W samo południe. Na kolei czynnik ludzki ledwo zipie

Redakcja
Lucyna Talaśka-Klich
Lucyna Talaśka-Klich
Wśród kolejarzy wrze. Oni najlepiej widzą, co się dzieje na polskich torach. Nie chcą ginąć, nie chcą nikogo zabijać, okaleczać. Od dawna mówią, że w ich branży panuje chaos.

Czy trzeba było serii wypadków (ostatni w weekend, w Ostrowie Wielkopolskim pociąg towarowy wjechał w tył pociągu osobowego), by minister transportu Sławomir Nowak zechciał przyjrzeć się bezpieczeństwu na kolei?

Przeczytaj także:Przewozy Regionalne coraz częściej wożą nas na czas

Podobno poważnie rozważa wprowadzenie systemu monitoringu wideo w kabinie maszynistów i toru jazdy! Choć podsumowując ostatnie wypadki stwierdził też, że "zawinił czynnik ludzki". Na jego polecenie Urząd Transportu Kolejowego ma przygotować system szkoleń tak, by do końca roku przeszli je wszyscy dyżurni ruchu i maszyniści.

- Szkoleni to my jesteśmy na okrągło - powiedział mi jeden z kolejarzy. - Ale "czynnik ludzki" ledwo zipie. Spółki z naszej branży muszą liczyć każdy grosz. No to zwalniają ludzi, zastępują ich maszynami, elektroniką. A na elektronice i różnych systemach zabezpieczających też się oszczędza.

Jego ojciec był maszynistą. Zarabiał tyle, że żona nie musiała iść do pracy. - Dziś wielu kolejarzy musi dorabiać, żeby utrzymać rodzinę - dodał. - Bywa, że przychodzą do pracy zmęczeni. No i jest coraz bardziej nerwowo. Ludzie boją się zwolnień, a stres na kolei może doprowadzić do nieszczęścia.

Kiedyś, gdy kolej nie była tak nafaszerowana elektroniką, prostym systemem zabezpieczającym przed wypadkami było przekazywanie berła. To taki metalowy przedmiot z nazwą szlaku. Najważniejsza była zasada: jedno berło na dany szlak. Maszynista, który nie miał berła nie miał prawa wjazdu na dany odcinek. Berło przekazywano następnej drużynie po przybyciu na stację, czy tzw. mijankę.

Jasne, że berło to już przeżytek, ale nie porządek i jasne, czytelne zasady. Mam wrażenie, że nawet gdyby ministra Nowaka porządnie przeszkolić, to na współczesnej kolei mógłby się poczuć jak zagubiony "czynnik ludzki".

Dziś PAP podała, iż szef klubu PiS Mariusz Błaszczak zapowiedział, że jego klub złoży wniosek o zwołanie posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury, na którym minister transportu Sławomir Nowak miałby przedstawić informację o stanie bezpieczeństwa na kolei. I co powie? Czy zauważy, że są potrzebne dodatkowe systemy zabezpieczeń, by maszynista, gdy go oślepi światło słoneczne i nie widzi sygnału na semaforze, nie wpakował się na inny pociąg? Wątpię. Tańsze jest szkolenie "czynnika ludzkiego". Łatwiej też winą za wypadki obciążyć tych na dole. Maszynistów, zawiadowców… "A minister Nowak to jest czynnik ludzki, czy nadludzki, że nie czuje się winny?" - zapytał jeden z internatów. Odpowiedzcie sobie Państwo sami.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie