W samo południe. Porozmawiajmy o metropolii bydgosko-toruńskiej

Wojciech Giedrys, [email protected]
Wojciech Giedrys, autor komentarza
Wojciech Giedrys, autor komentarza Lech Kamiński
Od kilku dni znów zrobiło się bardzo głośno wokół metropolii bydgosko-toruńskiej. Emocje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. A może czas, żeby w końcu do tej dyskusji włączyli się mieszkańcy Bydgoszczy i Torunia?

W moim odczuciu w dotychczasowej rozmowie o metropolii brała udział ograniczona liczba osób: parlamentarzyści i samorządowcy (głównie przy okazji kampanii wyborczych), urzędnicy, jedno lub dwa stowarzyszenia i niewielka grupa internautów. Tak jest też w dyskusjach, które toczą się od kilku dni. Zmieniła się tylko sceneria czy też punkt odniesienia. Teraz na tapecie jest ekspertyza Polskiej Akademii Nauk dotycząca wyznaczenia obszarów funkcjonalnych stolic województw oraz raport stowarzyszenia Metropolia Bydgoska, który wskazuje, że Toruń dostał znacznie więcej pieniędzy unijnych w przeliczeniu na jednego mieszkańca niż Bydgoszcz.

Przeczytaj także: Bydgoszcz i Toruń osobno? To nieporozumienie

Już jutro czeka nas kolejna scena tego metropolitalnego dramatu. Posłowie PO Tomasz Lenz z Torunia i Paweł Olszewski z Bydgoszczy organizują konferencję, podczas której z pewnością odniosą się do ostatnich popisów bydgoskiego stowarzyszenia. Co więcej, mamy podczas niej poznać wstępne kryteria wyznaczania obszarów funkcjonalnych opracowane przez resort rozwoju regionalnego.

Już teraz w ciemno mogę napisać, że niezależnie, co powiedzą posłowie, pojawią się setki komentarzy, kolejne konferencje prasowe, stanowiska, apele, listy otwarte. To, co teraz napiszę będzie bardzo trywialne, ale chciałbym, aby w końcu w sprawie metropolii mieli szansę wypowiedzieć się mieszkańcy. Każda ze stron konfliktu przecież podkreśla, że tworzenie wspólnego obszaru metropolitalnego lub jak kto woli - funkcjonalnego, powinno być inicjatywą oddolną, która płynie od mieszkańców. Nie pamiętam jednak żadnej inicjatywy, która dawałaby głos mieszkańcom Bydgoszczy i Torunia oraz okolicznych gmin. Chyba już nadszedł czas na szerokie, regionalne konsultacje społeczne. Zwłaszcza w momencie, kiedy pojawią się kryteria wyznaczania obszarów funkcjonalnych i zacznie się dyskusja, które samorządy powinny wejść w skład związku komunalnego i korzystać z dodatkowej puli funduszy unijnych w latach 2014-2020, a które znajdą się poza jego granicami.

Przeczytaj także: Specjaliści prześwietlą nasz region i... wyznaczą granice metropolii

Dotychczasowe inicjatywy, które wysuwali parlamentarzyści i samorządowcy zakończyły się fiaskiem. Kto jeszcze pamięta o inicjatywie dwóch senatorów PO - Andrzeja Kobiaka z Bydgoszczy i Jana Wyrowińskiego z Torunia, którzy chcieli, by w debacie o metropolii, pojawiła się jakaś przeciwwaga dla stowarzyszenia Metropolia Bydgoska? Zorganizowali konferencję z udziałem minister rozwoju regionalnego, która wywołała wiele emocji. I od tamtego czasu praktycznie wcale nie zabierają głosu w sprawie metropolii.

Wiele zapału miał także marszałek Piotr Całbecki. Wiosną tego roku zapowiadał wszem i wobec, że powoła grupę ekspertów, która wypracuje stanowisko w sprawie metropolii w naszym województwie. Do tej pory jednak to gremium nie powstało. Urząd marszałkowski zlecił tylko "Analizę spójności i konkurencyjności kształtującego się Bydgosko-Toruńskiego Obszaru Metropolitalnego (BTOM)", która ma także wskazać wstępnie granice takiego obszaru.

Znów jednak nie ma miejsca na dyskusję. Wspólny związek komunalny Bydgoszczy i Torunia to zbyt poważny temat, aby przeszedł bez szerokich konsultacji społecznych. Ta rozmowa nie będzie łatwa, ale trzeba ją wreszcie rozpocząć i zapytać wprost: jakie projekty moglibyśmy wspólnie zrealizować, jak powinna wyglądać bydgosko-toruńska współpraca.

Czytaj e-wydanie »

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
anty
Zlikwidować kujawsko-pomorskie!
I
Irizar
Po dzisiejszych wypowiedziach posłów PO bardzo jestem ciekaw kształtu ustawy, która miałaby narzucić konieczność współpracy Bydgoszcz i Torunia w celu uzyskania premii w wysokości 60 mln Euro. Czy takie same ograniczenia będą wpisane w ustawie dla Gorzowa i Zielonej Góry? Czy wg tego pomysłu np Lublin będzie miał całkowicie swobodny dostęp do analogicznych środków inwestując je w kierunkach które uzna za najlepsze dla siebie, a Bydgoszcz miałaby być zmuszana do uzgadniania swojej strategii rozwoju z władzami Torunia i vice wersa? Jaki to ma sens. Czy musimy ciągle żyć pod jakimś pręgierzem polityków, którzy ciągle wiedzą lepiej?

Nie wydaje mi się, żeby mogło to przejść w formie ustawy. Chciałbym zobaczyć listę posłów z regionu, którzy podpiszą się pod taką ustawą. Jaki sens ma zmuszanie do współpracy tych dwóch miast? Jeżeli pojawi się projekt rzeczywiście dobry do realizacji wspólnie przez Bydgoszcz i Toruń, to przecież chętnie miasta go wykonają z radosnym błogosławieństwem partyjnej centrali. Co będzie jeżeli jednak nie pojawi się dobry wspólny pomysł? Czy zamiast innych, dobrych projektów, których cała masa cisnie się na usta ma być realizowany gorszy, wspólny projekt tylko dlatego, że jacyś politycy wymusili taki model? To jakaś dziecinada. Brak pełnej swobody w kształtowaniu strategii rozwoju przez oba miasta może jedynie doprowadzić do zmiejszenia pola manewru obu samorządów i wyboru gorszego projektu. W optymistycznym wariancie może to doprowadzić do jakiś sztucznych konstrukcji w stylu, że Bydgoszcz zbuduje sobie jakiś węzeł drogowy, Toruń zbuduje sobie jakiś węzeł drogowy i nazwiemy to szumnie jakąś ładnie brzmiącą nazwą.
Inne największe miasta w Polsce cieszą się większą swobodą kształtowania swoich strategii. U nas szaleje bezrobocie , recesja zbiera swoje żniwo, a politycy cały czas twierdzą, że wiedzą lepiej. Ręce opadają.

Dobrze, że wydzielona ma być pula na całkowicie swobodną realizację projektów w obszarach funkcjonalnych. Warto zauważyć, że mowa jest oczywiście jedynie o dofinansowaniu , a nie o prezencie z UE. Zważywszy na poziom zadłużenia i możliwości budżetowe samorządów, optymalny może być taki wariant, żeby tego dofinansowania na wymuszone wspólne dofinansowanie nie brać, jeżeli nie powstanie żaden sensowny projekt, a skupić się na maksymalnie mądrym wykorzystaniu środków, które nie będą obwarowane współpracą na siłę.
Szkoda gdyby te pieniądze miały przepaść, bo inne największe aglomeracje skorzystają z nich z pewnością przebudowując newralgoczne, węzły komunikacyjne, wąskie gardła czy w inny sposób podnąsząc atrakcyjność inwestycyjn . My mamy stanąć przed wyborem byle razem, choćby głupio lub nic? Dlaczego mamy wybieraćmiędzy dwoma rozwiązaniami dalekimi od optymalnych. Tak właśnie tracimy konkurencyjność, a potem "mądre głowy" głowią się przed kamerami jak dogonić inne ośrodki. Nie dogonimy ich nigdy narzucając sobie sami ograniczenia.

Dobrze, że zwiąki komunalne nie mają mieć sformalizowanego charakteru. Możliwe będzie wciąganie do współpracy dowolnej gminy w zależności od konrektnego pomysłu. To z pewnością dobry kierunek, bo charakter gmin jest diametralnie różny i całkowicie mogą być płaszczyzny współpracy.
Obserwując jak ogromne środki napłynęły do kuj-pomu i jakie są opłakane efekty w postaci bezrobocia, recesji i dodatkowo zadłużenia samorządów dochodzę do wniosku, że mniej istotne jest to ile kwotowo środków napłynie, a bardziej istotne jest to, żeby były to środki wydane precyzyjnie stymulując wzrost gospodarczy i tworzenie nowych miejsc pracy. Na każdą złotówkę trzeba patrzeć po pięć razy przed wydaniem, bo inaczej samorządy ugrzęzną w długach.
o
ojro
Bydgoszcz i Toruń to toksyczny związek co pokazuje historia. Żeby Bydgoszcz mogła dalej funkcjonować musi po prostu zerwać wszelkie możliwe związki z Toruniem a nie nadal je pielęgować.Nigdzie w kraju nie ma tak,żeby mniejsze miasto od 14 lat garnęło głównie dla siebie -Bydgoszcz 3 razy mniej na głowę mieszkańca niż Toruń.

W dodatku politycy ,samorządowcy Torunia nagminnie obrażają Bydgoszczan-prezydent Torunia "Bydgoszcz zapleczem ludnościowym dla wielkiego Torunia", marszałek toruński "Bydgoszcz miastem B Toruń miasto A" , pseudo przewodniczący regionu PO Lenzu do Bydgoszczan i władz miasta, radnych wszystkich opcji sprzeciwiających się dalszej okupacji toruńskiej "krzykaczy bydgoskich trzeba spacyfikować".

Toksyczne związki kończy się natychmiast i bez dyskusji!!
G
Gość
Przyjemnie poczytać kogoś takiego jak Irizar. Dużo wyjaśnia, wiele wie. I nie jest to spojrzenie polityka. Ani specjalisty od bydgosko-touńskiego ew. toruńsko-bydgoskiego okładania. Szkoda, że red. Giedrys przy pisaniu nie korzysta z opinii znających się na rzeczy. Ciągle słyszymy o działaniach zadeklarowanych przeciwników drugigo miasta, poglądy polityków i przedstawicieli władz miejskich. Przydałyby się opinie ekspertów z różnych dziedzin, opinie osób zawodowo czy osobiście związanych i z Bydgoszczą i z Toruniem.
Bardzo lubię obydwa te miasta (w żadnym z nich nie mieszkam). Takich ludzi jest dużo.Nie mogę już słuchać i czytać wzajemnych oskarżeń i złośliwości.
O
Orso
Zmniejszenie animozji między T i B przyniosło by ustalenie żelaznej zasady sprawowania Urzędu Marszałka
Województwa raz polityka z B a następnie z T.( można rozszerzyć o W) ,niezależnie która partia będzie u władzy.Obecnie Toruń ciągle ogrywa Bydgoszcz wykorzystując animozje między politykami. Metropolia powinna powstawać w oparciu o większy organizm miejski z poszanowaniem roli mniejszych miast które chcą brać udzial w tym projekcie.
Niestety Toruń prowadzi swoje gierki jak znowu ograć Bydgoszcz i przejąc głowną rolę w metropolii.

Do autora publikacji : senator Ksobiak nie jest z Bydgoszczy a z Tucholi,czyli okręgu Bydgoskiego.
M
Mario
Toruń i metropolia... Hahaha... Brak słów...
I
Irizar
Dobry pomysł, ale trochę przedwczesny! Niestety! Ludzie jeśli mają się wypowiedzieć sensownie powinni znać więcej konkretów, a tych brakuje. Dyskusja zatem dotyczyć będzie różnych wyobrażeń. Brak konkretów służyć będzie spekulacjom, nie mówiąc już o emocjach.
Dobrze, że Pan Redaktor zauważył oprócz mieszkańców Bydgoszczy i Torunia także okolicznych mieszkańców, bo z dotychczas władze i mieszkańcy tych miast zabierając głos w dykusji zachowywali się tak jakby nasze województwo składało się wyłącznie z tych dwóch miast. Może ktoś przeprowadzi analizę czy na metrpolii stracą czy zyskają (ewentualnie co?) mieszkańcy np. Janikowa, Jabłonowa, Rypina albo okolicznych gmin. Warto też pamiętać, że długo i zawzięcie dyskutując można nic nie osiągnąć albo stać w miejscu, gdy inni idą do przodu. Przykład - bydgoska dykusja o przebiegu drogi S5. Dla jednych przez miasto, dla drugich obwodnicą. Wynik po klinczu - dla wszystkich po 2030 roku! Którzy wygrali? Ci do których poszły środki przewidziane na tę budowę.

Ależ konkretów jest bardzo dużo i były wielokrotnie dyskutowane. Dwa sztandarowe projekty realizowane wspólnie dostarczyły wielu informacji mogących służyć do analizy czy ta konstrukcja ma jakiś głębszy sens. Po obu stronach WIsły trudno ludzim zrozumieć jak ktoś może za ekologiczne uważać wożenie transportem drogowym kilkudziesięciu tsięcy ton odpadów rocznie na dystansie 50 kilometrów. Projekt Bit Cit pokazał dla kogo ma być ta konstrukcja. Niestety kolejka BiT City ma obslugiwać wyłącznie 3 gminy: Bydgoszcz , Toruń i Solec Kujawski. Co z pozostałymi? Konstrukcja tego projektu pokazuje intencje jego autorów. To własnie głosy z Bydgoszczy wielokrotnie wzywały do otworzenia komunikacji na okoliczne gminy, potrzebę budowania wspólnej taryfy , obejmującej całą komunikacje podmiejską /autobusową i kolejową aglomeracji/. Projekt BIt Cit zamyka ludzi z T i B we własnym sosie i wcale nie ułatwia dostępu do obszaru rdzeniowego mieszkańcom biedniejszych obszarów, nie rozszerza tej sfery wzrostu. Takie podejście móże jedynie pogłębić dysproporcje rozwojowe gmin. W końcu projekt BIT City nie rozwiązuje problemu kapitalu ludzkiego, który w obu ośrodkach jest na wyczerpaniu (niskie berobocie w obu wojewódzkich miastach).
Słyszmy o potrzebie budowy wzmacniania komunikacji Bydgoszcz - Toruń, podczas gdy ta komunikacja nie dostarczy dodatkowego kapitału ludzkiego do obszaru rdzeniowego. Takie możliwości drzemią w gminach funkcjonalnie połączonych z ośrodkami rdzeniowymi.
Słyszymy o pilnej potrzebie budowy S10 na odcinku B - T, podczas gdy to S5 oraz S10 Toruń - Lipno i S10 Bydgoszcz - Nakło mogłaby poprawić dostępność do obszarów rdzeniowych z zewnątrz.
Słyszymy o wydaniu 130 milionow PLN na tabor Bit City, który ma jeździć między B i T obslugując jedynie dodatkowo Solec Kujawski i obszary Puszczy Bydgoskiej, podczas gdy bez dobrej oferty komunikacyjnej pozostać mają wieksze ośrodki miejskie w bliskim otozeniu rdzenia jak Inowrocław czy Nakło posiadające zelektryfikowae linie kolejowe do wykorzystania. Bez dobrej oferty pozostać mają obszary nadające się w przeciwieństwie do Puszczy Bydgoskiej do intensywenej urbanizacji w przyszłości. Projekt rewitalizacji linii kolejowej Bydgoszcz Kcynia, kóry mógłby stymulować rozwój południowo zachodniej części aglomeracji nie może znaleźć uznania obecnych "wizjonerów".
BiT City to droga kolej dla nielicznych wybrańców, nie rozwiązująca problemów komunkacyjnych 80% terenów podmijeskich, a konsumująca ogromne środki finansowe, które trzeba będzie splacać latami. To ogranicza mozliwość realizacji kolejnych, już mądrzejszch projektów.

Wbrew pozorom spór o kształ przyszłej metropolii, czy obcnie o kształt obszarów fukncjonalnych nie toczy w oderwaniu od konkretów.
p
piernik
Pana tekst nie jest "obiektywny" nawet nie Pan nie stara, żeby taki był. Przykłady:
"podczas której z pewnością odniosą się do ostatnich popisów bydgoskiego stowarzyszenia"
Dewaluuje Pan działania stowarzyszenia. Ukazuje Pan działania SMB - (bytu społecznego bydgoszczan ), jako coś śmiesznego.
"Każda ze stron konfliktu przecież podkreśla, że tworzenie wspólnego obszaru metropolitalnego lub jak kto woli - funkcjonalnego, powinno być inicjatywą oddolną, która płynie od mieszkańców. Nie pamiętam jednak żadnej inicjatywy, która dawałaby głos mieszkańcom Bydgoszczy i Torunia oraz okolicznych gmin."
Co to jest stowarzyszenie? W jaki sposób powstaje stowarzyszenie? Czy nie jest to inicjatywa oddolna?

"o inicjatywie dwóch senatorów PO - Andrzeja Kobiaka z Bydgoszczy i Jana Wyrowińskiego z Torunia, którzy chcieli, by w debacie o metropolii, pojawiła się jakaś przeciwwaga dla stowarzyszenia Metropolia Bydgoska? "
???? o to nazwa konferencji - „Metropolia Bydgosko-Toruńska szansą rozwoju województwa kujawsko-pomorskiego. Jaka powstała pierwsza inicjatywa polityczna Marszałka, nie BIT? To właściwie wybór stworzyło stowarzyszenie, które jest de facto - bytem społecznym!

"Urząd marszałkowski zlecił tylko "Analizę spójności i konkurencyjności kształtującego się Bydgosko-Toruńskiego Obszaru Metropolitalnego (BTOM)”, która ma także wskazać wstępnie granice takiego obszaru."
To działanie można skomentować tylko tym-
Kto jest twoim ulubionym bohaterem i dlaczego Lenin???

W całości potwierdzam przedmówcę, artykulik stronniczy, nic nie wnoszący, nie warto się z nim "zmagać"
Dlaczego w Toruniu nie powstało stowarzyszenie podobne do bydgoskiego?
J
Jumper
Po czternastu latach okradania Bydgoszczy przez Toruń nie chcemy juz więcej żadnych związków z pasożytem. Opracowania naukowe wyraźnie wskazują, ze są dwa niezależne obszary funkcjonale, bydgoski i toruński. Więc niech Toruń robi sobie swój, a my sie zajmiemy swoim. Ale przecież według marszałka toruńskiego, Całbeckiego tak nie może być, bo z kogo Toruń doiłby kasę na pokrycie swoich długów???
NIE dla jakichkolwiek związków z Toruniem.!
b
bojowe miasto A
Jak będzie mieć szansę POwstać jedynie Metropolia Bydgoska ,.tak jak jest w całym kraju ..to co tow. T.Lenz wraz z marszałkiem z miasta A, spacyfikują Bydgoszcz i okolice tak jak się odgrażali?
Czy premier - przewodniczący PO wie o takich groźbach?
k
kap
Dobry pomysł, ale trochę przedwczesny! Niestety! Ludzie jeśli mają się wypowiedzieć sensownie powinni znać więcej konkretów, a tych brakuje. Dyskusja zatem dotyczyć będzie różnych wyobrażeń. Brak konkretów służyć będzie spekulacjom, nie mówiąc już o emocjach.
Dobrze, że Pan Redaktor zauważył oprócz mieszkańców Bydgoszczy i Torunia także okolicznych mieszkańców, bo z dotychczas władze i mieszkańcy tych miast zabierając głos w dykusji zachowywali się tak jakby nasze województwo składało się wyłącznie z tych dwóch miast. Może ktoś przeprowadzi analizę czy na metrpolii stracą czy zyskają (ewentualnie co?) mieszkańcy np. Janikowa, Jabłonowa, Rypina albo okolicznych gmin. Warto też pamiętać, że długo i zawzięcie dyskutując można nic nie osiągnąć albo stać w miejscu, gdy inni idą do przodu. Przykład - bydgoska dykusja o przebiegu drogi S5. Dla jednych przez miasto, dla drugich obwodnicą. Wynik po klinczu - dla wszystkich po 2030 roku! Którzy wygrali? Ci do których poszły środki przewidziane na tę budowę.
f
fred
Tylko metropolia toruńska !!!

toruń i metrpolia buhahahahahahaha....
G
Gość
Kto jak nie Toruń pokieruje tą bandą baranów z Bydgoszczy.
Przecież to tylko dla ich dobra, żeby sobie krzywdy nie zrobili.

No i właśnie z powodu tej pogardy płynącej z Torunia wobec nas nie chcemy wspólnej metropolii.
z
zofiiiija
Tylko metropolia toruńska !!!
T
Tylko MB
Tekst jest dość mocno tendencyjny. Oprócz wspomnianych wcześniej słów "popisy" pan redaktor mówi o "wyrównaniu sił". Kompletnie pan redaktor zlekceważył fakt, że po stronie Torunia a więc zwolenników metropolii B-T stoją: bydgoscy politycy PO, regionalni politycy PO, rząd, marszałek i politycy wszystkich opcji z Torunia a po stronie przeciwników tylko stowarzyszenie a więc można powiedzieć 5 na 1 - ale pan redaktor chce "wyrównać szane" poprzez stworzenie konkurencji dla stowarzyszenia. To wyrównanie ma polegać na dołożenie do tych pięciu jeszcze szóstej siły? Panie redaktorze nie potrafił Pan wyzbyć się stronniczości.
Dodaj ogłoszenie