to pozabijałby połowę ludzi na tej scenie. Mógł uderzyć kilka razy, tam nie było nikogo, kto potrafiłby zareagować. Nie wiadomo, co by się wydarzyło, gdyby sam nie postanowił się poddać – dodaje. Podobnego zdania jest Jerzy Dziewulski, były poseł SLD i antyterrorysta. – Gdy słyszę tłumaczenia, że ochrona nie odpowiadała za bezpieczeństwo konkretnych osób na scenie, to mam wrażenie, że ktoś nie rozumie swojej roli. Przecież skoro mają dbać o bezpieczeństwo to znaczy, że odpowiadają za bezpieczeństwo ludzi, a nie desek, z których zbudowana jest scena – denerwuje się Dziewulski. Wyjaśnia, że każda ochrona musi mieć podzielone strefy, za które odpowiada, a wśród nich zawsze najbardziej zagrożona i kluczowa jest scena. – To na niej koncentruje się uwaga i jest oczywiste, że to tam trzeba najbardziej zadbać o obstawę – mówi Dziewulski. Jego zdaniem wpuszczenie na scenę napastnika to kardynalny błąd, którego nie da się wytłumaczyć tym, że napastnik udawał dziennikarza i miał na sobie identyfikator z napisem "Media". – Trzeba mieć trochę wyobraźni. Nikt nie zastanowił się, że w momencie odliczania przed punktem kulminacyjnym nie ma mowy o przeprowadzaniu jakiegoś wywiadu. Zresztą on nie miał na ramieniu kamery lub aparatu na szyi – analizuje Dziewulski. Zarówno były poseł SLD, jak i generał Polko zgadzają się, że nie można czynić zarzutów policji. Nawet gdyby impreza była oficjalnie zgłoszona jako impreza masowa (wciąż nie jest jasne, czy tak ją zgłoszono), obecność policji nie mogłaby sparaliżować imprezy. – Dyskutujemy o formalnościach, a same formalności niczego nie zabezpieczą, bo odpowiedzialność zawsze spoczywa na ludziach – zwraca uwagę Dziewulski – To zawsze dylemat podobny do częstej dyskusji o tym, czy wpuszczać policję na mecze – mówi generał Polko, a Dziewulski dopowiada, że wielu policjantów wzmaga napięcie, a i tak nie daje gwarancji, że nic się nie stanie, bo do ataku może dojść 50 metrów od sceny, którą policja mogłaby ochraniać. Jednak były polityk SLD zwraca uwagę na postawę kierownictwa MSW. – Widać, że od kilku lat dystansują się od imprezy, co może się przekładać na jakość współdziałania służb z organizatorami – dodaje Dziewulski i nie kryje, że dziwi go niechęć wobec imprezy, która w jego ocenie zawsze dotąd była radosnym świętem. Według generała Polko policja nie ma takich zadań i nie może odpowiadać za zabezpieczenie podobnych imprez. To rola agencji ochrony. – Problem polega na tym, że ich wyszkolenie jest dramatycznie słabe – a usługi ochroniarskie traktuje się jako zło konieczne, formalność do odhaczenia w przygotowaniach, a nie realną usługę mającą dać bezpieczeństwo. – Służby ochroniarskie stoją na żenująco niskim poziomie. Stwarzają pozory bezpieczeństwa i „żerują” na tym, że w Polsce jeszcze nie mieliśmy podobnych zdarzeń, żeby w praktyce się przetestować – komentuje generał Polko. Dodaje, że ci ludzie, „gdy nadchodzi chwila prawdy, pokazują swoją skrajną niekompetencję. – Dla większości taka chwila prawdy w ogóle nie nadchodzi, bo udaje im się pracować latami stwarzając tylko pozory bezpieczeństwa. Agencje w sumie to taki największy zakład pracy chronionej, są nastawieni tylko na zysk ekonomiczny, a nie na zapewnienie bezpieczeństwa – krytykuje generał.Identyczną opinię ma Dziewulski i zwraca uwagę, że firmy ścigają się przede wszystkim na to, która wymyśli sobie groźniejszą nazwę. – Czasem wydaje mi się, że zamawiający agencję ochrony uważają, że im groźniejsza nazwa agencji, tym groźniejsi ludzie będą tam pracować – mówi Dziewulski. Jego zdaniem nie ma szans na poprawę tej sytuacji, jeśli sami zamawiający nie będą eliminować firm, które tylko stwarzają pozory zapewniania bezpieczeństwa. – Najwyższy czas skończyć z zatrudnianiem nędznych firm, byleby tylko wypełnić formalności i zacząć myśleć realnie o zagrożeniach, bo inaczej nic się nie poprawi – kończy Dziewulski.Według Rzeczpospolitej minister spraw wewnętrznych Joachim Brudziński zlecił już kontrolę w obsługującej imprezę w Gdańsku firmie Tajfun. Kontrolerzy ministerstwa z Departamentu Zezwoleń i Koncesji mają sprawdzić warunki wykonywania koncesjonowanej działalności gospodarczej w zakresie ochrony osób i mienia.

Nawet w takim momencie nie możesz się pisowski, płatny hejterze powstrzymać od wklejania takiego bełkotu?

Nic nie potrafisz uszanować?????

G
Gość

 

– Dopełniliśmy wszystkich formalności – mówił na antenie TVN24 Łukasz Isenko, przedstawiciel firmy Tajfun i przekonywał, że plan ochrony został zrealizowany a bezpieczeństwa pilnowało 50 agentów ochrony, więcej niż wymagały tego przepisy o imprezach masowych, choć wciąż nie jest do końca jasne, czy została jako taka zgłoszona. Jednak trudno znaleźć dziś kogokolwiek, kto broniłby firmy ochroniarskiej odpowiadającej za bezpieczeństwo gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Według naszych rozmówców ich zaniedbania są bezdyskusyjne. 

 

– Reagowali ze ślimaczą prędkością. Wyglądało to jak zbieranina emerytów i rencistów – ocenia generał Polko. – Gdyby napastnik był bardziej zdeterminowany to pozabijałby połowę ludzi na tej scenie. Mógł uderzyć kilka razy, tam nie było nikogo, kto potrafiłby zareagować. Nie wiadomo, co by się wydarzyło, gdyby sam nie postanowił się poddać – dodaje. 

Podobnego zdania jest Jerzy Dziewulski, były poseł SLD i antyterrorysta. – Gdy słyszę tłumaczenia, że ochrona nie odpowiadała za bezpieczeństwo konkretnych osób na scenie, to mam wrażenie, że ktoś nie rozumie swojej roli. Przecież skoro mają dbać o bezpieczeństwo to znaczy, że odpowiadają za bezpieczeństwo ludzi, a nie desek, z których zbudowana jest scena – denerwuje się Dziewulski. 

Wyjaśnia, że każda ochrona musi mieć podzielone strefy, za które odpowiada, a wśród nich zawsze najbardziej zagrożona i kluczowa jest scena. – To na niej koncentruje się uwaga i jest oczywiste, że to tam trzeba najbardziej zadbać o obstawę – mówi Dziewulski. Jego zdaniem wpuszczenie na scenę napastnika to kardynalny błąd, którego nie da się wytłumaczyć tym, że napastnik udawał dziennikarza i miał na sobie identyfikator z napisem "Media". 

– Trzeba mieć trochę wyobraźni. Nikt nie zastanowił się, że w momencie odliczania przed punktem kulminacyjnym nie ma mowy o przeprowadzaniu jakiegoś wywiadu. Zresztą on nie miał na ramieniu kamery lub aparatu na szyi – analizuje Dziewulski. 

Zarówno były poseł SLD, jak i generał Polko zgadzają się, że nie można czynić zarzutów policji. Nawet gdyby impreza była oficjalnie zgłoszona jako impreza masowa (wciąż nie jest jasne, czy tak ją zgłoszono), obecność policji nie mogłaby sparaliżować imprezy. 

– Dyskutujemy o formalnościach, a same formalności niczego nie zabezpieczą, bo odpowiedzialność zawsze spoczywa na ludziach – zwraca uwagę Dziewulski 

– To zawsze dylemat podobny do częstej dyskusji o tym, czy wpuszczać policję na mecze – mówi generał Polko, a Dziewulski dopowiada, że wielu policjantów wzmaga napięcie, a i tak nie daje gwarancji, że nic się nie stanie, bo do ataku może dojść 50 metrów od sceny, którą policja mogłaby ochraniać. Jednak były polityk SLD zwraca uwagę na postawę kierownictwa MSW. 

– Widać, że od kilku lat dystansują się od imprezy, co może się przekładać na jakość współdziałania służb z organizatorami – dodaje Dziewulski i nie kryje, że dziwi go niechęć wobec imprezy, która w jego ocenie zawsze dotąd była radosnym świętem. 

Według generała Polko policja nie ma takich zadań i nie może odpowiadać za zabezpieczenie podobnych imprez. To rola agencji ochrony. – Problem polega na tym, że ich wyszkolenie jest dramatycznie słabe – a usługi ochroniarskie traktuje się jako zło konieczne, formalność do odhaczenia w przygotowaniach, a nie realną usługę mającą dać bezpieczeństwo. 

– Służby ochroniarskie stoją na żenująco niskim poziomie. Stwarzają pozory bezpieczeństwa i „żerują” na tym, że w Polsce jeszcze nie mieliśmy podobnych zdarzeń, żeby w praktyce się przetestować – komentuje generał Polko. Dodaje, że ci ludzie, „gdy nadchodzi chwila prawdy, pokazują swoją skrajną niekompetencję. – Dla większości taka chwila prawdy w ogóle nie nadchodzi, bo udaje im się pracować latami stwarzając tylko pozory bezpieczeństwa. Agencje w sumie to taki największy zakład pracy chronionej, są nastawieni tylko na zysk ekonomiczny, a nie na zapewnienie bezpieczeństwa – krytykuje generał.

Identyczną opinię ma Dziewulski i zwraca uwagę, że firmy ścigają się przede wszystkim na to, która wymyśli sobie groźniejszą nazwę. 

– Czasem wydaje mi się, że zamawiający agencję ochrony uważają, że im groźniejsza nazwa agencji, tym groźniejsi ludzie będą tam pracować – mówi Dziewulski. Jego zdaniem nie ma szans na poprawę tej sytuacji, jeśli sami zamawiający nie będą eliminować firm, które tylko stwarzają pozory zapewniania bezpieczeństwa. – Najwyższy czas skończyć z zatrudnianiem nędznych firm, byleby tylko wypełnić formalności i zacząć myśleć realnie o zagrożeniach, bo inaczej nic się nie poprawi – kończy Dziewulski.

Według Rzeczpospolitej minister spraw wewnętrznych Joachim Brudziński zlecił już kontrolę w obsługującej imprezę w Gdańsku firmie Tajfun. Kontrolerzy ministerstwa z Departamentu Zezwoleń i Koncesji mają sprawdzić warunki wykonywania koncesjonowanej działalności gospodarczej w zakresie ochrony osób i mienia.

 

G
Gość

Myślę ze Jurek zbyt pochopnie złożył rezygnację, choć rozumiem jego motywy. Niestety tym gestem dał zwyciężyć złu, dał radość swoim wrogom pokroju Pawłowicz, "matka Kurka" i wielu innym.

Mam nadzieje ze jeszcze przemyśli swoją decyzję i nie da do końca zapanować złu jakie coraz bardziej rozlewa się w kraju. 

G
Gość

Jurek Owsiak: składam rezygnację
 
7 minut temu
 
- Osobiście składam rezygnację z funkcji szefa fundacji i szefa zarządu - powiedział na konferencji Jurek Owsiak.
Jurek Owsiak: składam rezygnację
7 minut temu
 
- Osobiście składam rezygnację z funkcji szefa fundacji i szefa zarządu - powiedział na konferencji Jurek Owsiak.
B. szef WOŚP stwierdził, że jego decyzja jest spowodowana tym, że za śmierć prezydenta Gdańsk została oskarżona fundacja oraz sam Owsiak.
 
- Spotkałem się z opiniami, że to nasza wina, że nie żyje człowiek, że nie żyje prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. To na mnie spadła ta odpowiedzialność - wytłumaczył Owsiak.
W jego ocenie, w ostatnim czasie "nienawiść, która jest w ludziach eksplodowała w sposób maksymalny." - Trudno winić organizatorów za to, co się stało wczoraj w Gdańsku. To miało miejsce na pięknej scenie. Trudno mówić jednoznacznie o złym zabezpieczeniu. Każdy mógł tam wejść, ale ciężko było uchronić się przed człowiekiem, który ma takie zamiary, jest piekielnie trudno - dodał po śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza Owsiak.

G
Gość

Należy wbrew stanowisku UE przywrócić "czapę" dla morderców.

G
Gość

Tak jakby mi zmarł ktoś w najbliższej rodzinie :(

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie

G
Gość

Bardzo przykra wiadomość :(

Dokąd ten kraj zmierza?

Z
Z OSTATNIEJ CHWILI

PREZYDENT ADAMOWICZ NIE ŻYJE.

D
Damian

Oddawanie krwi jest wspaniałym czynem, godnym naśladowania. Tylko jest jedno "ale" - jak ktoś mówi, ze dana krew jest przeznaczona dla konkretnej osoby to delikatnie mówiąc mija się z prawdą. Oddaną przez nas krew odstawia sie do Banku Krwi (dla szpitala w Grudziądzu najbliższy jest w Bydgoszczy) a następnie z tego banku szpital tę krew kupuje za pieniądze w miarę potrzeb. Mówienie więc, że grudziądzanie oddadzą krew dla prezydenta Gdańska jest informacją mylną.

Natomiast sam akt takiego "czerwonego" podarunku jest jak najbardziej godzien pochwały.

Dodaj ogłoszenie