Wybory w Niemczech. Klimat i polityka socjalna najbardziej pobudzały wyobraźnię wyborców

Roman Laudański
Roman Laudański
- Mamy z Niemcami doskonałe i bardzo ścisłe relacje ekonomiczne, chociaż – dodajmy - mamy również cały szereg nierozwiązanych problemów z przeszłości. To zbyt ważny dla nas partner, ażebyśmy mogli lekceważyć sobie wyniki wyborów w Niemczech - mówi dr Sławomir Sadowski, politolog z UKW w Bydgoszczy.
- Mamy z Niemcami doskonałe i bardzo ścisłe relacje ekonomiczne, chociaż – dodajmy - mamy również cały szereg nierozwiązanych problemów z przeszłości. To zbyt ważny dla nas partner, ażebyśmy mogli lekceważyć sobie wyniki wyborów w Niemczech - mówi dr Sławomir Sadowski, politolog z UKW w Bydgoszczy. pixabay.com
Czy powinny nas interesować wyniki wyborów w Niemczech? Czy Niemcy dalej grają pierwsze skrzypce w Unii Europejskiej? Jakie relacje mają politycy obozu rządzącego z tymi, którzy będą rządzić w Niemczech? Rozmowa z dr. Sławomirem Sadowskim, politologiem z UKW w Bydgoszczy.

- Powinny nas interesować wyniki wyborów w Niemczech?
- Oczywiście, przecież to jeden z naszych sąsiadów. Mamy z Niemcami doskonałe i bardzo ścisłe relacje ekonomiczne, chociaż – dodajmy - mamy również cały szereg nierozwiązanych problemów z przeszłości. Oprócz tego po stronie rozbieżności wskazałbym różne myślenie o prawach i wolnościach człowieka. To zbyt ważny dla nas partner, ażebyśmy mogli lekceważyć sobie wyniki wyborów w Niemczech.

- Politycy obozu rządzącego mają dobre relacje z tymi, którzy będą rządzić w Niemczech?
- Jeśli chodzi o relacje z SPD, jak i z Zielonymi, to te relacje nie są najlepsze. SPD jest partią socjaldemokratyczną, a nasi rządzący na taką politykę patrzą raczej krzywo, natomiast dostrzegam wspólne wątki wizji państwa socjalnego. Z Zielonymi sytuacja nie jest najgorsza. Nasi politycy, podobnie jak niemieccy Zieloni, bardzo krytycznie oceniają projekt gazociągu Nord Stream 2. Niemieccy Zieloni nie są za to zwolennikami polityki ekologicznej Zjednoczonej Prawicy, co raczej jest zrozumiałe.
Ponadto mówi się, że Armin Laschet, kandydat na kanclerz z CDU bardzo życzliwie odnosi się do Polski. Ten polityk wywodzi się z Nadrenii – Westfalii, gdzie od stu lat mieszka polska mniejszość, choć pewnie część z tych osób już zapomniała o swoich polskich korzeniach. A jeśli chodzi o Socjaldemokratów, to oni chyba życzliwiej zerkają ku Moskwie niż ku Warszawie, co wiąże się najpierw z polityką, a później z biznesową karierą Gerharda Schrodera.

- Ustępująca kanclerz Angela Merkel była nam życzliwa?
- Była bardzo pragmatycznym politykiem, rozumiała odmienność Polski, kraju z obszaru środkowo – wschodniej, postkomunistycznej Europy. Jako osoba wywodząca się z NRD doskonale rozumiała tę specyfikę. W przypadku sporów – np. o praworządność, kanclerz Merkel zachowała daleko idącą wstrzemięźliwość. Młodsi politycy, którzy przejmą odpowiedzialność za Niemcy, mogą już nie być tak dobrotliwi wobec nas jak Angela Merkel.

- Jakiego kraju chcą dzisiejsi Niemcy?
- Wyborcy wskazywali dwie najważniejsze kwestie: dbałość o klimat oraz poprawa polityki socjalnej w Niemczech. Mało kto pamięta, że na początku XXI wieku Angela Merkel bardzo poważnie ograniczyła socjalne przywileje Niemców i różnice zamożności stały się tam bardzo widoczne. Pojawiła się grupa Niemców żyjących skromnie, by nie powiedzieć biednie. Klimat i polityka socjalna najbardziej pobudzały wyobraźnię niemieckich wyborców.

- Czyli socjalne myślenie idzie przez Europę?
- W wielu krajach zostało ono wyparte z głównego nurtu. Początek zmian nastąpił na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku kiedy Margaret Thatcher zdewastowała związki zawodowe, a później zaczęła ciąć przywileje socjalne, chociaż były one wtedy mocno rozbudowane. Dziś w Wielkiej Brytanii socjal jest większy niż w Polsce, chociaż uważamy, że u nas jest z tym najlepiej. W Niemczech tęsknota za państwem socjalnym z przeszłości jest silna.

- Wróćmy do gazociągu Nord Stream 2. Niemcy są bardziej pragmatyczni? Dla dobra gospodarki wybrali rosyjski gaz nawet kosztem kar dla Rosji za zajęcie Krymu?
- Wiele państw na świecie działa podobnie i jakoś nikt nie chce wprowadzać wobec nich sankcji. Przypomnę, że kiedy funkcjonariusze Arabii Saudyjskiej zamordowali na terytorium Turcji jednego z dziennikarzy, to nikt nie nałożył na nich sankcji. Cała niemiecka polityka dotycząca gazociągu jest bardzo pragmatyczna. Niemcy zdają sobie sprawę, że Europa pozbawiona jest węglowych i węglowodorowych źródeł energetycznych i musi sobie zapewnić dywersyfikację. To, co dla wschodniej Europy jest uzależnieniem od rosyjskiego gazu, dla zachodniej Europy jest dywersyfikacją. Wydaje się, że należałoby zmienić politykę energetyczną całej Unii Europejskiej i wprowadzić rzeczywistą, wspólną politykę energetyczną. Należałoby połączyć wszystkie sieci gazowe i ropociągi w jedną sieć, by można było sobie nawzajem pomagać w przypadku zagrożeń, gdyby ktoś próbował wywierać nacisk na jakiś kraj za pomocą ograniczania dostaw surowców. Dziś już nikt nie chce o tym pamiętać, ale kiedy budowano gazociąg Nord Stream 1, a Polska protestowała, to zaproponowano, by Polska dołączyła do tego projektu. Na wysokości Świnoujścia miała powstać odnoga do naszego kraju. Nie było na to zgody rządu.

- Niemcy dalej grają pierwsze skrzypce w Unii Europejskiej?
- Wydaje się, że tak, chociaż kiedy Angela Merkel zapowiedziała, że nie wystartuje więcej wyborach, na pierwszy plan zaczął wybijać się Emmanuel Macron, prezydent Francji. Jego najciekawsza propozycja dotyczyła stworzenia armii europejskiej. Do niedawna znaczna część państw europejskich uważała, że to pomysł absurdalny, bo przecież mamy NATO. Obecnie Stany Zjednoczone coraz mniej interesują się Europą, a bardziej Dalekim Wschodem. Na razie jesteśmy w pełni zależni od Amerykanów, którzy gwarantowali bezpieczeństwo przez ograniczenie suwerenności. Niemcy z kanclerz Merkel patrzyli na to krytyczniej. Niemcy będą musieli na nowo zdefiniować swoją politykę europejską lub poprzeć linię budowaną od czasów Helmuta Kohla. Z kolei Gerhard Schroder pracował nad koncepcją związania Rosji całym szeregiem interesów, by nie opłacało się Rosjanom szkodzić Europie. Dziś ta koncepcja już nie obowiązuje. Z kolei polska koncepcja polityki wschodniej, opierająca się na pomyśle budowania silnego bastionu pomiędzy Europą wschodnią a Rosją opierała się na wypchnięciu Rosji poza Europę, a Rosja nie daje się wypchnąć, co doprowadziło do trwającego konfliktu.

- Politycy Zjednoczonej Prawicy nadal będą domagali się od nowego rządu w Niemczech reparacji za straty wojenne?
- Wydaje mi się, że ulegnie to wzmocnieniu. Niemieccy Socjaldemokracji są zdania, że to Unia Europejska powinna pilnować przestrzegania praworządności w Polsce. Niemcy nie chcą przywoływać innych do porządku.

Bardziej będą krytykować Polskę za kwestie obyczajowe, na które w Niemczech mocniej zwraca się uwagę. Polska, z często anachronicznymi poglądami, np. uchwałami antyLGBT, będzie narażona na krytykę, po której zaraz zostaną przez nasz rząd poniesione kwestie reparacji wojennych. Będzie to element przetargowy między Polską a Niemcami.

W przedwyborczej kampanii w Niemczech ten temat nie wybrzmiał. Niemcy uważają, że sprawa reparacji jest zamknięta.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie