Obywatel czuje się oszukany! Głosował na Janka z PO, a ten po wyborach przeszedł do PiS

Karina Obara
Karina Obara
Protest w Żorach przeciwko radnemu, który zmienił partyjne barwy. Mieszkańcy nie przebierali w słowach.
Protest w Żorach przeciwko radnemu, który zmienił partyjne barwy. Mieszkańcy nie przebierali w słowach. Piotr Chrobok
Obywatel czuje się oszukany! Głosował na Janka z PO, a ten po wyborach przeszedł do PiS. Czy może pozwać polityka, na którego oddał głos, a ten z mandatem w ręku, zagrał mu na nosie?

Takich transferów nie brakuje. W trakcie kampanii wyborczej polityk zapewnia, że zrobi dla mieszkańców wszystko tylko i wyłącznie dzięki temu, że jest w danej partii. Ale już po wyborach zadziwiająco łatwo zmienia zdanie. Wojciech Kałuża w sejmiku śląskim właśnie tak zamienił KO na PiS. Albo Ryszard Petru. Został wybrany jako poseł Nowoczesnej, a teraz jest w... Teraz. Czy nie należałoby tego w jakiś sposób uregulować, np. poprzez nowelizację prawa wyborczego? - pytają coraz częściej obywatele. Czy można temu postawić tamę?

Nowy Kodeks Pracy 2019. Niewykorzystany urlop przepadnie [ZASADY, NOWE PRZEPISY]

Dr Sebastian Gajewski, prawnik i konstytucjonalista z Centrum im. Ignacego Daszyńskiego w Warszawie tłumaczy jednak, że obywatel nie może pozwać polityka w tej sprawie. - Jeśli chodzi o posłów i senatorów, to brak takiej możliwości wynika z konstytucji - mówi dr Gajewski. - Konstytucja deklaruje koncepcję tzw. mandatu wolnego. Polega ona na tym, że poseł i senator jest przedstawicielem całego narodu, a nie tylko wyborców, którzy go wybrali. Nie jest więc związany ich instrukcjami. Może swobodnie określać sposób realizacji swojego mandatu, w tym także to, czy będzie korzystał z przysługującego mu prawa do zrzeszania się w klubie poselskim, senatorskim czy parlamentarnym.

W odniesieniu do radnych wszystkich szczebli jednostek samorządu terytorialnego, podobna zasada wynika z ustaw samorządowych. Tu również ma-my przepis, który mówi, że radni są przedstawicielami całej wspólnoty samorządowej i nie są związani instrukcjami swoich wyborców. Lokalny przedstawiciel samodzielnie decyduje o tym, w jaki sposób ten mandat będzie wykonywał, jak głosował i czy będzie, czy nie w komisjach i klubach. Mandat wolny jest instytucją powszechną w zachodnim konstytucjonalizmie. Mandat imperatywny, w którym poseł czy radny byłby związany instrukcjami wyborców, którzy mogliby go odwołać, to konstrukcja konstytucjonalizmu socjalistycznego.

Krajobraz po wyborczej bitwie - zobacz program "Mam Pytanie".

Ale co ze zwyczajną ludzką uczciwością w tej sprawie? - Nie jest to uczciwe, uważam, że utratą mandatu powinno skutkować samowolne odejście z partii bądź z klubu, ale musimy patrzeć na tę sytuację przez system regulacji prawnych, które obowiązują - dodaje dr Gajewski. - Przynależność do partii politycznej nie wyklucza możliwości startu z komitetu wyborczego innej partii czy z komitetu wyborczego wyborców. W tym stanie prawnym - jeśli chodzi o udział w wyborach i wykonywanie mandatu posła, senatora czy radnego - jest ona więc dość obojętna.

Emerytury 2019 - waloryzacja. Mamy tabelę i wyliczenia waloryzacji

Dr Patryk Wawrzyński, politolog z UMK ubolewa, że obywatelowi pozostają jedynie kolejne wybory, w których swój głos może oddać na innego kandydata. - Istotniejszym jest fakt, że większość polityków nie czuje się odpowiedzialnymi za swoje decyzje przed wyborcami, którzy wyrazili im swoje poparcie: przypadek Wojciecha Kałuży pokazuje, że może prowadzić to nawet do korupcji politycznej i kupczenia stanowiskami - uważa dr Wawrzyński. - Źle świadczy o stanie naszej demokracji, że w zasadzie przyzwyczailiśmy się do takich sytuacji, a przecież nieco ponad dekadę temu próba przekupienia posłów Samoobrony przez liderów PiS przyczyniła się do upadku rządu Jarosława Kaczyńskiego.

Dzisiaj zmiany partii przypominają transfery na rynku piłkarskim - klub Kukiz’15 stracił niemal 40 proc. swoich początkowych mandatów, a Nowoczesna prawie 20 proc., z czego oboje posłów pochodzi z naszego województwa. A przecież i Michał Stasiński, i Joanna Scheuring-Wielgus w dużym stopniu swoje zwycięstwo zawdzięczali właśnie atrakcyjności partyjnego szyldu.

- Rozwiązaniem nie powinno być karanie polityków za zmianę barw politycznych. Staliby się oni niewolnikami liderów swoich ugrupowań lub robiliby wszystko, aby to partia chciała się ich pozbyć ze swoich szeregów - tłumaczy dr Wawrzyński. - Trzeba za to wzmocnić więź między politykiem a jego wyborcami, aby możliwe było głosowanie na człowieka, a nie na partię, zaś sam polityk czuł się reprezentantem interesów swoich wyborców, a nie lidera stronnictwa, który zapewnił mu dobrą pozycję na liście. Jestem zdania, że najlepsze skutki przyniosłoby postawienie na jednomandatowe okręgi wyborcze i zniesienie progów wyborczych.

Czy prawo wobec tego nie powinno być zmienione? - Takie jest oczekiwanie społeczne - zdaje sobie sprawę dr Gajewski. - W przypadku radnych wystarczyłyby zmiany ustawowe, ale wobec posłów i senatorów konieczna byłaby ingerencja na poziomie konstytucyjnym. W 2016 r. PiS przygotowało taką nowelizację Kodeksu wyborczego, ale pojawiły się wątpliwości, czy wystarczająca będzie tylko nowelizacja tej usta-wy, czy też trzeba byłoby zmienić konstytucję.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
Inka

Ojojojojoj a tak się cieszyli że przejęli ten sejmik a tu d..a blada. Poza tym wyjście z PO bądź N to żaden wstyd. Lepiej przyznać się do błędu niż w tym błędzie żyć kolejne lata.

G
Grek
A on czuje się oszukany przez PO?
Dodaj ogłoszenie