W samo południe: Przestępstwo, rzecz względna

Maciej Czerniak, [email protected]
Autor dzisiejszego komentarza
Autor dzisiejszego komentarza Archiwum
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
To, co wydaje się oczywiste, nie zawsze jest takie dla policji i prokuratury. I nie chodzi tu tylko o pirata drogowego, który nagrywa swoje szalone rajdy w Warszawie i śmieje się w twarz bezradnej policji. Chodzi też o ludzkie tragedie. Takie, w których stawką jest życie.

Napisać, czy nie? Zadawałem sam sobie to pytanie, bo temat jest mielony od trzech dni przez jedną z czołowych stacji telewizyjnych. Widocznie napędza oglądalność. Ale historia warszawskiego pirata drogowego, który drwi sobie z bezradnej, pogrążonej w indolencji policji, to tylko ciekawostka, która idealnie nadaje się na sezon ogórkowy. Problem jest poważniejszy, bo na tym jednym - być może na pierwszy rzut oka - nieistotnym przykładzie widać, że prawo nie dla wszystkich jest tak samo twarde.

Prokuratorzy pytani, czy zachowanie pirata drogowego nie ma znamion "niebezpieczeństwa sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym" twierdzą, że "jego czyn nie wyczerpuje tej definicji". Kiedy wyczerpywałby? Otóż wtedy, gdy szaleńczy rajd ulicami miasta zakończyłby się wypadkiem, a najlepiej śmiercią jednego z uczestników. Dopiero wtedy możnaby doprowadzić pirata przed sąd.

Ale, jak się okazuje nawet śmierć nie jest wystarczającym powodem, by prokuratura podjęła czynności zmierzające do ścigania przestępcy. Historia rencisty z Torunia, który w ubiegłym roku powiesił się, bo zrujnowała go pożyczka udzielona przez kasę kredytową "Skarbiec" jest właśnie tego przykładem. I nie ma tu mowy o domysłach rodziny zmarłego: że pewnie powiesił się, bo miał długi. Nie. Zostawił list, w którym przedstawił powód, dla którego targnął się na życie. List dla gdańskiej prokuratury też nie jest wystarczającym powodem do wszczęcia postępowania w tej sprawie. Bliscy zmarłego musieliby najpierw złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Przez kogo? Przez kasjera, prezesa, czy księgowego kasy? Znaków zapytania jest więcej. A najtrudniejsze pytanie to takie: Dlaczego poszkodowani muszą w Polsce wcielać się w rolę śledczych?

"Dura lex, sed lex" - mówi rzymska sentencja. Nader często w naszym kraju występują powody, dla których tę maksymę można odczytywać tylko w kategoriach zagadnień z kręgu filologii klasycznej.​

Kilkadziesiąt mandatów, brak prawa jazdy. Pirat drogowy z Warszawy był już ścigany
wideo: TVN24/x-news

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

Ryba zawsze zaczyna gnić od głowy!Np.w Chełmży dwoje rodzeństwa z rodziny Sz. zostało zatrzymanych pod zarzutem handlu narkotykami.Niby sprawa jakich wiele ale ta różni się od innych tym że w prasie było dziwnie cicho o tym sukcesie policji...Być może dlatego że tatuś to były zomowiec(wujek tatusia też)i znany w całej Polsce oszust w branży budowlanei i węglowej,zaś dziadek jest ,,potentatem,,w branży budowlanej.W stosunku do tych dilerów NIE ZASTOSOWANO aresztu bo dziadzio wpłacił kaucję i posiedzieli tylko kilka dni!!!Ale jak złapią małolata z nabitą lufką to potrafią go trzymać po kilka miesięcy aż do rozprawy...

Dodaj ogłoszenie