Że na Euro 2012 nie będzie setek kilometrów autostrad, choć obiecali wszyscy, z politykami na czele.
Że będzie kompromitacja wobec cywilizowanych kibiców, którzy z Anglii, Niemiec czy Francji przyjadą dopingować piłkarzy (dla naszych pseudo nie warto nawet polnej drogi wytyczać, bo i tak zniszczą wszystko!).
Że polscy kierowcy (na myśli mam normalnych, a nie tych, którzy jeżdżą z "prędkością światła", bo akurat mają dobrą "furę" oraz pijanych morderców) jeszcze długo będą tracić nerwy, stojąc w coraz dłuższych korkach.
Nie wiadomo było (?) natomiast, że na budowie autostrad dochodzi do gigantycznych przekrętów. Aż do wczoraj, kiedy okazało się, że autostrada A1, zamiast z dolomitu, budowana jest z... piasku.
Prosty pomysł złodziei okazał się genialny. Kradli dolomit, w jego miejsce sypali piach z kopalnianych hałd, po czym cenne kruszywo sprzedawali wykonawcy jako świeżuteńki towar. Dochodzenie wykaże, ile razy w obrocie była ta sama partia dolomitu. I z czego naprawdę zbudowane zostały gotowe już odcinki autostrady.
Zastanawia mnie jedno - dlaczego warte miliardy inwestycje nie są pod szczególną ochroną odpowiednich służb. Te - jak wczoraj ujawniono - dowiedziały się o kradzieży z donosu.
Źle się dzieje w państwie polskim...
Czytaj e-wydanie »