Na gorąco

Redakcja
Komentuje Małgorzata Święchowicz

Więcej, więcej, więcej.
Ale tylko do kieszeni.

To mnie denerwuje w nauczycielach, że tak chętnie mówią o wyższych zarobkach (głównie narzekają i żądają), a nie chcą dyskutować o zwiększeniu pensum.
Przypomnę: pensum, to 18 godzin lekcyjnych, które nauczyciel musi spędzić przy tablicy wbijając uczniom do głowy, że warto się uczyć. Uczniowie są oporni, bo widzą przecież, że jak się dobrze nauczą, to nie daj Boże, zostaną nauczycielami i tak kółko się nie zamknie.

To przykre, ale uczniowie nie mają dobrego zdania o swoich pedagogach, często wypominają, że zamiast prowadzić lekcje nauczyciele stękają, jak im ciężko, jak się ich nie docenia i muszą tyrać za grosze...

W Polsce dotąd tylko jeden człowiek był na tyle bezczelny, żeby powiedzieć pedagogom: jaka praca, taka płaca. Ten facet od dawna nie jest już ministrem edukacji. Odszedł, ale problem pozostał. Nauczyciele chcą zarabiać więcej, ale nie chcą więcej pracować. Tłumaczą, że i tak się poświęcają, siedzą w szkole dłużej, niż 18 godzin, bo przecież sprawdzają kartkówki, klasówki, do tego jeżdżą na wycieczki...

Tak jakbyśmy my wszyscy nie wiedzieli, że wycieczki są raz w roku, a nie raz w tygodniu. Natomiast klasówki - zanim zostaną ocenione - leżą w nauczycielskich szufladach po kilka tygodni.

Wczoraj zawiązał się komitet, który będzie forsował obywatelski (czytaj: nauczycielski) projekt dotyczący podwyżek w oświacie. Jeżeli projekt przejdzie, nauczyciel będzie mógł - w jednym miejscu pracy - zarobić ponad 6 tysięcy złotych.

Jestem za tym, żeby wszystkim żyło się coraz lepiej, także nauczycielom. Ale nie da
się pogodzić tak dużej pensji z tak małym pensum.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
koleś

Szanowni Nauczyciele, którzy głos zabieracie w sprawach... was dotyczących. Widzę, że GP czytacie codziennie, więc nie umknął Wam wczorajszy głupawy tekst red. Deptuły. Ale jakoś żadnego nauczyciela wczoraj na forum nie było (chyba). Dopiero kiedy Wam osobiście nadepnie się na odcisk, wtedy zabieracie głos. Na co dzień Was... nie ma. Proszę nie wykręcać się brakiem czasu, ja też tyram po wiele godzin, ale kiedy wpada mi taki tekst jak p. Deptuły to krew się we mnie burzy. Któryś z Was nazwał GP swoją gazetą... Myśli Pan, że pani Redaktor tak tylko sobie napisała, jakby przez pomyłkę? Ja też miałem nadzieję, że p. Deptule się "wypsnąło". Wyprowadził mnie z błędu. Jedyne co zrozumiał, to to, że chciałbym się z nim licytować na patriotyzm. Dobrze, że nie na wierność dla linii partii!
Redaktorzy z GP piszą o lokalnych sprawach, bo tak trzeba, bo mają czytelników i mają reklamy, ale co naprawdę o swoich czytelnikach myślą, dowiemy się czytając wczorajszego Deptułę i dzisiejszą Panią Redaktor. Linia redakcji to: marudzenie i napuszczanie jednych na drugich. Jak mawiają udziałowcy: dywidenda et impera!

j
joten

Szanowna Pani Redaktor,
W sądach i opiniach dziennikarzy najbardziej martwi mnie powszechna generalizacja. Słowo "Wszyscy" - zamiast wielu, liczni, niektórzy - byłoby bardziej właściwym. Też jestem nauczycielem - bo chcialem nim zostać i kocham swoją pracę. I wielką bzdurą jest to co Pani pisze ,że nauczyciel pracuje tylko 18 godzin - bo nawet te "leżące" w szufladzie sprawdziany i inne prace same się nie sprawdzą. Jako nauczyciel wałkoń lub inny obibok, darmozjad, nygus ... miałem przyjemność z moimi uczniami bywać w redakcji Pani (i mojej) gazety - właśnie za nicnierobienie. Nie przewidziałem tego, że Pani tak "życzliwie" napisze również o mojej pracy - ( jestem w tej paskudnej grupie WSZYSCY NAUCZYCIELE ) - gdyż na Pani ręce bym wysłał zaproszenie do uczestniczenia w debacie środowiskowej "Partnerstwo - to współuczestniczenie" - zobaczyłaby Pani, że te wałkonie coś jednak robią- i to nie w tych 18 godzinach pensum. Z uwagi na inne "wałkońskie" zajęcia - mój etat rezlizuję od poniedziałku do czwartku. Dlatego debatę zaplanowałem i przeprowadziłem w piatek tylko dlatego, żebym mógł wszystkie jej elementy poukładać bez niepotrzebnego dezorganizowania lekcji. Dureń ze mnie prawda - przecież mogłem poudawać, zaplanować debatę w każdy inny dzień i .... urwać z tych 18 godzin jeszcze kilka. A ja durnowaty byłem w szkole już przed 7:00 rano - a wróciłem około 18:00 - po odwiezieniu do domów pań z KGW które poprosiłem o pomoc, aby debacie nadać doniosłości ( w tych 18 godzinach oczywiście odbyłem z działaczkami KGW kilka spotkań organizacyjnych). A wczorajszy wieczór? - Normalka jak na wałkonia przystało: przesyłanie drogą elektroniczną dokumentów, opinii, wskzówek moim uczniom realizującym prezentacje konkursowe w projekcie "Przyjazej szkoły" - bowiem dziś w sobotę 29 marca mijał termin ich ukończenia. W sobotę byłem w szkole już o 9:00 ( ma się rozumieć w tych 18 godzinach!), gdzie wspólnie z kolegą ( też nierób, był w redakcji za TOP-GIM po ostatniej edycji !!!) pomagaliśmy uczniom w dopracowniu ich prezentacji do 12:00). Musiałem jeszcze podjechać do osoby uczestniczącej w misji pokojowej, aby odwołać spotkanie - uczniowie mieli przeprowadzić wywiad, ale z ważnych dla nich przyczyn nie było ich dziś w szkole. To, że trochę czasu zajmie mi dosłanie brakujących uczniom materiałów, poprawić ich teksty w prezentacjach - to nadal w ramach 18 godzin - bo przecież w soboty też się pracuje. (W mojej szkole tak właśnie jest - odsyłam na stronę: www.gimbadkowo.neostrada.pl lub stronę Serwisu Gminy Bądkowo - link oświata, gimnazjum). Wielce pouczającym doświadczeniem dla Pani - od dawna zajmującej się sprawami uczniów i szkoły - byłoby zapoznanie się z zawartością mojego komputera - przesledzenie historii i zakresu tematycznego korespondencji - aby jasnym się stało, jak krzywdzące mogą być takie oceny, jakie Pani zawarła w swym komentarzu. Może faktycznie "za gorąco". Pozdrawiam. J.Nowakowski. Gimnazjum w Bądkowie

W
W. Kaczmarek

Wielce Szanowna Pani Redaktor.

Z Pani artykułu bije w oczy horrendalna wprost nienawiść do nauczycieli i kompletna, stereotypowa niewiedza, co do ich pracy. Musiała pani chyba sporo wycierpieć będąc uczniem w szkole. 18 godzin pracy nauczyciela w tygodniu to tylko mit upowszechniany przez media. Jestem nauczycielem już kilkanaście lat. Mam stopień nauczyciela dyplomowanego i w ciągu tygodnia niestety nie pracuję tylko tych 18 godzin, o których wciąż jest mowa w Pani komentarzu. 18 godzin to jest czas spędzony przy tablicy. Do tego dochodzi po ok. 1-2 godzin na każdą jednostkę lekcyjną. Jest to czas na przygotowanie tematu ( bo jednak po roku czasu od poprzedniego omawiania tematu już nieco uleciało z głowy) przygotowanie prowadzenia zajęć (np. wykorzystanie pomocy naukowych) Poszukanie nowych sposobów przekazu (np. w Internecie, bibliotekach), sprawdzenie kartkówki przeprowadzonej na lekcji. Jeżeli przyjąć, że zajmuje to tylko 1 godzinę na jedną jednostkę lekcyjną to już robi się dodatkowe 18 godzin tygodniowo, chociaż jest to znacznie więcej. Inne sprawy jak biurokracja szkolna (proszę nie mylić z uzupełnianiem dziennika) typu teczka wychowawcy, korespondencja z rodzicami i inne sprawy wychowawcze, ankiety przysyłane przez różne instytucje związane z oświatą itp. A szkoła przecież to nie tylko nauka na lekcji, ale i inne formy pracy z uczniami, to prowadzenie kółek (bardzo często bez dodatkowego wynagrodzenia), przygotowywanie imprez szkolnych, przygotowanie i wyjazdy na konkursy już może nie wspominając tych wymienianych przez Panią jednorazowych wycieczek szkolnych. W sumie, gdy tak podliczyć tygodniowy plan pracy nauczyciela to wychodzi grubo ponad 40 godzin pracy, a właśnie tyle godzin pracy wynosi etat nauczyciela (nie 18). Pozostaje tu jeszcze kwestia tego, że pedagog wykonuje wiele tych czynności w domu. Niestety wiąże się to z niedoinwestowaniem oświaty. Skoro mam przygotować się do zajęć, to muszę skorzystać z aktualnej literatury przedmiotu. Normalnie, przebywając np. te 40 godzin w szkole poszedłbym do biblioteki przygotowałbym lekcje i np. o tej 15 poszedł do domu. Niestety w większości bibliotek szkolnych literatury dla nauczycieli jest jak na lekarstwo i to w najczęściej jest przestarzała. Muszę, więc kupować literaturę za własne pieniądze i przygotowywać się do pracy domu. Tu też najczęściej mam swobodny dostęp do Internetu, gdyż w szkole stanowiska komputerowe są przede wszystkim przeznaczone dla uczniów, co jest dobrą praktyką. Oczywiście zaraz ktoś podejmie temat wakacji, że tyle wolnego w roku. Zgadza się. Tyle wolnego wynika przede wszystkim z tzw higieny pracy. Ktoś mądry kiedyś napisał, że gdyby pracując z materiałem żywym (czyt. z uczniami) przez cały okrągły rok to po ok. 10 latach nauczyciel nie nadawałby się już do pracy w ogóle i powinien przejść na rentę. Czy nasze państwo i podatników stać na taką rozrzutność. Wykształcić nauczyciela (a każdy musi mieć wyższe wykształcenie, aby móc pracować w szkole) i po 10 latach płacić mu rentę. Nie wiem czy to się opłaca.
Czy w związku z tym naprawdę trzeba rozpoczynać nową nagonkę medialną na nauczycieli? Czy to nie są normalni ludzie, którzy też chcieliby godnie zarabiać?

W. Kaczmarek

Dodaj ogłoszenie